przez Chitos » 5 maja 2009, 20:31
Było takie jedno opowiadanie Lema, w tomie o Pirxie, nie pamiętam teraz tytułu, ale generalnie chodziło o to, że Pirx został zatrudniony do dowodzenia lotem którego załoga była złożona po części z ludzi a po części z androidów, na tyle podobnych do ludzi, że jadły, piły a nawet, o ile dobrze pamiętam, wydalały, nikt nie wiedział kto jest kim, nikt nie mógł powiedzieć innym kto jest kim, było tam co prawda trochę intryg, ale nie będę za bardzo spoilerował, zmierzam do tego, że !!i tutaj duży spoiler!! jeden z tych androidów, który przez resztę i Pirxa uważany był za człowieka prawie zabił resztę załogi. Nie chodzi tu o to, że androidy to coś złego, ale imo. potrzebne by coś w stylu bezpiecznika i coś dzięki czemu można by było rozpoznać, że to właśnie jest maszyna. Zresztą sporo zbuntowanych robotów mamy w literaturze czy filmie. Chociażby Blade Runner, też wart obejrzenia w kontekście androidów.
Edit:
Niech żyje Wikipedia, to opowiadanie chyba miało tytuł "Rozprawa".
Porozmawiajmy o życiu, śmierci i syntezie chlorku cyny z pierwiastków.
http://www.lastfm.pl/user/Chitos_