KK

Rozmowy na tematy związane z filozofią oraz etyką.

Postprzez Hannibal » 14 gru 2008, 23:06

Muscat- zazdroszcze, jeśli da się zazdrościć pogrzebu w ogóle.

Ale właśnie mnie chodziło o to, że wiara chrześcijańska robi z ciała tylko powłokę, która "po śmierci duszy" wydaje nam się ochydna. NIE!!! Właśnie o to chodzi, że ciało też jest ważne i nie trzeba się go bać. Żegnając ciało, żegnamy się z bliskim.
Hyde: "oh...weather kicks ass...!"
Avatar użytkownika
Hannibal
 
Posty: 787
Dołączył: 29 wrz 2005, 16:02
Lokalizacja: małe pod warszawskie piekiełko

Postprzez 5ukkub » 27 gru 2008, 22:52

KK to instytucja wykorzystująca ludzi "niewiedzących".
Kiedyś byłem katolikiem. Głęboko wierzyłem w Boga. A dlaczego? Bo wyprano mi mózg. Już w okresie niemowlęcym podczas chrztu. Dalej opowiadano mi, że jak nie będę słuchał bozi to usmażę się w piekle pełnym ognia i diabłów z widłami
(jak można opowiadać takie rzeczy 5-ciolatkom!?!?).
Nauczono mnie wierszyków do bozi i kazano powtarzać 2 razy dziennie.
W końcu kłamstwo powtarzane wiele razy przeobraziło się w niezaprzeczalną prawdę.
Widziałem Boga jako świecącego faceta który może wszystko. Religia wyjaśniała każde pytanie które próbowałem sobie zadać.
Lecz oto pewnego dnia podczas zwykłych żartów ktoś nieświadomy znaczenia swoich słów powiedział do mnie:
"Czy Bóg jest wszechmogący?"
"Tak" odparłem
"Noto niech stworzy kamień, którego by nie podniósł"...
Zwykłe zdanie...
Dobrze, że wtedy jeszcze kształtował się mój światopogląd.
Zacząłem się zastanawiać... a potem pytać... myśleć... i to był przełom.
Samodzielna myśl wyzwoliła mnie z okowów ciemnoty religijnej.
Gdybym usłyszał to zdanie po 18 roku życia, pewnie słuchałbym teraz kazania na mszy.

Powracając do KK...
jest to zgromadzenie osób nie potrafiących myśleć samodzielnie, którzy są manipulowani poprzez chciwych, rządnych władzy obłudników.
5ukkub
 
Posty: 89
Dołączył: 11 lip 2007, 12:33

Postprzez Hannibal » 27 gru 2008, 23:38

Zależy o jakim Bogu mówisz. Bogu filozofów czy Bogu mas. Tak czy owak, formułowanie tak śmiałych wypowiedzi o takiej dużej ilości ludzi jak katolicy jest trochę nieostrożne. Nie posunął bym się do aż tak agresywnej tezy.
Są ludzie, którzy potrzebują Boga by przetrwać na świecie. Widzą w nim oparcie i pomoc. To taki mechanizm psychiczny.
Hyde: "oh...weather kicks ass...!"
Avatar użytkownika
Hannibal
 
Posty: 787
Dołączył: 29 wrz 2005, 16:02
Lokalizacja: małe pod warszawskie piekiełko

Postprzez 5ukkub » 27 gru 2008, 23:48

Hannibal napisał(a):Zależy o jakim Bogu mówisz. Bogu filozofów czy Bogu mas

A czym oni się różnią? W sumie gdyby nie KK i innych religii to nie byłoby mas tylko sami filozofowie.
Każdy ma prawo w coś wierzyć, ale jeśli ta wiara jest religią, która ogranicza umysł to dziękuję.

Hannibal napisał(a):formułowanie tak śmiałych wypowiedzi o takiej dużej ilości ludzie jak katolicy jest trochę nie ostrożne. Nie posunął bym się do aż tak agresywnej tezie.

Może i przesadziłem z agresywnością ale nie zmieniam zdania co do szkodliwości KK...
Hannibal napisał(a):Są ludzie, którzy potrzebują Boga by przetrwać na świecie. Widzą w nim oparcie i pomoc. To taki mechanizm psychiczny.

No tak... potrzeba pocieszenia... Ja pocieszam się wspaniałością otaczającego mnie świata i tym, że myślę samemu, poznaję prawdę taką jaka jest a nie urojoną.
Ludzie przez Ciebie opisani prawdopodobnie wolą iść łatwiejszą ścieżką ukojenia w nieświadomości religijnej.
5ukkub
 
Posty: 89
Dołączył: 11 lip 2007, 12:33

Postprzez Hannibal » 28 gru 2008, 00:38

Nie mierz wszystkich swoją miarą. Każdy człowiek to oddzielny wszechświat, może być inny.
Ja nie zaprzeczam, że KK jest totalitarny(uproszczenie myślowe), ale bez przesady.

Co do różnicy. Jest spora. Pascal coś o tym wiedział.
Hyde: "oh...weather kicks ass...!"
Avatar użytkownika
Hannibal
 
Posty: 787
Dołączył: 29 wrz 2005, 16:02
Lokalizacja: małe pod warszawskie piekiełko

Postprzez Wiedźma » 28 gru 2008, 13:41

Hannibal napisał(a):Ale właśnie mnie chodziło o to, że wiara chrześcijańska robi z ciała tylko powłokę, która "po śmierci duszy" wydaje nam się ochydna.

Han, poczytaj sobie Biblię dokładniej zanim zaczniesz wygłaszać takie sądy. Zwróć uwagę na takie fragmenty jak np. wskrzeszenie Łazarza i pomyśl nad wymową tego tekstu. Osobiście nie zaryzykowałabym podobnej tezy z tą ohydą ciała. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod lupę szerszy kontekst i spojrzymy na społeczności, które uważały ciało za ohydne, stosowały różne "umartwienia" i samoniszczenie - przez główne odłamy chrześcijaństwa były one wyraźnie tępione jako heretyckie.

5ukkub napisał(a):KK to instytucja wykorzystująca ludzi "niewiedzących".

Ciekawa wypowiedź. Niewiedzących czego? :P

"Czy Bóg jest wszechmogący?"
"Tak" odparłem
"Noto niech stworzy kamień, którego by nie podniósł"...

Podoba mi się ta wymiana zdań. Niemniej z filozoficznego punktu widzenia jest pewna luka w tym rozumowaniu. Mianowicie rzecz rozbija się o problem woli. Wszak może istnieć coś, co zrobić możemy, jednak tego nie robimy. Należałoby tu rozważyć kilka przypadków:
1. Bóg w swojej potencjalnej wszechmocy może stworzyć taki kamień, ale tego nie robi - po co dobrowolnie pozbawiać się wszechmocy?
*Analogia: skoro człowiek jest całością, z rączkami, nogami, itd. ale ma swobodę decyzyjną, to niech odetnie sobie rękę. Jeśli to zrobi, przestanie być całością (pełnym człowiekiem w dosłownym sensie) - czy to wobec tego znaczy, że nie może tego zrobić?
2. To, że istnieje możliwość stworzenia kamienia niemożliwego do podniesienia nie oznacza, że jest to stan niezmienny. Można taki kamień np. rozbić, a następnie podnosić każdy z kawałków (przyjmując znaczenie filozoficzne, nie zaś materialne - kwestię samej wagi: jeśli istotą kamienia byłaby niemożność jego podniesienia poprzez jakieś jego wewnętrzne właściwości, istota wszechmogąca mogłaby zmienić te właściwości).

To tylko takie dwa przykłady wymyślone na poczekaniu. Myślę, że jakby zacząć się zastanawiać, to możnaby wymyślić nawet nieco bardziej przekonujące przykłady :P.

(...) jest to zgromadzenie osób nie potrafiących myśleć samodzielnie, (...)

Tu już muszę niestety zaprotestować, bo nawet moja heretycka natura nie zgadza się z takim uogólnianiem. Znam kilku katolików którzy są rewelacyjnymi myślicielami. Świadome przyjęcie dowolnego światopoglądu zawsze wiąże się z zadawaniem pytań - nie z bezmyslnością.

Han napisał(a):Bogu filozofów czy Bogu mas.

Hmm, a czy nie było już w tym temacie mówione, że będziemy rozmawiać o doktrynie jako takiej i systemie filozoficznym, a nie o tym, jak kto widzi katolików? Bo wtedy automatycznie przechodzimy na dyskusję o "Bogu filozofów". Zwłaszcza, że nie wiem, czy wśród odwiedzających ten temat są jacyś klasyczni katolicy, więc chyba nie do końca mamy kompetencje, żeby wypowiadać się o wewnętrznej organizacji Kościoła. Bardzo jednostronnie by to wyszło.

Są ludzie, którzy potrzebują Boga by przetrwać na świecie.

Są też tacy, którzy świetnie sobie bez niego radzą - a i tak czasem takiego bytu szukają. Postarajcie się nie być aż tacy jednostronni ;).

5ukkub napisał(a):A czym oni się różnią?

Zależy jak zdefiniujemy masę, a jak filozofa. Ale zasadniczo różnica w takim ogólnym rozumieniu jest ogromna, gdyż z wymiany zdań między Tobą, a Hanem wynika, że pojmujecie masy jako bezrozumną zbieraninę bydła (co nie jest pozbawione pewnej słuszności :P).

W sumie gdyby nie KK i innych religii to nie byłoby mas tylko sami filozofowie.

Bzdura. Większość filozofów kształtowała swoje poglądy w oparciu bądź w opozycji do jakichś istniejących systemów religijnych. A że powstawanie wierzeń jest mechanizmem pierwotnym, to wspomniana przez Ciebie sytuacja nigdy nie mogłaby zaistnieć. Nawet mówiąc, że Boga nie ma, odwołujesz się do religii, która zdefiniowała Ci pojęcie Boga.

Każdy ma prawo w coś wierzyć, ale jeśli ta wiara jest religią, która ogranicza umysł to dziękuję.

Nic Cię nie ograniczy, jeśli sam się nie ograniczysz.
(Tak, wiem, zaleciało ezoteryką aż się kurzy :P.)

Ja pocieszam się wspaniałością otaczającego mnie świata i tym, że myślę samemu, poznaję prawdę taką jaka jest a nie urojoną.

A skąd wiesz, jak pociesza się taki przykładowy katolik, skoro sam nim nie jesteś? :P



Wybaczcie wywód, czułam potrzebę zasiania ziarna niezgody w tej dyskusji :P.
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez Misiekh » 28 gru 2008, 14:56

Po 1. przykład z kamieniem jest stary jak świat ;) Twój kolega, zadając to pytanie, raczej nie był nieświadom o co pyta, skoro użył tak starego paradoksu.

Po 2. Bóg, według nauk chrześcijańskich, już dawno stworzył taki kamień - to człowiek, obdarzony wolną wolą. Wszechmocny Bóg mógłby zmusić człowieka, by robił, co mu Bóg nakaże - ale nie robi tego, bo dał człowiekowi wolną wolę.

No tak... potrzeba pocieszenia... Ja pocieszam się wspaniałością otaczającego mnie świata i tym, że myślę samemu, poznaję prawdę taką jaka jest a nie urojoną.
Ludzie przez Ciebie opisani prawdopodobnie wolą iść łatwiejszą ścieżką ukojenia w nieświadomości religijnej.

A) Nikt nie ma prawa przypisywać sobie znajomości prawdy, a ludziom o innych poglądach - jej nieznajomości. Bo nie jest w stanie tego przekonania udowodnić.
B) Skąd wiesz, że poznajesz "prawdę taką jaka jest, a nie urojoną"? To dziwnie religijnie wyglądające przekonanie jak na ateistę ;)
C) Religia wcale nie jest drogą łatwiejszą od ateizmu. Wiara jest trudna i wymaga poświęceń. Ateizm to w zasadzie negacja, a zwykle łatwiej jest być przeciw czemuś, niż za czymś ;)
Avatar użytkownika
Misiekh
 
Posty: 2289
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:25
Lokalizacja: Wawa

Postprzez 5ukkub » 28 gru 2008, 16:02

Co do Boga filozofów i Boga mas, chodziło mi raczej o to czym się różnią ci Bogowie :P
Jeśli chodzi o wybitnych myślicieli, którzy wierzą w Boga...
Ja też w niego wierzę, ale w skali 1:99999999999999(nie starczyłoby dziewiątek na milion postów)a raczej przyjmuję skrajnie małe prawdopodobieństwo na jego istnienie
ale nie oto chodzi. Mam tu na myśli sprzeczność, jaka w nich istnieje...
Myśliciele wiedzą, że Ziemia ma więcej niż 6000 lat. Wiedzą, że cuda opisane w biblii to mit. Wiedzą, że struktury religijne są skorumpowane i prowadzą do zniewolenia myślowego. O dziwo dalej chodzą do kościoła i modlą się do Boga... Dla mnie to trochę obłudne.

Byłem katolikiem i wiem jak to jest czuć miłość Boską. Czułem, że ktoś się mną opiekuje, że prowadzi mnie drogą światła. Ale gdy dowiedziałem się, że wszystkie podstawy religii i kościoła to wymysł człowieka, po prostu nie potrafiłem dalej tkwić w kajdanach. Wolałem swobodną racjonalną myśl opartą na dowodach niż błogą niewiedzę lub raczej niechęć do poznania prawdy, tej dowodliwej, faktycznej.

Co jest łatwiejsze... wierzyć głęboko w Boga i czcić go, tak jak to robi KK i inne religie, czy raczej myśleć samodzielnie, bez ograniczeń, bez tabu.

Moim zdaniem Ci, którzy pocieszają się religią, mają najłatwiej. Wierzą, że ktoś się nimi opiekuje.
Ateiści i agnostycy bliscy niewierze mają trochę trudniej, bo nie mają opiekuna, muszą dbać sami o siebie.
Najgorzej mają ludzie naprawdę mądrzy, którzy posiadają wielką wiedzę o naszym świecie, ale wierzą w Boga... To jakby skręcić na skrzyżowaniu w dwie drogi na raz...
5ukkub
 
Posty: 89
Dołączył: 11 lip 2007, 12:33

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kącik humanistyczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 maja 2019, 21:51 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron