Edukacja w Polsce

Czyli wszelkie sprawy związane z polityką - zarówno Polską jak i światową.

Postprzez Fraa » 9 cze 2009, 19:11

Wiedźma napisał(a):Myślę, że diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach (:P). Tzn. racja, że nauczyciele są różni, jedni zachęcają do nauki, inni wręcz przeciwnie. Ale nie oszukujmy się - ogromna część winy za błędną edukację młodzieży leży po stronie rodziców, którzy:
a) nie pilnują dziecka w podstawówce, gdy naprawdę trzeba siąść i poświęcić tę godzinę czy dwie dziennie, żeby sprawdzić mu zeszyty i zobaczyć, czy odrobił zadania;
b) nie przejmują się tym, jak się dziecko zachowuje i jakie ma wyniki - wystarczy spojrzeć na frekwencję na szkolnych zebraniach. Problem tym głębszy, że zwykle brakuje rodziców akurat tych dzieciaków, które sobie nie radzą.
c) w domu się siedzi przed telewizorem, a nie rozmawia z dzieckiem na poważne tematy;
Oczywiście przerysowałam, coby uwidocznić czynniki, które moim zdaniem mają niebagatelny wpływ na to, że kształcimy wtórnych analfabetów.

Zgadzam się, że większość winy leży po stronie rodziców... ale trochę w drugą stronę. ;)
Bo jak patrzę na siebie i swojego brata: rodzice bojkotowali zebrania (zawsze był tekst: "Coś nabroiłaś? Nie? Eee, to chyba nie muszę iść?" :lol: ), nie pilnowali naszych prac domowych i tak dalej. Ofkoz była awantura jeśli się przyniosło jakąś jedynkę, ale generalnie byliśmy raczej takimi "samoukami". ;)

A teraz rodzice się angażują, a jakże! Pójdą z dzieciakiem do lekarza, bo po przecież nie kwestia głupoty i lenistwa, tylko na pewno jakaś nieuleczalna dysfunkcja. Zamiast pomagać dzieciakowi w pracy domowej, rodzice tę pracę za potomka odrobią. Jeśli potomek przyniesie złą ocenę do domu, to leci się awanturować z nauczycielem, skąd ta ocena, przecież moja córeczka jest taaaka inteligentna (już od kilku nauczycieli mam takie opowieści, to dość dobijające...)! I tak dalej.
Jeśli się trzęsie nad dzieciakiem jak nad zgniłym jajem, zamiast dać mu się rozwijać, to nic dziwnego, że są analfabeci.

A co do nauczycieli - przy tych pensjach, prawach i obowiązkach, jakie obecnie mają nauczyciele, to ja się nie dziwię, że im się nie chce. A jak im się nie chce, to nic dziwnego, że marnie uczą. Żeby móc przekazywać uczniom jakąś pasję, trzeba samemu ją mieć.

Ja tam nauczycieli akurat miałam dobrych i nie narzekam. :) No, matematyka i fizyka kulały, co zrobić... Fizyk był stary, zblazowany i wszystko mu wisiało, bo twierdził (miał rację w sumie), że i tak się tej fizyki nie nauczymy, skoro nie umiemy matematyki. A matematyki nie umieliśmy, bo... nie wiem. Marne nauczycielki? Chyba tak. Czasem sobie myślę, że rzeczywiście kobieta-matematyk jest jak świnka morska. :P A już zwłaszcza nieśmiała praktykantka. :P
"A za to, żeś mienił się moim panem, jeszcze mi odpokutujesz!"
[scytyjskie powiedzenie]
Avatar użytkownika
Fraa
 
Posty: 1443
Dołączył: 22 lut 2005, 18:07
Lokalizacja: A stamtąd! <machnięcie ręką>

Postprzez KluchA » 16 cze 2009, 14:12

Pierwsza rzecz - nie można uogólniać. Są lepsze i gorsze szkoły. Są lepsi i gorsi nauczyciele. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Jeśli nauczyciel jest zdolny i potrafi zarazić uczniów swoja fascynacją to wiedza i umiejętności same wchodzą im do głowy. Jeśli jest cienki, albo uczniowie mają to w d... to przedmiot będzie słaby.

Ja mam pozytywne doświadczenia z podstawówki, gimnazjum i liceum. Jak wszędzie uczyli dużej ilości niepotrzebnych rzeczy, ale może innym one się przydały? Należy pamiętać, że klasa to 20 osób conajmniej. Idealnie trafić w zainteresowania każdej z osób się nie da.

Co prawda, zawsze mogłoby być lepiej, na szczęście źle nie jest. Jeśli ktoś chce, to ma niesamowite możliwości rozwoju. A jak nie chce - jego wybór.

Wielu narzeka na to, iż uczą się niepotrzebnych rzeczy. Twierdzą, że szkoła powinna tworzyć bardziej wyspecjalizowane jednostki. Ja osobiście z tym się nie zgadzam. Po pierwsze - nawet w liceum nie da się stwierdzić co się nam przyda, a co nie. Wczesna specjalizacja może i jest dobra, ale właśnie dla tych co nie chcą się uczyć ani rozwijać. Nauczmy ich spawać i niech sobie egzystują jako głupia masa.
Śmiej się, to cały świat będzie się śmial razem z tobą, płacz, a będziesz płakał sam.
Avatar użytkownika
KluchA
 
Posty: 664
Dołączył: 19 lis 2005, 19:35
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Muscat » 16 cze 2009, 19:43

Nic dodać, nic ująć.
Klucha, jesteś tak rozsądny, ze to już jest irytujące :) bo co można po Twojej wypowiedzi jeszcze dodać?
Muscat
 
Posty: 134
Dołączył: 5 maja 2008, 12:03

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 16 cze 2009, 19:49

No, Kluch rzadko się wypowiada, ale braku rozmysłu zarzucić mu się nie da.
Co nie zmienia faktu, że ja zawsze byłem i zawsze będę orędownikiem dania wyboru w liceum osobom które się już zdecydowały, że Chemia lub Historia to nie dla nich. Wiem że nie ma ich wielu, ale ja chociażby do nich należałem i wciąż mam koszmary związane z przedmiotami ścisłymi z Gimnazjum i Liceum. Jak sobie pomyślę ile dodatkowej wiedzy chociażby z literatury bym miał, gdyby ktoś oferował taki 100% profilowany (a nie profilowany na inżyniera, jak czasami można wybrać) "kierunek" w liceum... Zdania tutaj nie zmienię - dziś nie pamiętam z tych godzin w zasadzie nic, przez co nie mogę traktować tego inaczej niż kompletnej straty czasu i niepotrzebnego źródła gniewu, stresu i cosemestralnych zagrożeń.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Fraa » 16 cze 2009, 22:26

Taak... Co do tej specjalizacji: przez całą podstawówkę i połowę liceum chciałam iść na medycynę, więc uderzałam w chemię i biologię. Tuż przed wyborem fakultetu, czyli w drugiej klasie liceum (właściwie trzeciej, jeśli wziąć pod uwagę, że wcześniej była "zerówka"), zdecydowałam się na humana - i jestem z tego bardziej niż zadowolona. Gdyby mi wcześniej ktoś specjalizował klasę - to szczerze powiedziawszy wcale nie jestem przekonana, czy byłabym szczególnie rada ze swojej sytuacji na dzień dzisiejszy.

Moim zdaniem bardzo rozsądnym wyjściem jest właście coś takiego, jak miałam w liceum: fakultety w trzeciej i czwartej klasie. Oczywiście do tego musi być trzecia i czwarta klasa, bo trudno robić kurs ogólny i fakultety, jeśli całość trwa trzy lata... Ale reforma szkolnictwa dla mnie od samego początku była totalną pomyłką. Aczkolwiek generalnie właśnie coś takiego jest fajne - połowa ogólna, a połowa już z fakultetami. Nie od samego początku.
"A za to, żeś mienił się moim panem, jeszcze mi odpokutujesz!"
[scytyjskie powiedzenie]
Avatar użytkownika
Fraa
 
Posty: 1443
Dołączył: 22 lut 2005, 18:07
Lokalizacja: A stamtąd! <machnięcie ręką>

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 16 cze 2009, 23:54

I dlatego napisałem "dać możliwość" a nie "zmusić". Trzeba by po prostu "zmusić" szkoły do wprowadzenia zajęć w stylu studiów - czyli jeśli chcesz, możesz sobie wybrać x przedmiotów na które uczęszczasz w trybie rozszerzonym, są one w tych i tych godzinach w te i w te dni. A jeśli nie, to masz ogólny profil i siedź na nim ile ci potrzeba żeby się namyślić. Chyba sprawiedliwe? A ludziom takim jak ja (lub jak spora większość moich znajomych z Liceum) oszczędziłoby to pitolenia i tracenia czasu na zajęciach z których po prostu nie ma żadnych zysków, a same straty.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez KluchA » 17 cze 2009, 07:19

Jeśli przedmiot jest sensownie prowadzony to zawsze jest z niego zysk. Jak zaczynałem studia nie miałem pojęcia, że będę zajmował się biologią, a teraz po części bardzo by mi się wiedza biologiczna przydała.
Śmiej się, to cały świat będzie się śmial razem z tobą, płacz, a będziesz płakał sam.
Avatar użytkownika
KluchA
 
Posty: 664
Dołączył: 19 lis 2005, 19:35
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 17 cze 2009, 11:22

Zysk, może tak. Ale też dodatkowa praca, stres, testy, kartkówki i inne takie. Nie wiem czy warto utrzymywać system w którym może 10% (bardzo optymistycznie licząc) zajęć jest dobrze prowadzone, w oparciu o to założenie.
Poza tym, szczerze powiedziawszy, na np. Matematyce w Liceum robi się takie abstrakcyjne pierdoły, że doprawdy tylko ludzie którzy potem pójdą na odpowiedni kierunek jeszcze kiedykolwiek z tego skorzystają. Dla całej reszty jest to strata czasu i energii.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Polityka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 maja 2019, 16:09 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron