Nauczyciele religii, fanatycy czy poprostu ludzie wierzący?

Rozmowy na tematy związane z filozofią oraz etyką.

Postprzez Orzech » 3 mar 2007, 11:54

danari napisał(a):Dalien co do pierwszej części Twojej wypowiedzi, masz trochę racji, ale jak to ująć hm ... swojej racji. Ty odbierasz katolicyzm jako spuściznę po swoich rodzicach, dziadkach itp. Dla mnie, może to wynika ze zbyt liberalnego wychowania mnie przez moich rodziców, to jest po prostu sposób na zatrzymanie jak największej liczby osób w kościele. Ochrzczone dziecko przychodzi do kościoła z rodzicami, później samo, a potem z własnymi dziećmi. To jak błędne kolo, które zostało stworzone po to aby zawsze był ktoś kto będzie dawał na tacę.

Nie rozumiem problemu- nie chcesz- nie chodzisz do kościoła. I tyle. To Twój wybór, a nie Twoich rodziców (choć może na początku właśnie tak jest), no chyba, że trafiłeś na zaślepioną, nawiedzoną rodzinkę.. ( :fool: )
Kiedyś miałam takie same poglądy odnośnie dawania pieniędzy na tacę, teraz to się jednak zmieniło. Niektórzy mają po prostu taką potrzebę i to ich prywatna sprawa.

Dalien napisał(a):Hmm nie lubię jednak najeżdżania na Kościół (nie chodzi mi o organizację tylko o ludzi wierzących) tak jakby był to jakiś zły pomiot. Nie podoba ci się zostaw to w spokoju i tyle (to działa w dwie strony).

W tym sęk, że Kościołowi nie możnaby nic zarzucić, gdyby nie pieniądze i stereotypy, które nim rządzą.. Niby Kościól nic nie ma do osób niewierzących, a jednak na każdej lekcji religii słyszę, że "ONI są przecież nieszczęśliwi". Skąd takie mniemanie?

Eh, moja postawa do Kościoła formowała się przez wszystkie lata nauki religii i powiem tyle- jest coraz gorzej.

Pozwoliłem sobie przenieść temat. - Naimad
"Czekoladka, której człowiek nie chciał zjeść nie liczy się jako czekoladka".
Avatar użytkownika
Orzech
 
Posty: 907
Dołączył: 21 paź 2005, 16:08
Lokalizacja: leszczyna, a jakże

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 4 mar 2007, 19:00

U mnie było wesoło - w Gimnazjum miałem siostrę, która nie potrafiła sobie poradzić z grupą i z racji na swoją profesję była też ślepa na jakiekolwiek argumenty (ale przynajmniej nie wywierała nacisku w drugą stronę).
W liceum natomiast - świetny, tolerancyjny, otwarty na dyskusje i wymianę zdań katecheta. Mile go wspominam, był przyczyną mojego okresowego powrotu do wiary, lub chociaż kwestii zastanawiania się nad nią. Ale w ostatnich czasach znów jestem na "nie" myśląc o księżach i kościołach...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez the_Aragorn » 5 mar 2007, 23:10

Dalien napisał(a):Całkowicie błędne rozumowanie. Chrzest jest tylko i wyłącznie przekazywaniem wiary naszych rodziców, którzy świadomie chcą nas wychowywać podług ich przekonań i wartości. Chęć wychowywania nas w wierze Katolickiej nie jest niczym złym i nie powinno być postrzegane tak płytko przez ludzi młodych. Dlaczego nikt nie wini rodziców za to iż uczyli nas cierpliwości, dobrego zachowania czy nasuwali pewne poglądy?


Prawo do takiej decyzji daje [niestyety] rodzicom Konstytucja RP. Ja jednak czepiłbym się innego aspektu takiego działania - wiesz jak trudno później unieważnić chrzest? Gorzej niż z biurokracją urzędniczą. A nie każdemu się uśmiecha, żeby w zakrystii znajdował się komplecik jego danych osobowych.

RELIGIĘ DO KOŚCIOŁÓW ZWRÓĆ NAM PANIE!
He's turned from that path a long time ago;
He has choosen exile.
Avatar użytkownika
the_Aragorn
 
Posty: 53
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:51
Lokalizacja: Imladris jary...

Postprzez Veetoo » 5 mar 2007, 23:31

O postawówce nie będę wpominał - nie ma o czym. W gimplu mieliśmy w miarę normalnego katechetę - tylko że go nie docenialiśmy, był luz wiec było odrabianie zadań domowych, granie w karty i takie tam bzdury które możnabyło spożytkować w trochę lepszy sposób. Pierwsza klasa liceum - najlepszy katecheta jakiego miałem - otwarty, chyba żadnej katechezy nie prowadził pod jakiś konkretny temat - były luźne dyskusje na temat wiary, życia. Zajecia (stety lub niestety) trafiały się dosyć rzadko no a w drugiej klasie przydzielili znów jakiegoś służbistę do naszej szkoły, nieciekawy facet choć też tragicznie aż tak nie było, wykonywał tylko swoje obowiazki.
Die, die my Darling
Veetoo
 
Posty: 173
Dołączył: 8 maja 2006, 10:55
Lokalizacja: Racibórz/Wrocław

Postprzez Soag Afihn » 6 mar 2007, 02:29

Ehhhh. Widzę, że nie ustrzegliście się stwierdzenia, że kościoły są be. I zwracam uwagę, że nie Kościół, tylko kościół(bo to chyba miałaś na myśli np. Ty Łożech). Liczy się wiara, a nie co robią księża, katecheci/tki, że są berety itp. Fanatycy to kretyni, bo są ślepi i łatwowierni. Co do samych nauczycieli nic nie mam. W gim. miałem katechetkę. Mówiliśmy na nią krater, bo miała masakrycznie podziobaną twarz. Jak mówiła do Ciebie, to patrzyła się zupełnie gdzie indziej, bo miała zeza rozbieżnego :lol:. Polewaliśmy z niej i rozwalaliśmy jej lekcje(ping pong kasztanami i inne zabawy na podobnym poziomie :D), a jak do kogoś mówiła i się patrzyła nie wiadomo gdzie, to się jej pytało "Do mnie pani mówi :?:", a ona na to: "A na kogo patrzę :?::!:" i wtedy była rzeźnia i tyrało się kobitkę. W LO najpierw miałem katechetę(2 lata) i koleś był całkiem spoko, ale nie umiał zapanować nad klasą i dlatego kto nie chciał nie chodził i było nas może 10 osób max. Gadaliśmy z nim o wszystkim - nawet na tematy militarne :D:D. W 3 klasie dali nam księdza. Pomyślicie sobie nudy, głupio, żenada, porażka, ale nic bardziej mylnego. Koleś był zarąbisty. Miał łysą pałę, chodził we fleju, zawsze wypucowanych glanach i oczywiście czarnej koszuli z koloratką. Sam ten wygląd czynił go innym niż reszta księży. Był dosyć młody - przed 30-stką - i rozmawialiśmy z nim o wszystkim. Od alkoholi, przez dowcipy, anegdotki o zapleczu kościoła i oczywiście o religii. Najlepszą akcję odstawił jak opowiedział nam kiedyś dowcip. Otóż wyobraźcie sobie, że ksiądz opowiada wam dowcip. Czego się spodziewacie :?: Powiem wam, że się mylicie. Brzmiał on tak:
Jedzie sobie blondynka autostradą. Zepsuł jej się samochód, więc staje na poboczu i zaczyna dłubać pod maską. Podjeżdżają gliniarze. Jeden wysiada i podchodzi do niej, a wiadomo, że blondynka jak blondynka - bez bielizny i stoi nachylona przy tym samochodzie. Smurf podchodzi i pyta się jej: "A gdzie trójkącik :?:", a ona na to zmieszana: "Hehe, rano zgoliłam :)". Rozbroił nas ten ksiądz tym dowcipem :D:D.
Obrazek
Avatar użytkownika
Soag Afihn
 
Posty: 509
Dołączył: 21 lis 2006, 12:32
Lokalizacja: Wrocław RULLZ

Postprzez Dalien » 6 mar 2007, 13:33

Buahahaha :D Taki dowcip od księdza, dobre dobre :D U nas na religii ksiądz włączył nam kawałek "Egzorcysty". Z tym że kliknął na "start" i od razu na "stop" tak że obraz się nie pokazał, lecz na nieszczęście pokazały napisy tłumaczące angielską wypowiedź diabła:

(Nie pamiętam dokładie)
"Ruchaj mnie fiucie, pierdol Jezusa, chodź postawie ci pałe!"

Jak klasa to zobaczyła, to nie mogliśmy ze śmiechu jeszcze przez kilka lekcji...

Druga akcja, lecz tutaj nie będzie tak śmieszna... Klasa bardzo spokojna, ksiądz chodzi wokoło środkowych stołów i opowiada o religijnych sprawach... Nagle gdy znalazł się za plecami mego kumpla siedzącego na brzegu tylnej ławki, pochylił się (kumpel nic nie widział) i krzyknął na całe gardło ZŁOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!! To było złe...
Obrazek
Avatar użytkownika
Dalien
 
Posty: 605
Dołączył: 29 gru 2006, 22:45
Lokalizacja: Buk/WlkWs

Postprzez danari » 6 mar 2007, 13:44

Dalien napisał(a):ZŁOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!! To było złe...


U mnie też było coś podobnego. Kumpel zaczerpnął pomysł ze skeczu jakiegoś komika tyt. to chyba "Protest song", ale nie dam głowy. I powiedział do sorki jak odpowiedziała zadziornie na zaczepki, "wywołała sorka szatana, ZŁOOOO!!!" ale była polewa :)
"Wielu z tych, którzy żyją, zasłużyło na śmierć. Niejeden też z tych, którzy zasłużyli na życie, umarł. Czy możesz tym umarłym zwrócić życie? (...) Nawet najmądrzejsi mędrcy nie wszystko wiedzą." Frodo, "Władca Pierścieni: Dwie Wieże"
Avatar użytkownika
danari
 
Posty: 268
Dołączył: 20 sty 2007, 12:28

Postprzez naimad » 6 mar 2007, 15:40

Hm... jeśli chodzi o mnie, to bywało różnie. Niestety nigdy nie miałem religii z księdzem. A szkoda, bo w bukowskim gimnazjum zawsze uczą młodzi księża, mający dobry kontakt z młodzieżą. W pierwszej klasie gimnazjum miałem lekcje z katechetką, która wprawdzie nie rydzykowała, była skłonna dyskutować, ale lekcje sprowadzały się do pisania rozmaitych definicji. Poza tym robienie sprawdzianów z życiorysu Matki Teresy z Kalkuty też niejako mija się z celem.
W drugiej i trzeciej klasie uczył nas katecheta. Dziś już odszedł na zwolnienie lekarskie, jednak pozostawiam po nim miłe wspomnienia. Wprawdzie słuchał Radia Maryja, oglądał TV TRWAM, jednak nie próbował wpajać nam tych żadnych rydzykizmów. Wielokrotnie mówił, że pornografia jest zła (wg mnie nie aż tak bardzo), że aborcja jest zła (zależy kiedy), że narkotyki/alkohol/fajki są złe (właściwie miał racje coby nie mówić), homoseksualizm jest zły (posunąłbym się nawet do stwierdzenia że to choroba)... miał więc dość konserwatywne poglądy. Co do niektórych się zgadzałem, co do innych nie. Nie zmienia to faktu że był całkiem sympatycznym kolesiem. Na lekcjach odnosił się do życia codziennego, do wiary w praktyce, że tak powiem.

Z kolei, teraz, w liceum... tragedia. Uczy nas siostra, z którą nie da się normalnie rozmawiać... poglądy ma istnie rydzykowe, co mnie nieco odstrasza. Jeśli ktoś się sprzeciwia jej poglądom, oznajmia, że jest niedojrzały i nie powinen się jeszcze na takie tematy wypowiadać. Nie żeby spieszyło mi się do dorosłości, ale licealistów powinno się traktować nieco poważniej. Aaa i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziała otwarcie, że ma jakiś uraz do metali. Jednak kiedy wydarzy się coś złego (ktoś ubrudzi szkolny podręcznik, strzeli siostrze fotkę z ukrycia, lub napisze na tablicy coś kontrowersyjnego) to na kogo wszystko pada? Na ludzi w glanach, bojówkach i bluzami zespołów. Interesujące.

Ogólnie rzecz biorąc, trudno powiedzieć czy nauczyciele religii to fanatycy. Uważam, że nie można oceniać ogółu. Owszem, wśród sióstr/księży/katechetów pełno jest rydzykistów. Jednak nie brakuje osób o stosunkowo nowoczesnych poglądach. Albo ludzi o poglądach konserwatywnych, którzy jednak potrafią dogadać się z innymi i szanują cudze poglądy.
www.bezkompleksow.com.pl Energia. Pasja. Polska.
Avatar użytkownika
naimad
 
Posty: 2927
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Kraina Podziemnych Pomarańczy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kącik humanistyczny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 16 lut 2019, 16:02 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron