Góry, góry, góry...

Rozmowy na każdy temat.

Góry, góry, góry...

Postprzez Wiedźma » 25 lis 2006, 21:41

Nie mogłam się powstrzymać - musiałam założyć ten temat. To było tylko kwestią czasu :P. Innymi słowy - przyznawać się: kto chodzi po górach, jakich i od jak dawna? A może ktoś się dopiero przymierza, lub też (o zgrozo!) gór nie lubi? Zachęcam do dyskusji i wymieniania wszelkich impresji związanych ze wspinaczką, zwykłym łażeniem czy nawet spacerami asfaltową drogą do Morskiego Oka :P.
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez Orzech » 26 lis 2006, 11:40

Nigdy asfaltówką!!!! :evil:
Będę pierwszą, która się przyzna :P Kiedy byłam mała zawsze jeździłam nad morze, ale tam jest strasznie nudno- ile można się kąpać? (bo opalania nie zdierżę dłużej niż 15 minut- wiercipięta jestem :D ).. Tak więc zostały góry, bo z jezior nie korzystam z racji słabej umiejętności pływania :wink:
Pokochałam Bieszczady, to takie góry dla mnie. W Tatrach nigdy nie byłam. Ze trzy razy byłam w Karkonoszach i ich okolicach, a w tym roku jak już gdzieś pisałam- Góry Stołowe i Bystrzyckie. O, byłam jeszcze w Beskidzie Śląskim parę lat temu.
Z moim uwielbieniem do gór jest tak- kiedy z przyjaciółmi wybieramy się na mordercze 10-godzinne wyjście z 20- kilogramowymi plecakami- nienawidzę ich. Tak szczerze. Kiedy już pełna nienawiści wejdę na szczyt (wyprzedzając po drodze kolejnych spacerowiczów i im tego luzu zazdroszcząc)- kocham je!! Pewnie mam tak dlatego, że mam problemy z oddychaniem w górach..
A za najbardziej malownicze uważam Rudawy Janowickie w październiku :)
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 26 lis 2006, 12:19

Ja byłem ciągany po górach od najmłodszych lat. Lubię po nich chodzić od czasu do czasu, ale niestety kontuzja moich kolan uniemożliwia mi (czy też - teoretycznie uniemożliwia) zdobywania bardziej wymagających szczytów. Lubię widok w górach, lubię świeżość powietrza... ale jak już pewnie wiecie, jestem raczej mieszczuchem. Nie mam potrzeby wyrywania się zbyt często z miasta - raz, dwa razy do roku starcza mi w zupełności.
Natomiast rzeczywiście nie lubię bardzo noszenia ciężarów podczas łażenia. Poza tym, jestem marudą. Strasznym, strasznym marudą. Jak mi się znudzi łażenie albo jestem zmęczony to wlokę się z tyłu i narzekam.
Poza tym, z górami w ostatnich czasach mam średnie wspomnienia związane. Ogólnie, z wycieczkami z długimi spacerami. Także tym bardziej jakoś nie tęsknię do gór.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Pirix » 26 lis 2006, 14:15

Ja już się kiedyś przyznawałem na tym forum do tego, że góry wprost uwielbiam:) Czas, który spędzam wgórach jest zawsze wspaniały. Szcególnie jeśli uda się pojechać w nie w dobrym towarzystwie.
Gdzie chodzę? Tam gdzie mam okazję. Począwszy od Ślęży wznoszącej się na raptem 718 m.n.p.m. około 40 km. od Wrocławia, przez Sutedy, w które jeździłem na szkolne wycieczki (tak, wiem, że nie ma to wiele wspólnego z prawdziwym chodzeniem po górach) i Beskid Śląski po moje ukochane Tatry, w których niestety bywam rzadziej niż bym chciał.
Chodzę po górach w zasadzie od pierszej klasy LO, bo wcześniejszych wyjazdów rodzinnych do Sobótki aby wejść na Ślężę, zrobić zdjęcie na szczycie, zejść na dół i wsiąść w samochód aby wrócić do Wrocławia nie liczę. Moje zamiłowanie do gór zrodziło się właśnie podczas wycieczek szkolnych, które jeśli teraz spotykam na szlaku, to czym prędzej wyprzedzam aby być jak najdalej od tworzonego przez nie hałasu.
Wycieczki szkolne to czas chodzenia po Sudetach - wszak to najbliższe góry, więc gdzie jak nie właśnie w Sudety mielibyśmy jeździć ze szkoły.
Potem przyszły studia a wraz z nimi wizyty w Duszpasterstwie Akademickim (D.A.). Właśnie z D.A. po raz pierwszy pojechałem w Tatry. Dwa tygodnie chodzenia po Tatrach w towarzystwie osób, które góry traktują tak samo jak ja. Z D.A. pojechałem też w Beskid Śląski. Później był ponad rok przerwy (z różnych przyczyn) w chodzeniu po większych górach. I w tym roku powrót w góry - znów Tatry i znów wraz z D.A.
Co w górach lubię? Spokój, ciszę, rozległe widoki i niesamowite uczucie satysfakcji gdy stoi się na szcycie, na który wejście kosztowało tyle wysiłku.
Czego nie lubie? Hałasu, pseudoturystów, którzy śmiecą i nie szanują gór oraz osób nieodpowiedzialnych, którzy sądzą, że chodzenie pogórach jest tak łatwe, że można to robić bez przygotowania, bez odpowiedniego ubioru, wyposażenia i bez odrobiny rozumu.

Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przeczytał to do końca;)
„Transire bene faciendo”
Avatar użytkownika
Pirix
 
Posty: 386
Dołączył: 28 paź 2004, 12:29
Lokalizacja: Festung Breslau

Postprzez Wiedźma » 27 lis 2006, 08:43

Orzech - to z asfaltówką to była taka malutka prowokacja. Absolutnie nie namawiam do chodzenia chodnikami ;).

Orzech napisał(a):Pokochałam Bieszczady, to takie góry dla mnie.

Ah, rodzinne strony mojej mamy ;). Bywam tam parę razy do roku. Najładniejsze są IMO jesienią, jak jest tak kolorowo i wczesną wiosną, kiedy słychać mieszkańców lasu, budzących się do życia ^^.

Z moim uwielbieniem do gór jest tak- kiedy z przyjaciółmi wybieramy się na mordercze 10-godzinne wyjście z 20- kilogramowymi plecakami- nienawidzę ich.

Hehe, toż to cały urok, jak się człowiekowi po plecach leje :P.

Kiedy już pełna nienawiści wejdę na szczyt (wyprzedzając po drodze kolejnych spacerowiczów i im tego luzu zazdroszcząc)- kocham je!!

A tak, ten wspaniały widok ze szczytu... Swoją drogą, czy wy też czasami macie taką ochotę np. skoczyć ze szczytu i poszybować? :P Zwłaszcza Tatry tak na mnie działają - chciałabym się oderwać od szlaku i zobaczyć je z innej perspektywy ;).

Pewnie mam tak dlatego, że mam problemy z oddychaniem w górach.

Też tak miałam. Mała rada: spróbuj ćwiczenia oddechowe "na sucho" i w wodzie - może się to wydawać bezsensowne, ale pomaga. Ja się już ze swoich wyleczyłam ;).

Kristof napisał(a):Lubię po nich chodzić od czasu do czasu, ale niestety kontuzja moich kolan uniemożliwia mi (czy też - teoretycznie uniemożliwia) zdobywania bardziej wymagających szczytów.

Nigdy nie zapomnę jak z kontuzjowanym kolanem łaziłam po Beskidach (coś ze ścięgnem porobiłam w czasie biegania). To był szczyt głupoty z mojej strony. Niemniej jednak, jak wróciłam do domu po kilku dniach łażenia to kolano samo się wyleczyło :P.

Nie mam potrzeby wyrywania się zbyt często z miasta - raz, dwa razy do roku starcza mi w zupełności.

Ajć, już miesiąc tam nie byłam i jojczę jak cholera, że chcę do mojego Zębu...

Pirix napisał(a):Ja już się kiedyś przyznawałem na tym forum do tego, że góry wprost uwielbiam :)

A tak, przyznawałeś się. W temacie o wakacjach, jeśli dobrze pamiętam ;).

Czas, który spędzam w górach jest zawsze wspaniały. Szczególnie jeśli uda się pojechać w nie w dobrym towarzystwie.

Masz moje absolutne poparcie.

[...] po moje ukochane Tatry, w których niestety bywam rzadziej niż bym chciał.

Też tak mam. Wprawdzie z Krakowa do Zakopanego jest niedaleko, ale i tak chciałabym bywać tam z dwa razy częściej :P.

Reasumując, chyba nie muszę mówić, że jestem fanatykiem :D. Lubię morze, jakieś jeziorko od czasu do czasu też (bo pływanie sprawia mi dużą przyjemność, ale po dłuższym czasie plażowa bezczynność mnie zabija). Ale to nie to co góry. Choruję jak ich nie widzę ;).

Pirix napisał(a):Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przeczytał to do końca ;)

Hehe, bez komentarza ;).

P.S. Odnośnie śmieci na szlakach - zachęcam do popierania akcji czyszczenia gór, czyli zabierania chociaż po jednym niepotrzebnym śmieciu, znalezionym na trasie i wyrzucaniu ich np. w schroniskach. Jak każdy z nas weźmie po papierku, to od razu będzie czyściej ;).

Pozdrawiam serdecznie,
W.
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez Orzech » 27 lis 2006, 17:24

Wiedźma napisał(a):Orzech - to z asfaltówką to była taka malutka prowokacja. Absolutnie nie namawiam do chodzenia chodnikami ;).

A moja reakcja była wyrażeniem niechęci do asfaltówek i ich całkowitej dyskryminacji :wink:
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez Pirix » 27 lis 2006, 20:09

Wiedźma napisał(a):
Z moim uwielbieniem do gór jest tak- kiedy z przyjaciółmi wybieramy się na mordercze 10-godzinne wyjście z 20- kilogramowymi plecakami- nienawidzę ich.

Hehe, toż to cały urok, jak się człowiekowi po plecach leje :P.

Dokładnie :)
Wiedźma napisał(a): Swoją drogą, czy wy też czasami macie taką ochotę np. skoczyć ze szczytu i poszybować? :P Zwłaszcza Tatry tak na mnie działają - chciałabym się oderwać od szlaku i zobaczyć je z innej perspektywy ;).

Ja nigdy nie stwierdziłem u siebie ochoty na skakanie ze szczytu :P Według mnie to pomysł conajmniej dziwny ;)
Wiedźma napisał(a):
Pewnie mam tak dlatego, że mam problemy z oddychaniem w górach.

Też tak miałam. Mała rada: spróbuj ćwiczenia oddechowe "na sucho" i w wodzie - może się to wydawać bezsensowne, ale pomaga. Ja się już ze swoich wyleczyłam ;).

Ja zazwyczaj staram się dostosować rytm oddechu do rytmu marszu. Wtedy nie mam problemów ze złapaniem tchu. A już najlepiej to mi się chodzi po górach jak z kimś rozmawiam bo gdy mówię to odech mam idealnie dopasowany do tempa marszu.
Wiedźma napisał(a):
Kristof napisał(a):Lubię po nich chodzić od czasu do czasu, ale niestety kontuzja moich kolan uniemożliwia mi (czy też - teoretycznie uniemożliwia) zdobywania bardziej wymagających szczytów.

Nigdy nie zapomnę jak z kontuzjowanym kolanem łaziłam po Beskidach (coś ze ścięgnem porobiłam w czasie biegania). To był szczyt głupoty z mojej strony. Niemniej jednak, jak wróciłam do domu po kilku dniach łażenia to kolano samo się wyleczyło :P.

Podczas ostatniego pobytu w Tatrach też trochę chodziłem z nadwyrężonym stawem skokowym, ale były to tylko spacerki dolinkowe - najwyżej był Giewont.
Wiedźma napisał(a):
Pirix napisał(a):Ja już się kiedyś przyznawałem na tym forum do tego, że góry wprost uwielbiam :)

A tak, przyznawałeś się. W temacie o wakacjach, jeśli dobrze pamiętam ;).

Bardzo możliwe, że to był właśnie temat o wakacjach.
Wiedźma napisał(a):Reasumując, chyba nie muszę mówić, że jestem fanatykiem :D. Lubię morze, jakieś jeziorko od czasu do czasu też (bo pływanie sprawia mi dużą przyjemność, ale po dłuższym czasie plażowa bezczynność mnie zabija). Ale to nie to co góry. Choruję jak ich nie widzę ;).

Ja też czasem lubie pojechać nad jeziorko, popływać trochę. Leżenia "plackiem" na plaży po prostu nie trawie - jeśli będę miał dobrą książkę to w cieniu mogę leżeć - w miejscu nasłonecznionym nie bo musiałbym pamiętać co by się odwracać co jakiś czas żeby się nie spalić, a przy dobrej książce o zapomnienie, o takim szczególe jak odwracanie się, łatwo.
Wiedźma napisał(a):
Pirix napisał(a):Trochę się rozpisałem, ale może ktoś przeczytał to do końca ;)

Hehe, bez komentarza ;).

Odpowiedź "Bez komentarza" też jest komentarzem :P
Wiedźma napisał(a):P.S. Odnośnie śmieci na szlakach - zachęcam do popierania akcji czyszczenia gór, czyli zabierania chociaż po jednym niepotrzebnym śmieciu, znalezionym na trasie i wyrzucaniu ich np. w schroniskach. Jak każdy z nas weźmie po papierku, to od razu będzie czyściej ;).

Ja tą akcję popieram i zabieram napotkane śmieci o ile tylko mam taką możliwość i również zachęcam do sprzątania gór.
„Transire bene faciendo”
Avatar użytkownika
Pirix
 
Posty: 386
Dołączył: 28 paź 2004, 12:29
Lokalizacja: Festung Breslau

Postprzez ninecom » 27 lis 2006, 20:44

Gory Gory Gory jak morze to tylko Gory 8) Na wakacje tylko w Gory =D Wycieczka => GORY =D. Moim marzeniem sa GORY =D.

Dobra dobra koniec zartow. :twisted:
Bardzo chcialbym mieszkac w poblizu gór. Codzienny spacer badz przejazdzka rowerem to by bylo cos. Ale to wtedy tylko asfaltem ze wzgledu, ze wole kolarke niz MTB. Juz to sobie wyobrazam pedzic w dol z pred. 60 km/h przez 5 min aby pozniej wspinac sie przez 30 min po gore. i tak caly dzien badz do czasu gdy na drodze stanie sysunia i takim dziwnym trafem zalicze "asfaltowanie" calego ciala :D. Co do spacerow to tylko wlasnymi sciezkami (pieprzone Parki narodowe EH :evil: )

P.S. Chyba od razu widac jak bardzo kocham gory ???? 8)

"Od razu" pisze się osobno :P. W.
"Na wojnie nie ma nagrody za II miejsce"
Avatar użytkownika
ninecom
 
Posty: 128
Dołączył: 29 gru 2005, 15:47
Lokalizacja: Grudziądz

Następna strona

Powrót do Offtopic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 kwi 2019, 08:09 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron