Miłość - co to za uczucie?

Rozmowy na tematy związane z filozofią oraz etyką.

Postprzez atreides » 14 lip 2006, 14:57

Wogole z Nr 1 to bylo tak smiesznie, ze wszyscy nasi wsoplni znajomi caly czas mysleli ze jestesmy para. Jej rodzice tez. Siostra jej tez. To juz do tego dochodzilo, ze u niej w domu na obiadkach ladowalem, gadalismy o glupotach w jej pokoju, cos jej na gitarze gralem. Zaluje tylko, ze nigdy nie patrzylem z nia w gwiazdy.
http://www.pobt.prv.pl - Po dobrą fantastykę zapraszam tutaj.

Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. - Fryderyk Nietzsche
Avatar użytkownika
atreides
 
Posty: 68
Dołączył: 12 lip 2006, 09:04
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 14 lip 2006, 15:06

No no no... widzę, że romantyk z ciebie żaden, mimo pierwszego wrażenia...
Otóż mój drogi - liczy się wnętrze z bardzo prostego powodu. To we wnętrzu się zakochujesz, zewnętrze tylko może ci się podobać albo i nie. A prawda jest taka, że po zakochaniu się w kimś, ta osoba podoba ci się najbardziej ze wszystkich, nawet jeśli wszyscy twoi kumple/rodzina/pies uważają, że jesteś z jakaś maszkarą. Oczywiście, jak minie pierwsza fala, zauważasz pewne minusy danej osoby - mankamenty w wyglądzie, charakterze... Ale wg. mnie miłość polega na tym, że te cechy stają się zupełnie dla ciebie nieważne, bo zdajesz sobie sprawę z tego, że ta osoba jest idealna dla ciebie i tylko dla ciebie. Nic więcej nie jest ważne... Hmm. To tyle póki co.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Orzech » 14 lip 2006, 15:07

Oczywiście, oprócz wnętrza, rozumu liczy się także wygląd zewnętrzny, nie mówiłam, że nie. Seks też jest ważny- rzecz jasna. Tylko.. Ty patrzysz z innej strony, niż- jak zauważyłam- większość wypowiadających się tu osób. Mianowicie- patrzysz przez pryzmat seksu- czy będzie, kiedy, a można też spojrzeć na to od tej drugiej strony- "owszem, będzie, ale to nie jest najważniejsze". Ale każdy ma swoje upodobania.
Jej.. a teraz nie może być tak, jak było dawniej? Może by się do Ciebie przekonała po jakimś czasie:wink:
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez atreides » 14 lip 2006, 15:09

Tak. Podobno kocha sie nie za cos, ale mimo wszystko. Ale ja oceniam po wygladzie - nie bede 'probowal' z dziewczyna, ktora mi sie nie podoba. Bo po co poznawac, chodzic na randki, do klubow itd. z panna, ktora zwyczajnie moim zdaniem jest brzydka? Moze jestem strasznie zly i niedobry, ale jesli mam miec dziewczyne, to nie taka, ktorej mialbym sie przed kimkolwiek wstydzic. A znam takich ludzi, ktorzy maja dziewczyny, ktorych nie pokazuja swiatu ani nie zabieraja ze soba na imprezy - i to dopiero jest okrutne.
http://www.pobt.prv.pl - Po dobrą fantastykę zapraszam tutaj.

Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. - Fryderyk Nietzsche
Avatar użytkownika
atreides
 
Posty: 68
Dołączył: 12 lip 2006, 09:04
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Orzech » 14 lip 2006, 15:09

Kristof Dernhest Eidenfel napisał(a):No no no... widzę, że romantyk z ciebie żaden, mimo pierwszego wrażenia...
Otóż mój drogi - liczy się wnętrze z bardzo prostego powodu. To we wnętrzu się zakochujesz, zewnętrze tylko może ci się podobać albo i nie. A prawda jest taka, że po zakochaniu się w kimś, ta osoba podoba ci się najbardziej ze wszystkich, nawet jeśli wszyscy twoi kumple/rodzina/pies uważają, że jesteś z jakaś maszkarą. Oczywiście, jak minie pierwsza fala, zauważasz pewne minusy danej osoby - mankamenty w wyglądzie, charakterze... Ale wg. mnie miłość polega na tym, że te cechy stają się zupełnie dla ciebie nieważne, bo zdajesz sobie sprawę z tego, że ta osoba jest idealna dla ciebie i tylko dla ciebie. Nic więcej nie jest ważne... Hmm. To tyle póki co.

Jedno krótkie zdanie: zgadzam się w 100% z Kristofem. Dotarłeś do sedna sprawy, a zarazem tego tematu :)
Ostatnio edytowano 14 lip 2006, 15:16 przez Orzech, łącznie edytowano 2 razy
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 14 lip 2006, 15:14

atreides napisał(a):Tak. Podobno kocha sie nie za cos, ale mimo wszystko. Ale ja oceniam po wygladzie - nie bede 'probowal' z dziewczyna, ktora mi sie nie podoba. Bo po co poznawac, chodzic na randki, do klubow itd. z panna, ktora zwyczajnie moim zdaniem jest brzydka? Moze jestem strasznie zly i niedobry, ale jesli mam miec dziewczyne, to nie taka, ktorej mialbym sie przed kimkolwiek wstydzic. A znam takich ludzi, ktorzy maja dziewczyny, ktorych nie pokazuja swiatu ani nie zabieraja ze soba na imprezy - i to dopiero jest okrutne.


Nie no, nie sugeruję, że nie należy zupełnie patrzeć na wygląd. Ale jak to już zauważył Orzech, ty patrzysz na to przez pryzmat tego, że "Tę dziewczynę bym wykochał". Dla mnie miłość z seksem ma tylko tyle wspólnego, że seks jest czymś, co należy przeżywać z kochaną osobą, bo wzmacnia to związek i co tu dużo mówić: jest przyjemne i uzależniające. Ale wg. mnie miłość od seksu nie może się zacząć. Miłość trafia nagle i w pierwszym momencie myśli się raczej o tym, żeby z tą osobą jak najwięcej i jak najbliżej być. Dopiero potem przychodzi na myśl seks. Jeśli jest na odwrót, to nie jest IMHO dobrze...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Orzech » 14 lip 2006, 15:20

Umm..Atreides, ja to widzę tak: jesteś z kimś, kochasz tą osobę, bo to, siamto, owamto...ale chyba nie jesteś z nią na pokaz?? No ej- komu się ona ma podobać- Tobie, czy znajomkom?
Pozwólcie, że o seksie już nie będę pisać, bo zaczynam się irytować. Może za lekko podchodzisz do tej sprawy, a może to ja zbyt poważnie myślę o takim związaniu się z osobą..jedno z dwóch.
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez atreides » 14 lip 2006, 16:20

Nie rozumiecie mnie i nie staracie sie zrozumiec, tylko demonizujecie z miejsca sprawe (bo tak latwiej). Pozwolcie, ze raz jeszcze wyjasnie:

Kocham nr 1 i zrobie dla niej wszystko. I nie chodzi mi to o to, zeby sie z nia przespac, tylko o to, ze moim zdaniem swietnie do siebie pasujemy. Charakterami, zainteresowaniami, psychika i wygladem.

Podoba mi sie nr 2, ale odstrasza mnie:
1) Jej ogromne zaangazowanie (nie lubie byc podrywanym)
2) Jej mlody wiek (zalozmy na to, ze od dzisiaj bedziemy para, mam udawac, ze jestem zadowolony z tego, ze przez najblizszy rok nie bede spedze nocy z zadna dziewczyna? darujcie sobie hipokryzje, prosze was...)

Jakby zalezalo mi tylko na seksie, to nawet bym nie rozwazal zadnego zwiazku, tylko dalej singlowal i poznawal dziewczyny w klubach. Bo niestety mamy juz takie czasy, ze zeby pojsc z dziewczyna do lozka, nie trzeba nawet znac jej imienia - smutne to, ale prawdziwe. Wiec prosze mi tu nie zarzucac, ze mysle o potencjalnych partnerkach tylko przez pryzmat seksu. Ja po prostu nie udaje, ze tego tematu nie ma i nie jestem juz w tym wieku, zeby byc naprawde zadowolonym z wymieniania czulych slowek i chodzenia za raczke po parku. Wiadomo - dobrze miec kogos, z kim mozna pogadac, jak ma sie problem, z kim mozna spedzic wolny czas, kiedy kumple gdzies wyjada. Fajnie miec z kim pojsc na impreze i fajnie miec komu sie pochwalic sukcesami. Ale na zwiazek sklada sie wiele rownie waznych czynnikow - te powyzsze sa tak samo wazne, jak zycie seksualne, ktorego znaczenie zdajecie sie w Waszych wypowiedziach umniejszac na rzecz 'milosci romantycznej'.

Ja juz dosc w zyciu przezylem rozczarowan, by bawic sie w romantyzm, wzdychanie i tak dalej. Wystarczy, ze pare rzeczy w zyciu schrzanilem i pare razy mi sie od zycia dostalo. Na przyklad nigdy sobie nie wybacze tego, ze moj pierwszy pocalunek odbyl sie z dziewczyna, ktora widzialem pierwszy raz na oczy, a do dzisiaj nie wiem jak miala na imie i z trudem sobie przypominam jej wyglad. Pamietam tylko, ze byla brunetka i miala piwne oczy. I to dopiero jest smutne, prosze panstwa.

I jeszcze co do wygladu: Znowu demonizujecie. Nie mowie, ze jestem z kims na pokaz, ale jesli mam z kims byc, to nie moge sie wstydzic z tym kims pokazywac.
http://www.pobt.prv.pl - Po dobrą fantastykę zapraszam tutaj.

Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. - Fryderyk Nietzsche
Avatar użytkownika
atreides
 
Posty: 68
Dołączył: 12 lip 2006, 09:04
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kącik humanistyczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 cze 2019, 22:24 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron