Prawdziwy przyjaciel

Rozmowy na tematy związane z filozofią oraz etyką.

Postprzez Rizzen » 4 lut 2008, 23:23

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie - przysłowie stare, ale jare, hehe :D

Kiedy życie dokopie i stoczysz się na samo dno, wtedy zostaną przy tobie tylko twoi prawdziwi przyjaciele. Sprawdziłem osobiście i co najważniejsze - to naprawdę działa.
Oloth zhah tuth abbil lueth ogglin
Avatar użytkownika
Rizzen
 
Posty: 127
Dołączył: 5 sty 2005, 16:51
Lokalizacja: Menzozberranzan

Postprzez shaggy_13 » 18 lut 2008, 16:20

Rizzen napisał(a):Kiedy życie dokopie i stoczysz się na samo dno, wtedy zostaną przy tobie tylko twoi prawdziwi przyjaciele.


Tak, racja. Tylko zazwyczaj wtedy wszyscy twoi "przyjaciele" odchodzą gdzieś i zostajesz sam. Rizzen, zazdroszczę ci prawdziwych przyjaciół. :/ :dobrze:
Draco dormiens nunquam titillandus
Avatar użytkownika
shaggy_13
 
Posty: 162
Dołączył: 29 sty 2008, 18:03
Lokalizacja: Gdańsk

Postprzez Aidanna » 21 kwi 2008, 21:38

Prawdziwy przyjaciel to ktoś na kim można polegać bez względu na wszystko, zwierzyć z problemów i spędzić miło czas.

Bliską mi przyjaciółkę poznałam nie całe dwa lata temu. Z początku się nie lubiłyśmy, ale to sie w końcu zmieniło jakoś w ostatnie wakacje.
Skąd wiem, że to prawdziwa przyjaźń? Wybaczyłyśmy sobie nasze grzeszki jakie sobie nawzajem kiedyś narobiłyśmy, zakładamy wspólną firmę, po dwóch dniach tęsknimy za sobą jak się nie widujemy. Wszystko robimy razem. DOSŁOWNIE. Mamy opinie jaką mamy(że niby lesby (KŁAMIĄ!!)) Takie mentalne siostry :^^: o...
Swim away fugu fish! Swim away!
Avatar użytkownika
Aidanna
 
Posty: 131
Dołączył: 22 lut 2008, 15:50
Lokalizacja: Z pudełka

Postprzez shaggy_13 » 1 cze 2008, 11:27

Ja ostatnio zostałem nieźle potraktowany przez kogoś kogo może nie mogłem nazwać przyjacielem, ale dobrym kumplem. Naskarżył na mnie do wychowawcy dlatego, że podobno przezywam go... Po pierwsze z takiego powodu lecieć do pani i wypłakiwać się jej na ramieniu?! Po drugie może raz czy dwa go przezwałem, ale bez przesady, nie było to obraźliwe tylko śmieszne przezwiska (zwykle związane z nazwiskiem lub wyglądem). Ale najgorsze było to, że naskarżył właściwie tylko na mnie, a ja tylko wymyślałem przeswiska, a inni się śmiali...
No dobra może jest w tym trochę mojej winy, ale skoro facet opowiadał niestworzone historie, z których rechotałem na każdej przerwie (przykładów nie będę podawał) to... W każdym razie prawie wyleciałem z klasy, ale na razie jest spoko... Zawiodłem się jednak na jednym z moich najlepszych kumpli...
Draco dormiens nunquam titillandus
Avatar użytkownika
shaggy_13
 
Posty: 162
Dołączył: 29 sty 2008, 18:03
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Prawdziwy przyjaciel

Postprzez Madalena » 21 kwi 2010, 22:29

Z góry proszę o wybaczenie za odświeżenie tego starego wątku, ale zależy mi żeby sie tu wypowiedzieć. Jesli to wbrew czemuś tam:P proszę od razu o danie mi znać:)

Pojawiło sie tu naprawdę dużo wątków czy prawdziwa przyjaźń istnieje czy nie. Nie ma sensu chyba po tylu latach się do nich odnościć, więc pozwolę sobie napisać tylko własną opinię.

Przede wszystkim zanim odpowie się na to pytanie, wypadałoby wyjaśnić pojęcie samej przyjaźni, bo przecież dla poszczególnych jednostek oznacza ono coś innego. Ja sama na początku, jako osoba dośc zamknięta w sobie, miałam problem zdokładnym określeniem tego uczucia i zdarzało mi się popełniać błędy.
W każdym razie, nie przedłużając, w mojej własnej opinii przyjaźń istnieje. Nie polega jednak na konieczności zwierzania się ze wszystkiego tej drugiej osobie, spędzania razem każdej wolnej chwili i jedności poglądów. Tzn, zdarzają się takie sytuacje, ale wtedy jest łatwiej. Jednak o ileż trudniej żyć z kimś w przyjaźni kiedy taka osoba np. naszym zdaniem niesłusznie nas krytykuje, ma odmienne poglądy na wiele tematów, mieszka daleko, albo chce mieć część swojego życia po prostu dla siebie.
Nie sztuką jest nazywać kogos przyjacielem jak klepie nas po ramieniu, chwaląc za wszystko. A wiem, ze są osoby oczekujące od przyjaźni właśnie tego. O sobie mogę powiedzieć, że zawsze byłam dośc odporna na krytykę, ale pamiętam jak ciężko czasami było mi przyjąć negatywne opinie od przyjaciół. Słowa obcych ludzi mogą mnie co najwyżej irytować, ale jak przyjaciel coś powie, to wypadałoby już się z tym liczyć, nawet jeśli na początku jest to dla nas nie do przyjęcia. Przecież sami "wybraliśmy" sobie daną osobę za bliską, zna nas dobrze, więc nie warto się unosić.
Inna kwestią pozostaje sprawa wybaczenia. Nawet przyjaciołom, a może najbardziej im, jako tym bliskim, dającym sobie prawo do mieszania sie do naszego życia, może sie zdarzyć wyprowadzenie nas z równowagi, kłotnie, żale, wzajemna irytacja. I właśnie w takich chwilach waśni, jakieś wielkiej przykrości, negatywnych wypadków można sprawdzić najskuteczniej więzy pomiędzy danymi osobami. Mówi się, że przyjacielowi wybacza się łatwiej niż komuś z zewnątrz. I tak, i nie. Bo o ile można olać złośliwe komenatarze kogoś na kim nam nie zależy, to obserwowanie takiego samego zachowania u przyjaciela jest czymś okropnym i dłużej pozostaje w pamięci.
Ze wszystkich prób przyjaźni, tych, które przetrwały lata pozostało naprawdę niewiele. Jednakże wiem, że mogę na takie osoby naprawdę liczyć. I wtedy kiedy jest źle, i wtedy gdy cieszą się z moich sukcesów.

Na koniec pozwolę sobie jeszcze na uwagę, że wszystko ma swoją cenę. I ludzie często robią błąd myślac, że jesli już się z kimś "zaprzyjaźnią" to jest to uczucie niezmienne i wieczne. O wszystko trzeba dbać, o relacje także. Czasami wydaje się to łatwe, ale w większości przypadków trzeba włożyć naprawdę mnóstwo wysiłku, czasu i ładunku emocjonalnego żeby taką relację podtrzymać. I jeśli tak się dzieje, jeśli jest wola z obu stron, to dopiero możemy mówić o prawdziwej przyjaźni.

No to sie rozpisałam...

Mam nadzieję, że mimo późnej pory i mojego zmęczenia to co napisałam ma jakiś sens:P
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Re: Prawdziwy przyjaciel

Postprzez Cazpian » 22 kwi 2010, 20:00

Cóż jedna uwaga co do jednego fragmentu o jedne rzeczy ... tak mam dziś wenę do tworzenia wyjątkowo sensownych zdań..Nie każdemu się wybacza mycho ..z własnego doświadczenia wiem że nie każdemu . Są osoby którym wybaczę wszystko i zawsze ale są też takie ( mówię cały czas o osobach które mieszczą się w moim pojęciu przyjaźni ) którym pewnych spraw nie wybaczę długo lub wcale i od takich osób się "odstawiam" , co oczywiście nie znaczy że w razie potrzeby im nie pomogę bo w koncu "mieszczą się w moim pojęciu przyjaźni"
Jakby nie można było się hmm 'dopisać ' do właściwych osób - Proszę o usunięcie swojego konta ... pozdrawiam..
Cazpian
 
Posty: 396
Dołączył: 6 lis 2005, 17:45

Re: Prawdziwy przyjaciel

Postprzez Madalena » 23 kwi 2010, 18:07

Hmm...Sama nie wiem Cazp...Kiedys tez coś przeskrobałam i przyjaciel się na mnie gniewał (całkiem słusznie) prawie rok, i to tak hardcorowo. Ale w końcu wybaczył. Z resztą odwrotne sytuacje też były. Nie wiem co by taka ,naprawde bliska, osoba musiała mi zrobić żebym jej nie wybaczyła. Morderstwo rodziny? Nie przychodzi mi nic innego do łba. Jesli ktoś szczerze żałuje, to nie potrafię nie wybaczyć. Choć wiadomo, że nie od razu będzie tak jak dawniej.

I jeszcze cos mi do głowy przychodzi. Myślę, że czasami nie szanujamy przyjaciół jak powinniśmy. Są to osoby nam bliskie więc wolno nam z nimi postępować troszkę inaczej niż ze zwykłymi śmiertelnikami, ale jesli słysze po raz 15 od przyjaciela, nawet w gniewie, np. "spier*(&*)" to to już nie jest fajne...Albo się kogoś szanuje, albo nie. Ja do przyjaciół staram się ten szacunek zachować.
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Re: Prawdziwy przyjaciel

Postprzez Galathar » 23 kwi 2010, 20:45

Przyjaźń dla mnie zasadza się na szacunku do drugiej osoby. I nie chodzi tu o to, że nie mówię do takiej osoby "sp***j", etc. bo zdarza się, że mówię i gorzej. Rzadko kiedy mówię tak jednak na serio, a jeśli już nawet... cóż, bywa i tak, ale zakładam, że przyjaciel zrozumie wtedy, że np. chcę być wtedy sam, albo, że mnie czymś wnerwił. Szacunek jednak zostaje i jeśli zdam sobie sprawę, że przesadziłem - zwyczajnie przepraszam. W końcu nie zawsze rozum panuje nad emocjami :)
powiedział baran co myśli, że jest kotem
Avatar użytkownika
Galathar
 
Posty: 2227
Dołączył: 25 kwi 2006, 19:28

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kącik humanistyczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 lut 2019, 16:01 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron