Nauki ścisłe, nauki humanistyczne i po co one?

Rozmowy na tematy związane z filozofią oraz etyką.

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 6 kwi 2007, 12:04

Matematyka jako sposób myślenia, a nie sposób operowania na liczbach...
Matematyka jako gałąź nauki która mogłaby istnieć BEZ liczb...
Kluch, coś mi się wydaje, że chyba pieprzysz jak potłuczony :lol:
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez KluchA » 7 kwi 2007, 09:55

Coz - rozmawiales kiedys z pasjonatami matematyki, ktorze pokonczyli rozne studia? Ja rozmawialem z kilkoma i kazdego rachunki nudza i uwazaja je za nieciekawe. 2+2=4 to nie matematyka. Same liczby sa niewielka czescia matematyki. Zauwaz, ze ogolne prawa matematyczne z reguly nie zawieraja liczb, lecz przedstawiaja pewien proces przy pomocy jezyka logicznego. W sumie rzeklbym, ze wiecej w matematyce liter niz liczb.

Danielzo - nigdzie nie napisalem, ze matematyka jako sposob myslenia nie jest potrzebny humanistom - wedlug mnie jest i nawet czesto go uzywaja nawet o nim nie wiedzac.
Śmiej się, to cały świat będzie się śmial razem z tobą, płacz, a będziesz płakał sam.
Avatar użytkownika
KluchA
 
Posty: 664
Dołączył: 19 lis 2005, 19:35
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 7 kwi 2007, 14:19

Znajdź mi proszę definicję matematyki, która potwierdzi twoje twierdzenie. Przejrzałem przed chwilą naszą ukochaną Wikipedię (jak wiadomo, źródło wiedzy dość średnie) i przemawia to za moją teorią...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez NINA » 7 kwi 2007, 15:37

Z symaptycznej rozmowy zrobiło się czepianie za słówka?

Wbrew wszelkim wątpliwościom nie zgłębiając fizyki czy matematyki jestem w stanie radzić sobie w życiu i opisać zjawiska czy zdarzenia.
No chyba, że ktoś jest niewyżytym naukowo fizykiem/matematykiem etc, etc i żąda od wszystkich wokół rozpraw naukowych.
Matematyka ogranicza się raczej do swojej dziedziny i jej podobnych, czego powiedzieć nie można o szeroko pojętej nauce humanistycznej.
NINA
 
Posty: 199
Dołączył: 16 lip 2006, 11:17

Postprzez KluchA » 8 kwi 2007, 09:33

No dobrze, zastapmy zbior liczb rzeczywistych zbiorem kwiatkow, o nieokreslonej ilosci platkow, kazdy w innym kolorze. Da nam to zbior mozna powiedziec nieskonczony i w miare gesty. Niech kwiatek o kolorze najbardziej zblizonym do czerwonego stanowi nieskonczonosc dodatnia, do niebieskiego ujemna. Kwiatek calkiem bialy niech stanowi swego rodzaju zero. Kazdy kwiatek ma srodek takze o zmiennym kolorze (zasady takie same jak kolor platkow). Nie funkcja f przyporzadkowywuje kazdemu kolorowi kwiatka kolor jego srodka. Czyli kolory kwiatkow sa argumentami funkcji, kolory srodkow - wartosciami. Definicja granicy funkcji wedlug Heinego:

Kolor "g" srodka kwiatka jest granica funkcji f, przy kolorach kwiatkow darzacych do jakiegos koloru "x" wtedy, gdy dla kazdego kazdego ciagu kolorow kwiatkow "xn", jesli granica tego ciagu przy kolorach darzacych do odcieni czerwieni wynosi
kolor kwiatka "x0" to granica, przy kolorach darzacych do odcieni czerwieni z ciagu kolorow srodkow kwiatkow ciagu "xn" wynosi kolor "g".
:D:D:D:D:D:D:D:D

Oczywiscie przydaloby sie zdefiniowac tutaj ciagi i jego granice na zbiorze kwiatkow.
Kazdy moze umiejscowic matematyke w zbiorze jaki mu sie podoba. Kto powiedzial, ze jestesmy ograniczeni do zbioru liczb rzeczywistych? Wiekszosc matematyki opiera sie na R, dlatego iz chyba jest to w miare latwy zbior do ogarniecia, latwo w nim wytlumaczyc gestosc, niekonczonosc itd. Co nie zmienia faktu, ze R jest jedynie przedstawicielem, w ktorym pokazujemy dany sposob myslowy tlumaczacy dana teorie. Czy to cie Kristofie zadowala?

P.S. Definicja jest analogiczna w zasadzie do definicji na zbiorze R, jakby byly jakies bledy dajcie znac.
Śmiej się, to cały świat będzie się śmial razem z tobą, płacz, a będziesz płakał sam.
Avatar użytkownika
KluchA
 
Posty: 664
Dołączył: 19 lis 2005, 19:35
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 8 kwi 2007, 12:54

KluchA napisał(a):zastapmy zbior liczb rzeczywistych zbiorem kwiatkow,

Których liczba będzie taka, jak liczba liczb rzeczywistych w zbiorze. A więc liczba.
KluchA napisał(a):Niech kwiatek o kolorze najbardziej zblizonym do czerwonego stanowi nieskonczonosc dodatnia, do niebieskiego ujemna.

Nieskończoność, a więc nieskończoną ilość liczb w zbiorze, bo przecież nie w uniwersalnym znaczeniu.
KluchA napisał(a):Kwiatek calkiem bialy niech stanowi swego rodzaju zero.

Zero, a więc liczbę.

Do rozpisanego rozumowania nawet nie próbuję się ustosunkować.
Kluch, mnie nie chodzi o to, że zamiast liczb dasz sobie kwiatki albo samochodziki, albo cokolwiek innego. Chodzi o to, że operować będziesz na tym nadal jak na liczbach. Bo inaczej w matematyce się nie da, po prostu. Taka to już nauka, opierająca się i czerpiąca z liczb bądź ich przedstawień. Może i nietypowych, ale nadal liczb.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez KluchA » 8 kwi 2007, 21:03

Co ty zrobiles Kristofie - to po prostu zamieniles moj zbior kwiatkow na liczby z powrotem. Zero przestaje byc liczby kiedy definiuje ja jako barwe calkowicie biala - srodek zbioru kolorow. Kwiatki stanowia zbior, nie da sie okreslic ile ich jest, jest ich nieskonczenie wiele. Nieskonczonosc nie jest liczba. Gdyby byla - nie bylo by symbolu nieoznaczonego nieskonczonosc/nieskonczonosc. w moim rozumowaniu naprawde nie ma liczb, jest tylko gesty, nieskonczony, uporzadkowany zbior barw.
Śmiej się, to cały świat będzie się śmial razem z tobą, płacz, a będziesz płakał sam.
Avatar użytkownika
KluchA
 
Posty: 664
Dołączył: 19 lis 2005, 19:35
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 8 kwi 2007, 21:35

No tak jak mówię - nieskończoność odnosi się tutaj do ich ilości, a więc do ich liczby.
Co do tego, że liczb nie ma - masz rację. To są twory abstrakcyjne, nie występują poza myśleniem abstrakcyjnym, bo po prostu ich nie ma :)
Inna sprawa, że wykonałeś tam działania matematyczne (których, jak już wspominałem, nie podejmuję się nawet zacząć rozkminiać)... Cóż mogę rzec - mnie nie przekonałeś nadal, ale zważając na to, że jestem po drugiej stronie barykady to zapewne ci się to nie uda...
No, myśmy się pobawili - może ktoś się ustosunkuje do twoich wywodów i mojej ich krytyki :)
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kącik humanistyczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 cze 2019, 03:32 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron