? (MG: Kristof, Gracz: Logan)

Wszelkiego rodzaju sesje na naszym Forum.

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 7 sty 2009, 17:07

"Po kolei, przyjacielu, po kolei... Po pierwsze - nie ma ani Nieba, ani Piekła. Użyłem słowa "czyściec", bo słusznie zauważyłem, że byłeś wychowywany w tradycji chrześcijańskiej. Jak widzisz twoje osobiste przekonania nie grają tutaj większej roli..."
"Ja jestem po prostu wędrowcem. Trafiłem tutaj tak dawno temu, że już nawet nie pamiętam kiedy. Teraz spędzam czas na odkrywaniu tego świata i wciąż potrafi mnie jeszcze zaskoczyć" patrzy na ciebie w sposób, który sugeruje że to ty jesteś zaskoczeniem.
"Podobnych do mnie jest w tym świecie wielu... podobnych do ciebie - znacznie mniej. Ale jeśli koniecznie chcesz się spotkać z tymi skorupami, to mogę pomóc ci się dostać do Edenu. To jedyne miasto zamieszkane przez byłych śmiertelników w tym świecie. I nie sugeruj się nazwą - nie ma w nim nic z raju. To chyba jakiś żałosny dowcip, który ktoś wymyślił nim pogodził się ze swoim losem."
"Jeśli moja maniera cię irytuje, to wybacz, ale raczej tego nie zmienię. To część mojej natury, drwić... możesz nazywać mnie Sceptykiem. Niektórzy tak właśnie na mnie mówią, choć mam bardzo wiele imion."
"Na twoje ostatnie pytanie nie znam odpowiedzi. Liczyłem na to, że sam mi powiesz, ale widzę, że zapomniałeś wszystko i jesteś jak niezapisana karta... to odrobinę smutne, bo tutaj raczej traci się wspomnienia, niż je zyskuje. Ciekaw jestem jak zniesiesz to miejsce..."
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 14 sty 2009, 11:14

Heh.... załamałem ręce i zwiesiłem głowę - zatem zaprowadź mnie do Edenu Sceptyku. Muszę porozmawiać z... ludźmi albo przynajmniej kimś podobnym do mnie. Może dowiem się czegoś... sam nie wiem czego, o tej krainie. O czyśćcu.

Zaczyna budzić się we mnie silna wola przetrwania. Strach i rezygnacja powoli mijają, teraz mam cel, konkretny cel, który czuję że trzyma mnie przy życiu.

Co się stało z głodem? Z powietrzem, wiesz [O2], fotosynteza i te sprawy. Gdzie umieściłbyś tą krainę Sceptyku? Jest to jakiś równoległy wymiar jak z książki Danikena?
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 15 sty 2009, 02:13

"Nie wiem, czy dasz radę porozmawiać z nimi. Jak już wspominałem, to Skorupy... ludzie którzy tutaj trafiają zapominają. Im dłużej tu jesteś tym mniej pamiętasz. To dość przygnębiające, po prawdzie."
"Daniken... nie znam tego nazwiska. Ale równoległy wymiar... hmm. Chyba nie. To po prostu Miejsce. Miejsce pełne tajemnic, których nawet ja jeszcze nie odkryłem. Są tacy, którzy twierdzą, że wiem wszystko... ale oni się mylą. Poza tym, ta wiedza jest ci niepotrzebna. I tak nie opuścisz tego miejsca, więc będzie ci brakować punktu odniesienia."
"No, ale chodźmy. Ku Edenowi!" ten okrzyk sprawia że zastanawiasz się jak bardzo kpiąco Sceptyk potrafi się wyrażać. To było chyba gdzieś u szczytu skali.

W drodze milczycie. On prowadzi, idąc przed tobą, nie zadaje ci pytań, ale za każdym razem gdy się mu przyglądasz, odwraca się do ciebie i obserwuje przez chwile, po czym wraca do marszu.
Nie wiesz ile trwa ta wędrówka. Mijasz kolejne tak samo wyglądające pagórki z piaski i wydmy, nic nie przerywa ciszy. Nie widać ptaków, nie widać zwierząt, ani nawet insektów. Czy ta kraina jest kompletnie martwa?
Znajdujesz wreszcie punkt odniesienia - skałę, podłużną, płaską na szczycie, z której wystają szkielety budynków... wieżowce? Tak, mógłbyś przysiąc. Jest daleko, ale budzi się w tobie nadzieja - może to jest Eden? Choć jeśli tak właśnie jest, to faktycznie nazwa ta nie odpowiada ani trochę stanowi rzeczy...
Zauważasz też że po swojej prawej, w oddali, majaczy coś jakby drzewa. Czarne, skarłowaciałe, ale chyba drzewa, a może krzaki?
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 2 cze 2009, 07:25

Sceptyku? - zagaduję.

Tam w oddali wydaję mi się, że widzę drzewa, albo coś podobnego, ale przypomina rośliny. Tu, na tej pustyni! A skoro jest prymitywna flora... w takim razie co ze zwierzętami?

Ach... a tam w oddali widzę miasto! To jest właśnie "Eden" Sceptyku? A gdzie wrota niebieskie, Święty Piotr z kluczami... to ostatnie wymawiam już tylko w myśli, sam drwiąc z własnego beznadziejnego losu.

Udaję, że nie wyczuwam ironii w twoim głosie, chociaż jest słyszalna doskonale. Po chwili odpalam:

Mam wrażenie, że bawisz się doskonale. To trochę niegrzeczne z twojej strony, jeżeli w ogóle rozumiesz co to pojęcie oznacza... ale czego można się spodziewać po tworze z wiatru i kłębu kurzu...
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 2 cze 2009, 11:02

"Wybacz, ale nie potrafię inaczej" w jego głosie nie słychać żalu "Tak zostałem stworzony. Wy, ludzie, potraficie zmieniać swoje zachowanie jeśli chcecie. Tacy jak ja niestety nie." Ponownie brak żalu, ale "niestety" brzmi odrobinę prześmiewczo.

"To co widzisz to rachityczne krzaki, które są dość częste w tej części tego świata. Rosną tam gdzie jest chociaż trochę wody, a wyglądają tak... groteskowo, bo ta woda nie jest najlepszym napojem dla roślin... Dla ludzi też, tak przy okazji. Nie polecam jej pić."

"A miasto które widzisz? To nie Eden, do Edenu jeszcze dość daleko. Przyjrzyj się mu dokładnie, powinieneś zauważyć coś interesującego..." Sceptyk uśmiecha się drwiąco.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 2 cze 2009, 22:10

Hmmm... marszczę czoło słuchając wywodu o ironii Sceptyka. Swoją droga trafny dobór imienia. Nie wiem mam pogratulować tobie czy twoim twórcom? Ponoć zostałeś stworzony, wnoszę więc, że jesteś inną formą bytu niż ja, który jestem jeno człowiekiem. Wiesz co? Coś przyszło mi do głowy...

Kulę się nagle w sobie i wpijam zęby w swoje przedramię! Gryzę mocno, do krwi... chcę ją zobaczyć oraz poczuć ból. Coś prawdziwego. Będąc poddany torturze, tylko twój własny ból może zaświadczyć o tym, że jeszcze żyjesz.

Aaaaarrrgghhhh!!! Nie wiem dlaczego krzyczę - czy naprawdę mnie zabolało, czy tylko mój mózg podpowiedział mi, że tak właśnie powinienem się zachować.
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 2 cze 2009, 22:57

Mimo bólu z którym twoje zęby przebijają skórę i smaku krwi jeszcze chwilę zaciskasz szczękę, ale po chwili przestajesz. Nie zadałeś sobie poważnej rany, ale jest coś co warto byłoby opatrzyć, choćby po to żeby wszechobecny pył z pustkowia nie zapaskudził ci ugryzienia...

Sceptyk zaczyna się opętańczo śmiać.
"Haha, tego nawet ja się nie spodziewałem! Ale w gruncie rzeczy jest to trochę moja wina... zapomniałem ci powiedzieć, że ten świat jest równie fizyczny jak ten z którego przychodzisz. Ba, część ludzi nawet popełniło tutaj samobójstwo, czasami ponowne..."

"Idziemy dalej, czy chcesz może ugryźć się w drugie ramię?"
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 3 cze 2009, 20:56

Cóż... musiałem sprawdzić - uśmiecham się krzywo i sarkastycznie. Wiesz, coraz mniej rzeczy zaczyna mnie tu dziwić. Podwójne samobójstwo? Heh... więc możemy tu mówić o pewnej formie nieśmiertelności, prawda? Zaczynam rozumieć coraz więcej, chyba. Moja fizyczność jest tu uwięziona duchowo... zamyślam się. Coś jak Czyściec, ale fizyczny. Znasz Dantego Sceptyku?

Woda... czy czuję pragnienie? Co z głodem? Świadomy umysł podpowiada mi, że powinienem odczuwać pragnienie, ale co z moim układem ośrodkowym?

Odruchowo składam dłoń w daszek i osłaniając oczy przyglądam się będącym w oddali zabudowaniom, staram się rozpoznać kształty, jakiś ruch, ogólnie coś ciekawego.
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry na Forum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 21 maja 2019, 16:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron