Sherlock Holmes (2009)

Każdy ma swój ulubiony film.

Sherlock Holmes (2009)

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 13 sty 2010, 18:26

Galathar napisał(a):Daj spokój z plugawym Holmesem, który choć sam w sobie filmem jest pewnie dobrym, o czym Kris wspominał, ale w ten sposób zmieniać tę postać, to tak jakby z Kuby Rozpruwacza robić Robin Hooda.


Że film jest dobry, wspominałem. Ale wypada mi obronić decyzji reżysera i scenarzystów aby "przerobić" tę postać.

Po pierwsze, jest to przeróbka absolutnie wiarygodna i bardzo ciekawie przygotowana. Nie trudno uwierzyć mi było w takiego Holmesa, który jest geniuszem, ale przy tym ma masę swoich wad i przywar które dodają mu zarówno uroku, jak i głębi.

Po drugie, nie widzę nic złego w "reworkingach" znanych postaci z literatury i kultury. Weźmy takiego Króla Artura - film z 2004 może i nie jest wybitny, ale nie można odmówić mu ciekawego (choć absolutnie nie nowego ani innowacyjnego, przynajmniej poza filmem) przedstawienia tej postaci. Wiadomo, że zdarzały się też nieudane obrazy (Beowulf z Christopherem Lambertem jest ponoć dość żałosny; nowy wizerunek Jamesa Bonda jest również wg mnie porażką), ale Sherlock Holmes się do nich nie zalicza.

Po trzecie, robienie nowego filmu o tej samej postaci, o której powstało już od groma filmów telewizyjnych i to na przestrzeni większości XX wieku, mijałoby się według mnie z celem.

A po czwarte w końcu, odwołując się do Kuby Rozpruwacza - postać ta byłaby dla mnie tak samo wiarygodna (pod warunkiem dobrze opracowanego scenariusza i samej postaci) jako uczony doktor, opętany przez demona szaleniec, fanatyk religijny, "zwykły" człowiek szukający rozgłosu, lub też biedny rzeźnik który liczył na to że zabijając prostytutki uda mu się je okraść. Ta sama postać osadzona w roku 2035 w Nowym Jorku, lub też w post-apokaliptycznej przyszłości typu Fallout również świetnie by działała.

Muszę więc zapytać, skąd twoje krytyczne podejście do przedstawienia Wielkiego Detektywa w nowym filmie Guya Ritchiego, Gal?
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Galathar » 13 sty 2010, 20:55

Po prostu jestem sceptycznie nastawiony do tego akurat pomysłu. Generalnie nie mam nic przeciwko "reworkingom", ba często odświeżają postać, która do tej pory była skostniała, rachityczna i nie było w niej dla dzisiejszego odbiorcy nic ciekawego.

Tyle że w przypadku Holmesa rozmawiamy o ikonie. O kimś kto, w pewnym, naciąganym sensie ma jedyny słuszny wizerunek. Naciąganym, bo coś takiego jak jedyny słuszny wizerunek nie istnieje. Mimo to trudno mi się pogodzić z wizerunkiem Wielkiego Detektywa, jak sam o nim piszesz, w awanturnika, bawidamka i "typowego" hollywodzkiego bohatera. Film przygodowy/akcji po prostu mi nie leży do tej postaci, a z trailerów właśnie tak to wygląda. Jeśli do tego by doszedł "gadżeciaż" w stylu Bonda np. to dla mnie byłaby to zbyt daleko idąca gra z konwencją. Tyle przynajmniej, że aż tak Ritchie sobie nie pofolgował.

Dla mnie postać Sherloka tutaj nie jest zresztą zabawą z utartym schematem i próbą przełamania go. Zmień tytuł na inny i nazwiska głównych bohaterów i powiedz mi czy to wtedy nadal jest Sherlok Holmes? Czy postać tę nie wykorzystuje się w celach komercyjnych na zasadzie: mamy dobry scenariusz, pełen akcji, przeróbmy znaną postać, będzie kasa z projekcji w kinach.

Żeby nie było: czytałeś może "Studium w szmaragdzie" Neila Geimana? Jedno z lepszych opowiadań w klimatach Cthulu, itp. dziejące się w alternatywnej wersji UK i w alternatywnej rzeczywistośći, w której postać Sherloka i Watsona bardzo pięknie została wmanipulowana. Jednocześnie z zachowaniem specyficznej, wiktoriańskiej stylistyki, którą znaleźć można także w innym opowiadaniu "Bow-wow said the dog". Oba z Nowej Fantastyki. Tytułu tego drugiego nie jestem pewien ^^ W każdym razie to akurat mi się podobało, więc nie jest tak że neguję każdą "modyfikację" kanonu.

I na koniec: ja tu wypisałem swoje obawy przed seansem. Zobaczymy jak będzie po filmie, ale jak mówię - spodziewam się, że będę się dobrze bawił, a użycie postaci Holmes i tak jest po prostu tylko zabiegiem "komercyjnym". Chciałbym się rozczarować jeśli o to chodzi :)

PS O Jacku Ripperze gadać nie będziem, bo to nienajlepszy przykład był biorąc pod uwagę jego "tajemnicze istnienie" i zagadki z tym zwiazane. Jego łatwiej wpasować w każde środowisko ;)
powiedział baran co myśli, że jest kotem
Avatar użytkownika
Galathar
 
Posty: 2227
Dołączył: 25 kwi 2006, 19:28

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 13 sty 2010, 23:32

Hehe, co do tego stereotypu ;)

Holmes occasionally uses addictive drugs, especially when lacking stimulating cases. He is a habitual cocaine user, which he injects in a "seven-per-cent solution," using a special syringe that he keeps in a leather case. Holmes is also an occasional user of morphine, but expressed strong disapproval on visiting an opium den. All three were legal in late-19th-century England. Both Watson and Holmes are serial tobacco users, including cigarettes, cigars and pipes. Indeed, Holmes is expert at identifying tobacco ash residues, having penned a monograph on the subject.

Dr. Watson disapproves of his friend's habit, describing it as the detective's "only vice," and expressing concern over its possible effect on Holmes' mental health and superior intellect.[10][11] In later stories, Watson claims to have "weaned" Holmes off drugs. Even so, according to his doctor friend, Holmes remains an addict whose habit is "not dead, but merely sleeping."[12]


Oraz...

The only woman to impress Holmes was Irene Adler, who was always referred to by Holmes as "the woman". Holmes himself is never directly quoted as using this term—even though he does mention her actual name several times in other cases. Adler is one of the few women who are mentioned in multiple Holmes stories, though she actually appears in person in only one, "A Scandal in Bohemia".

In one story, "The Adventure of Charles Augustus Milverton", Holmes is engaged to be married, but only with the motivation of gaining information for his case. He demonstrates clear interest in several of the more charming female clients that come his way (in particular, Violet Hunter in "The Adventure of the Copper Beeches"). Holmes inevitably "manifested no further interest in the client when once she had ceased to be the centre of one of his problems." Holmes found their youth, beauty, and energy (and the cases they brought to him) invigorating, as distinct to any romantic interest. These episodes show Holmes possesses a degree of charm, yet, apart from the case of Adler, there is no indication of a serious or long-term interest. Watson states that Holmes has an "aversion to women" but "a peculiarly ingratiating way with [them]." Holmes states, "I am not a whole-souled admirer of womankind"; in fact, he finds "the motives of women... so inscrutable... How can you build on such quicksand? Their most trivial actions may mean volumes... their most extraordinary conduct may depend upon a hairpin." However, as Doyle remarked to muse Joseph Bell, "Holmes is as inhuman as a Babbage's calculating machine and just about as likely to fall in love".


Jak widzisz więc, Ritchie nie wyciągnął nic całkiem nowego, a jedynie przerysował może pewne cechy bohatera, częściowo je zmieniając (zamiast kokainy jest alkohol i "wynalazki").

Ja nie czytałem Sherlocka Holmesa, znam go jedynie z ogólnej wiedzy o kulturze i z dziesiątek postaci na nim wzorowanych. I właśnie nie kłóci mi się zmiana ułożonego gentlemena na mocno ekscentrycznego geniusza, z paroma cechami których "oryginał" nie miał.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Diabellus » 14 sty 2010, 11:19

Ja też nie czytałem Holmesa i nie jestem skażony "jedynym słusznym wizerunkiem". Co więcej, to co pokazano w samym trailerze podoba mi się strasznie. Jest trochę humoru, jest trochę brawurowych akcji i świetne scenerie. Kopalnia inspiracji do RPG :) .
Avatar użytkownika
Diabellus
 
Posty: 1612
Dołączył: 24 gru 2004, 10:40
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez sectusempra » 16 sty 2010, 20:49

Jak dla mnie, film absolutnie genialny, od początku do końca siedzialamz zapartym tchem i oczami jak talerze, nie chcąc opuścić najmniejszego fragmentu. Szybka akcja, nie nudzi, no i genialny soundtrack. Achh, zakochalam sie w tych skrzypcach... Polecam baardzo :D

Hmm... czytalam pare opowiadań o przygodach Holmes'a. Dawno to bylo, wiec nie bardzo pamiętam szczegóły, ale rzeczywiście, wizerunek głównego bohtera był nieco inny. A;e gdyby zrobić film całkowicie oparty na książce, to przypuszczam że dla dzisiejszych odbiorców bylby troche nudnawy.
Jeszcze sie nie zdarzylo, żebym popierała różnice między książką, a jej ekranizacją, ale musze przyznać, że w przypadku Holmes'a wyszło to bardzo dobrze xD A jak kto chce obejrzeć Sherlocka w wersji "oryginalnej", to polecam film "pies Baskervillów". Niestety jest kilka wersji, a ja nie pamiętam z którego roku byla akurat ta którą ja widzialam, ale to na pewno była któras z tych starszych
Boil them, burn them, eat them - just dispose of them <devilish laugh>
Avatar użytkownika
sectusempra
 
Posty: 240
Dołączył: 31 sty 2009, 23:37
Lokalizacja: black hole

Postprzez Logan » 26 sty 2010, 23:44

Byłem wczoraj na Sherlocku, całkiem przyjemny przyznaję, ale nie tak aż wspaniale jak twierdzi sectusempra. Miejscami dłużył się, a może to ta leniwa atmosfera Londynu... Za parę dni wpadnie recenzja na stronkę. Co do muzyki to w końcu Hans Zimmer - nazwisko zobowiązuje :)
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Chitos » 3 lut 2010, 21:35

Również jestem po seansie, jako, że wielkim fanem przygód detektywa nigdy nie byłem nie podszedłem do filmu przez pryzmat postaci książkowej. Film jak już poprzednicy wspomnieli miły i dla oka i dla ucha. Krótko mówiąc, warto.
Porozmawiajmy o życiu, śmierci i syntezie chlorku cyny z pierwiastków.
http://www.lastfm.pl/user/Chitos_
Avatar użytkownika
Chitos
 
Posty: 349
Dołączył: 20 maja 2007, 14:37
Lokalizacja: Poznań

Postprzez wadik » 3 lut 2010, 22:33

Jak poprzednicy, ja także mam seans za sobą. Odczucia podobne to tych Logana, momentami naprawdę się dłuży. Ale mimo to warto oglądnąć ;)
Avatar użytkownika
wadik
 
Posty: 229
Dołączył: 15 lis 2008, 20:38
Lokalizacja: Rajcza

Następna strona

Powrót do Film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 mar 2019, 12:47 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron