[Ludy i narody]Barbarzyńcy

(w tym także państwa jako całość)

Wpuszczamy barbarzyńców do naszego świata?

Ankieta wygasła 23 cze 2005, 15:23

Tak
6
100%
Nie! Lud na mury! Grzać smołę! ;)
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 6

Postprzez Balduran De'Arnise » 31 maja 2005, 17:34

Może coś w rodzaju Raiderów z Fallouta? (Grupa bandytów łączących się w klany i łupiąca pobliskie wiochy) Standardowe ale cóż, chyba nie będziemy stawiac na głowie wszystkiego? 8)

Edit do postu Miśkha:
No tak, w sumie też racja
Ostatnio edytowano 1 cze 2005, 07:52 przez Balduran De'Arnise, łącznie edytowano 1 raz
Dołącz do kultystów Zła!

[url=http://www.baldurandearnise.deviantart.com]Am i deviant?[/url]
Avatar użytkownika
Balduran De'Arnise
 
Posty: 1518
Dołączył: 28 sty 2005, 15:52
Lokalizacja: Forteca Żalu

Postprzez Grim Reaper » 31 maja 2005, 18:26

A czy są tu Berserkowie lub ktoś baaardzo podobny?To moi idole..<maślane oczy>Są.....Prawie doskonali (no po za tym żę szybko giną).
I'm here ....
As always....
Sometimes...
Avatar użytkownika
Grim Reaper
 
Posty: 318
Dołączył: 3 maja 2005, 20:20
Lokalizacja: Z miejsca zwanego ,,Black Rock Mountain"

Postprzez Misiekh » 31 maja 2005, 22:35

Balduran De'Arnise napisał(a):Może coś w rodzaju Raiderów z Fallouta? (Grupa bandytów łączących się w klany i łupiąca pobliskie wiochy)


Toż przecież prawie każda opisana grupa tak robi (tzn napada na okoliczne wiochy) ;)

Grim Reaper napisał(a):A czy są tu Berserkowie lub ktoś baaardzo podobny?To moi idole..<maślane oczy>Są.....Prawie doskonali (no po za tym żę szybko giną).


A masz pomysł, jak ich wprowadzić? Bo ja niezbyt...
Bo nie chodzi o to, żeby wstawić grupę i już. Wychodze z założenia, że powinno być jakieś uzasadnienie jej powstania np. w obecnych tradycjach czy ideologiach.
Nie widzę żadnego źródła, z którego mógłby ewoluować "archetyp" berserka w naszym świecie. Zresztą berserk to nie tylko gość, który wpada w szał bojowy - na codzień to normalny członek społeczności. I tu się właśnie pojawia pytanie - jakiej społecznosci i w jaki sposób wykształciła on berserków?
Avatar użytkownika
Misiekh
 
Posty: 2289
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:25
Lokalizacja: Wawa

Postprzez Misiekh » 2 cze 2005, 15:19

Katharsis było, co oczywiste, szokiem dla ludzkości. Upadły dumny miasta, przestały funkcjonować bezcenne machiny, spadły na ziemię powietrzne statki. Licząca sobie tysiące lat cywilizacja zmarła nagle, w ciągu zaledwie kilkunastu dni.
Po latach niektórzy z ludzi podjęli próby odbudowy dawnej potęgi ludzkości. Inni mieli ciekawsze rzeczy do roboty...

Barbarzyńcy
Są ich setki tysięcy, niektórzy mówią że miliony. Dzielą się na wiele plemion i chyba tylko dzięki temu nie zrównali jeszcze z ziemią wszystkiego, co kto inny zbudował. Różnice między plemionami mogą być ogromne, lecz równie dobrze jedno plemię może się róznić od drugiego tylko drobnymi detalami. Częstokroć zdarzało się, że grupa plemion zawierała porozumienie, tworząc na jakimś obszarze prymitywny organizm państwowy. Ogromna większość tych tworów upadła równie łatwo jak powstała, niektóre jednak zdołały przetrwać.


Kozacy
Niemądry myśli, że żyć będzie wiecznie,
Gdy się przed bojem ustrzeże,
Lecz starość nie da mu pokoju,
Choć mu oszczepy go dadzą.

Edda Poetycka

Na rozległych równinach od dawnego Kaliningradu aż po wybrzeża Morza Czarnego nie ma elfów ani krasnoludów. Nie napotkasz tam wielu ludzi. Gdzieniegdzie wokół ufortyfikowanych osad pasą się stada bydła lub zboża rosną na żyznej ziemi.
Już ci ślinka cieknie, co? Chciałoby się nachapać coś dla siebie, co? Wielki połacie żyznych ugorów i zielonych pastwisk, na których trudniej napotkać człowieka niż przedapokaliptyczny czołg!
Wiesz, sam pomysł nawet nie byłby taki głupi. Jest tylko jeden problem. Jeśli już napotkasz tam jakichś ludzi, to będą to Kozacy. A z nimi nie ma żartów. Dziwny to lud i chyba nikt z nas nie zdoła go zrozumieć. Potrafią cię serdecznie powitać, ugościć chlebem i gorzałą, będziesz miał w nich przyjaciół i będzie ci jak u Pana Boga za piecem. A innym razem na powitanie pobiją cię, zwiążą... i lepiej módl się wtedy o szybką śmierć. Kierują się ponoć jakimś dziwnych kodeksem, opartym z jednej strony na zasadach dawnego wschodniego chrześcijaństwa, a z drugiej na przestarzałych ideałach wolności.
Jeśli przyjedziesz do nich jako misjonarz, w najlepszym razie cię zignorują. W najgorszym, cóż... Podobnie zresztą skończą się próby narzucenia im jakichś zasad organizacji czy nowej władzy. Mają swoje starszyzny, swoich atamanów, i dobrze im tak. A kto chce to zmienić, kończy w piachu.
Z drugiej strony, jeśli jesteś prześladowany, jeśli ktoś w twoim ojczystym kraju dybie na twoje życie - ochronią cię, a być może sami będą chcieli roznieść twego wroga na szablach. Ponoć z radością przyjmują chociażby zbiegłych niewolników czy więźniów. Zaiste, dziwny to lud.
Co mówisz? Szable? A fakt, wspominałem o szablach... Są wśród Kozaków bardzo popularne. Kozak może nie mieć karabinu, może nie mieć konia, ale prawie zawsze ma szablę. Nie wiem skąd oni je biorą, może po Katastrofie nauczyli się je wykuwać?
Śmiejesz się? A mam cię pieprznąć w łeb? No, to cicho bądź. Nie widziałeś co oni potrafią robić z tymi szablami. Nie zdążysz wymierzyć karabinu, a już będziesz szukał swojej głowy w trawie.
Ale nie myśl sobie, że walczą tylko szablami. Kilka razy widziałem, jak ruszali do walki z czołgami, wozami pancernymi i artylerią rakietową. Sprzęt mają naprawde niezły, choć w sporej części stary, wyprodukowany kilkadziesiąt lat przed Katastrofą. Nie mam pojęcia, jak oni go utrzymują na chodzie. Podejrzewam, że mają dostęp do jednej czy dwóch fabryk zbrojeniowych.
Co słyszałeś? Że atamani mają dostęp do rakiet atomowych? Nie mam pojęcia czy to prawda, ale mam nadzieję że nie. Jak się spiją i coś im odjebie, to może być źle...



Minshuu
Wojna to sztuka wprowadzania w błąd.
Sun Tzu "Sztuka wojenna"

Centralna Azja to kraina kontrastów. Pustynie sąsiadują tu z rzekami, a góry ze stepami. Podobnie pełni kontrastów są tutejsi ludzie. Opanowani, spokojni, rozważni - lecz w boju dzielni i podstępni.
Władzę sprawują chanowie, którym podlega jedno lub kilka plemion. Zdarzało się w przeszłości, że plemiona się jednoczyły pod władzą Wielkiego Chana, zawsze jednak taka organizacja rozpadała się po śmierci wodza albo nawet jeszcze za jego życia.
Życie tubylców nie jest łatwe. Ludzi prowadzą koczowniczy tryb życia, wędrując z miejsca na miejsce wraz ze stadami bydła. Walki między plemionami o pastwiska czy wodopoje to niemal codzienność. Mimo to plemiona zachowują pewną jedność i w obliczu zewnętrznego zagrożenia wspólnie walczą z wrogiem.
Życie jest niezwykle sformalizowane. W kontaktach między ludźmi obowiązują dziesiątki zasad tradycyjnej etykiety, szczególnie gdy dochodzi do spotkań między chanami. Nawet przygotowanie żywności czy wyprowadzanie bydła na pastwiska uregulowane są specjalnymi zasadami.
Koczownicy ruszają zwykle do walki na niewysokich, lecz rączych koniach, uzbrojeni w łuki, strzelby, kałasznikowy, rewolwery czy dowolny inny rodzaj broni. Niektóre plemiona dysponują pojedynczymi czołgami czy wozami pancernymi, jednak są one zwykle w kiepskim stanie.
W przeszłości zdarzało im się porzucać swe stepy i wyruszać na podboje i grabieże, zwłaszcza gdy susze lub inne przyczyny niszczyły pastwiska, przez co stada wymierały, a sami koczownicy stawali przed widmem głodu. Tak właśnie było kilka lat temu, gdy przelali się przez Chiny i niemal doszczętnie je spustoszyli.



Hell Raiders
Time to burn! You losers better learn:
No one controls our goddamn lifes!
We'll do just what we feel riding horses made of steel.
We're here to burn up the night.

Manowar "Return Of The Warlord"

Rycząca maszyna, czarna skóra na grzbiecie, pusta droga i browar w łapie - to wszystko, czego ci wariaci potrzebują do szczęścia. No jeszcze czasem przyda się dziewczyna albo porządne mordobicie.
Przemierzają autostrady Ameryki (mniejsze grupy zdarzają się też w Europie) z północy na południe i ze wschodu na zachód, szukając emocji i przygody. Zależy im w gruncie rzeczy tylko na dobrej zabawie. "Żyj szybko, umrzyj młodo" - mogłoby to być ich motto, gdyby tylko mieli ochotę jakieś mieć. Jeśli się gdzieś zatrzymują, okoliczni mieszkańcy mogą być pewni że cała okolica zostanie ogołocona z wszelkiej maści alkoholu, a być może zniknie też paru młodzieńców, których później będzie się widywać ubranych w skóry, szalejących na ryczących stalowych rumakach. Oczywiście czasem zdarza się też, że ktoś zostanie zadźgany nożem albo oberwie kulkę w łeb, ale generalnie Hell Raiders nie szukają zwykle zwady z "tubylcami". Bicie wieśniaków nie jest zabawne. Przejechać na pełnej prędkości przez las driad albo poimprezować w kryjówce wampira - oto, co jest zabawne.
Większość zwykłej ludności nie przepada za Hell Raiders, uważając ich za źródło zepsucia, a przy okazji za złodziei, morderców czy gorsze jeszcze męty. Nie jest to całkiem pozbawione podstaw. Zwykłe kupowanie potrzebnych rzeczy w sklepie jest nudne, a Hell Raiders nie lubią się nudzić. Znacznie zabawniej jest wpaść do mieściny z rykiem silników, postrzelać trochę w powietrze, przepłoszyć tubylców i zgarnąć to, co się rzuci w oczy. Zwykle zresztą jest to alkohol, części do motorów albo benzyna - czyli to, co potrzebne do porządnej zabawy. Mogą przejechać obojętnie obok wyrzutni rakiet (chyba, że któryś lubi fajerwerki), ale nie zostawią dobrowolnie puszki piwa.
Jeśli mieszkańcy próbują się bronić, reakcja może być różna - od zrównania z ziemią osady aż do serdeczności i propozycji wspólnej zabawy. Hell Raiders cenią brawurę niemal tak samo jak ostre imprezy.



Arabowie
O proroku! Pobudzaj wiernych do walki! Jeśli wśród was jest dwudziestu cierpliwych, to zwyciężą dwustu; a jeśli jest stu wśród was, to oni zwyciężą tysiąc niewiernych, ponieważ oni są ludźmi, którzy nie rozumieją.
Koran

Począwszy od drugiej połowy XX wieku Islam stawał się coraz bardziej agresywną religią. Oddać trzeba sprawiedliwość, że wpływ miał na to także stosunek społeczeństw Zachodu do muzułmanów, który powodował ich coraz większą izolację. Wojna z terroryzmem trwała latami i nic nie wskazywało, by miała się ona w przewidywalnej przyszłości skończyć.

Po Katharsis duża część Bliskiego Wschodu i północnej Afryki stała się jeszcze mniej gościnna niż dawniej. Gaz ziemny naprawdę efektownie eksploduje, a wycieki ropy raczej nie służą środowisku. A jeśli dołożyć do tego jeszcze eksplozje kiepsko zabezpieczonych arsenałów broni chemicznej czy biologicznej...
Skażenie ziemi, wody i powietrza wygubiło znaczną część tutejszych mieszkańców. Reszta musiała poszukiwać sposobu na przetrwanie. Co prawda ocalało trochę stałych osad, ale większość Arabów przyjęła tryb życia nomadów.

Ci, którzy przeżyli, uznali Katharsis za karę Allacha za grzechy świata. Nieliczne wciąż istniejące osady i miasteczka stały się religijnymi i politycznymi (choć w przypadku tego ludu te 2 przymiotniki znaczą w gruncie rzeczy to samo) centrami społeczności.

Arabowie uważają, że Allach wyznaczył im misję nawrócenia lub zabicia niedobitków niewiernych. Zdobyli sporo sprzętu wojskowego - choć w większości są to stare, kiepsko utrzymane maszyny (z wyjątkiem tych zabranych z dawnych baz wojskowych Izraela, Egiptu, Arabii Saudyjskiej czy Libii). "Oczyścili" swój kraj z nie-Arabów - Europejczycy, Żydzi czy Amerykanie mieli do wyboru - nawrócenie na Islam (i praktycznie dożywotnia pilna obserwacja czy wręcz areszt) albo śmierć.



Aborygeni
Okazuje się ze Australijczyk, którego umieścił stwórca w całkowitej harmonii z całą naturą w danym mu siedlisku i wskazał mu jego przeznaczenie, znajduje zaspokojenie wszystkich swych potrzeb, załatwia swe społeczne sprawy i zapewnia sobie wszelką szczęśliwość ziemską i zadowolenie z tego, co mu dają jego warunki bytu. Przybycie Europejczyków zburzyło to szczęście bytowania.
P.E. Strzelecki "Nowa Południowa Walia"

Gdy zaczęło się Katharsis, Aborygenów było w całej Australii około 700 tysięcy.* Apokalipsa prawie nie odmieniła ich życia - zniszczenie elektroniki, braki benzyny czy nieczynne elektrownie nie miały na nie wpływu. Różnica jest właściwie tylko jedna - teraz znowu cała Australia może należeć do nich. Cywilizacja białych upadła i powstała ogromna nisza, którą ocaleli Australijczycy nie są w stanie wypełnić. W tej sytuacji w ich miejsce wchodzą stopniowo Aborygeni.

Aborygeni dzielą się na wiele plemion, a każde z nich ma swojego magicznego patrona (np. Plemię Kangura, Plemię Dingo itp). Jest to lud spokojny, rzadko wdający się w walki - co oczywiście nie oznacza, że nie umieją walczyć. Bumerang jest w ich rękach straszną bronią, a część posiada także broń palną. Żyją w zgodzie z naturą, żywiąc się jej darami, ubierając się i mieszkając dzięki niej. Kontakty ze światem zewnętrznym ograniczają do minimum. Część najmuje się jako przewodnicy karawan lub podróżników w zamian za broń albo różne przedmioty. Inni handlują z białymi, wymieniając towary zdobyte w sercu pustyni na narzędzia takie jak noże czy łopaty.

W rozmowach z nimi lepiej pamiętać, żeby nie nazywać ich "Aborygenami", gdyż dla wielu jest to określenie obraźliwe, przypominające dawne lata upokorzeń ze strony białych. Rdzenni mieszkańcy południowo-wschodniej Australii nazywają się mianem Koori, południowo-zachodniej: Nanga, Pustyni Zachodniej - Wonghi, Ziemi Arnhema - Yolngu, południa stanu Queensland - Murri oraz Australii Zachodniej: Yamadji. Nazwy te oznaczają zwykle tyle, co "człowiek". Ktoś, kto chce podróżować po Australii, powinien dobrze się ich nauczyć.



Zahniści
Im bardziej zaawansowane technicznie (doskonalsze!) medium, tym bardziej prymitywne, błahe i bezużyteczne wiadomości są przy jego pomocy przekazywane.
Stanisław Lem

Manfred Zahn przed Katharsis był prostym robotnikiem w jednej z niemieckich fabryk. Już wtedy zaczęły dawać o sobie znać jego uprzedzenia wobec maszyn, które obwiniał za zmniejszenie liczby miejsc pracy i ciągłe niebezpieczeństwo wyrzucenia z fabryki. Krótko przed katastrofą zaczął organizować ruch, przypominający ruch luddystów sprzed 2 wieków - choć w tym przypadku do przemocy uciekano się niechętnie, a robotnicy starali się raczej wprowadzić ustawowe ograniczenia dla stosowania maszyn w przemyśle i na codzień.
Katharsis było dla nich oczywiście szokiem, choć nie aż takim jak dla większości ludzkości. Dość szybko się otrząsnęli. W przeciwieństwie do większości ludzi nie życzą sobie odbudowy dawnej cywilizacji. Żyją w niewielkich społecznościach, prawie wyłącznie w Europie. Generalnie prowadzą spokojne życie, podobne do życia współczesnych amishów - jednak raz na jakiś czas ruszają do okolicznych krain z czymś w rodzaju "krucjaty" - nie rabując, niewiele zabijając, ale niszcząc napotkane po drodze maszyny, które uznają za zbyt zaawansowane. A zbyt zaawansowane jest wszystko, co jest bardziej skomplikowane od zwykłego karabinu.
Ich nieformalnym przywódcą jest obecnie Heinrich Zahn, syn Manfreda. Ojciec jego jest już stary i rzadko rusza się z domu.
Ostatnio edytowano 16 lip 2005, 10:36 przez Misiekh, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Misiekh
 
Posty: 2289
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:25
Lokalizacja: Wawa

Postprzez Misiekh » 2 cze 2005, 15:22

Opisy zebrane w jednego posta. W końcu dałem naszym motocyklowym chłopcom nazwę "Hell Raiders", choć i tak sam nie jestem do niej przekonany.
Zastanawiam się jeszcze nad "Hell Racers", ale ta też niezbyt mi się podoba. Jak ktoś ma pomysł na nazwę, niech pisze oddając głos :).

Bo niniejszym zakładam ankiete. Limit czasu 21 dni. Czas... start! :]

PS. No ja głosuje na tak, powód jest chyba oczywisty 8) . Nie odrzucę mojego dziecka :lol:
Avatar użytkownika
Misiekh
 
Posty: 2289
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:25
Lokalizacja: Wawa

Postprzez eMka » 2 cze 2005, 16:02

Głosuję na "tak", bo ta ekipa bardzo mi odpowiada. Byleby z dala od wampirów, a ich lubię :P
Powrót...
Avatar użytkownika
eMka
 
Posty: 640
Dołączył: 11 gru 2004, 10:25
Lokalizacja: ...mam to wiedzieć?

Postprzez Balduran De'Arnise » 2 cze 2005, 17:29

Ja głosuje na tak, wszystkie szczepy barbarzyńców są fajne i IMO pasują 8)
Dołącz do kultystów Zła!

[url=http://www.baldurandearnise.deviantart.com]Am i deviant?[/url]
Avatar użytkownika
Balduran De'Arnise
 
Posty: 1518
Dołączył: 28 sty 2005, 15:52
Lokalizacja: Forteca Żalu

Postprzez Diabellus » 3 cze 2005, 08:16

Tak jest meine furher! Pod warunkiem ze tekst nie bedzie zamkniety, bo faktycznie przydało by sie indian zrobic (ale narazie to mi glowe magia zaprzata, wiec nie podejme sie).
Avatar użytkownika
Diabellus
 
Posty: 1612
Dołączył: 24 gru 2004, 10:40
Lokalizacja: Sosnowiec

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ludy i narody

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 sie 2018, 00:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron