Edukacja w Polsce

Czyli wszelkie sprawy związane z polityką - zarówno Polską jak i światową.

Postprzez Fraa » 8 cze 2009, 17:18

Rein napisał(a):w nauce historii np tkwi ogromny potencjał jeśli zwróci się większą uwagę na ogólny obraz, skutki i przyczyny, analogie między różnymi wydarzeniami w różnych epokach,i jakto się odnosi do naszej obecnej bądź przyszłej sytuacji geopolitycznej.

Teraz zaofftopuję trochę (temat to ponoć wybory do europarlamentu, tak...?), ale nie mogę się powstrzymać, przepraszam...
No mnie tak właśnie uczono historii - jak to się robi teraz (a w sumie dopiero co niedawno skończyłam liceum, bez przesady, nie jestem z nie wiadomo jakiej epoki)? :cojest:
"A za to, żeś mienił się moim panem, jeszcze mi odpokutujesz!"
[scytyjskie powiedzenie]
Avatar użytkownika
Fraa
 
Posty: 1443
Dołączył: 22 lut 2005, 18:07
Lokalizacja: A stamtąd! <machnięcie ręką>

Postprzez naimad » 8 cze 2009, 19:52

Ja odpowiem w kwestii godzin (będzie trzeba wydzielic posty, bo rzeczywiście offtop straszny ;)). Uważam, że nawet na nie-historycznych profilach pewne podstawy historii powinny być realizowane. U mnie sytuacja wygląda tak, że chodziłem do LO z rozszerzoną matematyką i geografią - 4 matmy i 4 gegry tygodniowo. Historia była 1 na tydzień, Wosy 2. O ile materiał z wosu był przerobiony porządnie, naprawdę porządnie (nasz nauczyciel to jednocześnie wykładowca na uniwerku, doktorował się jakiś czas temu), o tyle 1h historii to stanowczo za mało. Skończyło się tak, że dyktowano nam bez sensu kolejne daty, nie wyjaśniając zanadto przyczyn i skutków. Materiału po 1945 roku nie omówiliśmy W OGÓLE.

Zdawałem historię rozszerzoną na maturze, przygotowywałem się mnóstwo czasu i naprawdę zarywałem nocki nad podręcznikami - i na przykładzie swojej klasy widzę, ile ludzie z profili nie-humanistycznych wiedzą o historii. Zresztą - nawet osoby, które chodziły ze mną na fakultety, mimo że historię zdawały, nie potrafiły wyciągać z niej konkretnych wniosków. Dlatego, z przykrością muszę przyznać rację przedmówcom. Szkoła często uczy regułek, a nie myślenia. Przynajmniej w kwestii wspomnianej historii, która wg mnie jest jednym z ważniejszych przedmiotów i każdy powinien mieć o niej pewne choćby średnie pojęcie. No ale cóż zrobić... Potem słyszy się, że "Polska wygrała II wojnę światową", albo "Powstanie wielkopolskie to jedyne udane powstanie w naszej historii". Trzeba liczyć na to, że jak największa liczba uczniów będzie potrafiła samodzielnie wykształcić u siebie umiejętność logicznego myślenia - albo że pomogą jej w tym odpowiednio wykwalifikowani nauczyciele.

Żeby jednak offtopa tak do końca nie robić - jak skomentujecie wyniki wyborów do PE? W Polsce, w Europie? Ja ostatecznie zagłosowałem na Prawicę RP, wiedząc, że większej roli ona nie odegra, jednak deklarując swoje poparcie dla niej. Jeśli chodzi o mój stosunek do wyborów - nie ma tragedii, zawsze mogło być gorzej. PO mimo wielu poważnych wad, nie najgorszy poziom reprezentuje. PiS, z którym zgadzam się pod względem programu, ale który w swoich szeregach ma połowę kłamców i obłudników, wypadł lepiej niż przewidywano w sondażach. Małe poparcie dla Libertasu (biorąc pod uwagę jak dużo o nim mówiono w mediach), za to w większości państw Europy zwyciężała prawica lub centroprawica (wiem jedynie że w Grecji wygrali socjaliści). Mnie generalnie wyniki wyborów na naszym kontynencie cieszą - nie powiem, abym był w pełni usatysfakcjonowany wynikami w Polsce, ale generalnie nie mam powodów, by być szczególnie niezadowolonym. Jak to jest z Wami?
www.bezkompleksow.com.pl Energia. Pasja. Polska.
Avatar użytkownika
naimad
 
Posty: 2927
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Kraina Podziemnych Pomarańczy

Postprzez Diabellus » 8 cze 2009, 22:39

Naimad, ale powiedz mi na wała mam się uczyć więcej historii jeśli nie chce się jej uczyć? Mam inne priorytety w swoim życiu, niż zamartwianie się historią i roztrząsaniem się "kto, kiedy i dlaczego". A jeśli zdawałeś historie a miałeś jej tak mało, to gdzie miałeś głowę jak wybierałeś profil? Może powiesz mi, że nie miałeś wyboru? Szkoła uczyła cię tego czego chciałeś. Istnieje taki profil - human. Na nim miał byś wszystko czego potrzeba komuś kto chce nazwać siebie w przyszłości humanistom... Ale co ja będę się roztrząsał, wszyscy znają sposób by uleczyć Polską edukacje a jakoś nikt nie chce tego zrobić. Szkoły mamy beznadziejne, kiedyś wszystko było lepsze i tym podobne. Narzekajmy. To jako Polacy umiemy najlepiej.
Avatar użytkownika
Diabellus
 
Posty: 1612
Dołączył: 24 gru 2004, 10:40
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez naimad » 9 cze 2009, 07:21

Diabeł napisał(a):Naimad, ale powiedz mi na wała mam się uczyć więcej historii jeśli nie chce się jej uczyć? Mam inne priorytety w swoim życiu, niż zamartwianie się historią i roztrząsaniem się "kto, kiedy i dlaczego"


Diabeł, wiadomo że nie każdy musi być historykiem. Mnie jedynie razi to, że po wyjściu liceum multum osób (a większość np. z mojej byłej klasy) nie potrafi powiedzieć kim tak naprawdę byli Stalin, Jaruzelski czy Piłsudski. Z roczną datą odzyskania niepodległości czy bitwy pod Grunwaldem też byłoby ciężko (można by się spierać, po co to komu - ale to jednak elementarna wiedza, którą wpaja się od podstawówki). No i inna sprawa, ale to już moja prywatna opinia - jeśli ktoś nie zna, choćby jako tako, przeszłości, to ciężko mu tak naprawdę pojąć teraźniejszość i być może, w pewien sposób przewidzieć przyszłość. A wiedzę o obecnej sytuacji na świecie, dlaczego jest taka a nie inna, czerpiemy właśnie z wosu i historii.

Jeśli zaś chodzi o ten mój profil - tu sprawa była bardziej skomplikowana, początkowo mialem zupełnie inne plany a propo tego co chcę robić po LO, dopiero w połowie licealnej edukacji zmieniły się one o 180 stopni. Tym niemniej z historią realizowaną na własną rękę wyrobiłem się całkiem dobrze, a przy okazji mogłem poobserwować, jak jest ona realizowana wśród tych, którzy potrzebują jej mniej niż ja.

Inna sprawa - ja nie znam sposobu na uleczenie polskiej edukacji. Nie uważam też, że te szkoły są beznadziejne, bo koniec końców nauczyły mnie do tej pory bardzo wiele. Szkoły dają wbrew pozorom dość solidne podstawy wiedzy, mniej lub bardziej potrzebnej - ale przydaje się ona zwłaszcza tym, którzy chcą ją przyswoić i potrafią wykorzystać. Edukacja w naszym kraju ma pewne minusy, owszem, ale nie uważam by była beznadziejna - nie jestem także zwolennikiem narzekania, o którym piszesz Diable. Tzw. "kompleks Polaka" to coś, co mi się skrajnie nie podoba i uważam, że trzeba z tym walczyć. Pytanie, jak?
www.bezkompleksow.com.pl Energia. Pasja. Polska.
Avatar użytkownika
naimad
 
Posty: 2927
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Kraina Podziemnych Pomarańczy

Postprzez Muscat » 9 cze 2009, 09:13

Diabellus napisał(a):
Muscat napisał(a):[ A w ogóle jest 1 (słownie jedna!) godzina historii i geografii tygodniowo


Ja tam nie chcę nic mówić, ale to u was chyba są faktycznie jakieś dziwne szkoły. Moja przyjaciółka właśnie skończyła ogólniaka, miała na swoim profilu 4 godziny historii tygodniowo. W technikum nie ma tylu, gdyż wiadomo że skupia się sprawa na przedmiotach zawodowych. No naprawdę, faktycznie złe te szkoły...


Nie, Aleks jest w LO (na biol-chemie), a ta Twoja koleżanka w jakiej klasie jest? Humanistycznej? A może dyrektor tej szkoły przeznaczył te dodatkowe godziny, które dyrektorzy maja do swojej dyspozycji na historię właśnie? Jeśli tak, to bardzo mądry człowiek jest!
To może w Raciborzu są faktycznie jakieś dziwne szkoły...?
(I germanizują :) jak twierdzi moje dziecko, nie chcące się uczyć niemieckiego.)
A Ty piszesz o jakiejś szkole w Sosnowcu, tak?

Piszcie, jak jest w Waszych miastach z tą nauką i nauczycielami... Czy przejmują się tym, co uczniowie naprawdę wyniosą ze szkoły w swoje dalsze życie?

A administrację proszę o przesunięcie tych postów do innego, odpowiedniejszego tematu, bo juz dawno nie jest o wyborach.
Muscat
 
Posty: 134
Dołączył: 5 maja 2008, 12:03

Postprzez sectusempra » 9 cze 2009, 14:28

U mnie jeżeli chodzi o naukę, to jest beznadziejnie. Jestem w profilu mat-geo-fiz-inf i zamiast nam rozszerzyć tylko te przedmioty, a z reszty zrobić tak zeby opanować tylko podstawy, to nam dowalają niewiadomo co z wszystkiego. Bo np. po co mi wiedzieć (z biologii) co to są jakieś tam wiązania polipeptydowe, albo jak wykryć obecność bialek?? Bez sensu, bo i tak nikt tego nie pamięta, a pały lecą z góry na dół.
Jeśli o historie chodzi, to akurat jest jedyny przedmiot (z tych nierozszerzonych), z którego jestem zadowolona. Na lekcji mamy sporo, ale nasz nauczyciel wymaga samych najważniejszych rzeczy. Wielki plus dla nuego :D

Często tez zdarza się nauczyciel, ktory wystawia dobre oceny tylko za to, że kogoś lubi. Albo odwrotnie. Ostatnio kolega dostal 1 z odpowiedzi (za gadanie), powiedział jakies 90%, a i tak dostal lacza. No to już było przegięcie
Boil them, burn them, eat them - just dispose of them <devilish laugh>
Avatar użytkownika
sectusempra
 
Posty: 240
Dołączył: 31 sty 2009, 23:37
Lokalizacja: black hole

Postprzez Wiedźma » 9 cze 2009, 16:12

Myślę, że diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach (:P). Tzn. racja, że nauczyciele są różni, jedni zachęcają do nauki, inni wręcz przeciwnie. Ale nie oszukujmy się - ogromna część winy za błędną edukację młodzieży leży po stronie rodziców, którzy:
a) nie pilnują dziecka w podstawówce, gdy naprawdę trzeba siąść i poświęcić tę godzinę czy dwie dziennie, żeby sprawdzić mu zeszyty i zobaczyć, czy odrobił zadania;
b) nie przejmują się tym, jak się dziecko zachowuje i jakie ma wyniki - wystarczy spojrzeć na frekwencję na szkolnych zebraniach. Problem tym głębszy, że zwykle brakuje rodziców akurat tych dzieciaków, które sobie nie radzą.
c) w domu się siedzi przed telewizorem, a nie rozmawia z dzieckiem na poważne tematy;
Oczywiście przerysowałam, coby uwidocznić czynniki, które moim zdaniem mają niebagatelny wpływ na to, że kształcimy wtórnych analfabetów.

Jeśli chodzi o moją szkołę, to wspominam ją bardzo miło. W ogólniaku wymagali od nas relatywnie dużo, choć wiadomo, że głównie z przedmiotów kierunkowych (polski, historia, WOS, edukacja medialna). Ponadto mieliśmy bardzo dużo możliwości uczestnictwa w różnych dodatkowych kółkach i innych tego typu przedsięwzięciach.

Normalne, że każdy uczeń narzeka na wymagającego pedagoga - ileśmy się naklnęli na polonistkę, jak nam się oryginalnego fragmentu "Iliady" kazała uczyć, żeby zrozumiec ideę heksametru... Albo na historyczkę, bo kazała nam się uczyć dokładnej treści "Małego manifestu o co walczymy" i "Dużego manifestu o co walczymy". Aczkolwiek z perspektywy czasu potrafię wskazać kilka pozytywów płynących z nabytej wiedzy, mimo że wydawała się absolutnie zbędna. Żałuję tylko, że się do geografii nigdy specjalnie nie przykładałam.

Jeśli chodzi o ilość godzin - języka polskiego mieliśmy niewyobrażalne ilości (w najlepszym okresie coś kolo 6-8 w tygodniu), a i tak z materiałem lecieliśmy w zawrotnym tempie. Niemniej dzięki temu wszyscy śpiewająco znaliśmy obrazy poszczególnych epok, nurtów artystycznych i prądów filozoficznych. Cenne wykształcenie.
Historii mieliśmy coś kolo 2-4, ciężko stwierdzić, czasem zamiast WOSu robiliśmy dalej historię i odwrotnie. Po tych lekcjach szczerze znienawidziłam polską lewicę (historyczka miała mocno lewicujące poglądy - stąd te wszystkie manifesty ;)).
No i tak to z grubsza wyglądało.

A te profile w szkołach mają pomóc rozwinąć zainteresowania. To nie jest wcale tak, jak się niektórym wydaje, że wybór profilu w liceum zamyka im drogę do innego rodzaju edukacji. Jestem tu najlepszym przykładem, bo skończenie z bardzo dobrymi wynikami profilu politologiczno-dziennikarskiego (taki klasyczny human, tylko jeszcze poszerzony o nauki społeczne :P) jakoś nie przeszkodziło mi w studiowaniu równolegle kierunku stricte ścisłego. Da się? Da - tylko trzeba chcieć się nauczyć, a nie narzekać, że nauczyciel nie wbił wiedzy na siłę ;).

Wydaje mi się, że to jest właściwie główny mankament obecnego kształcenia - wszyscy od pierwszej klasy ogólniaka wariują na punkcie zdania matury (a podczas wcześniejszego kształcenia - kolejnych egzaminów), zamiast skupić się na rozbudzeniu w młodym człowieku jakiegoś zamiłowania do poszukiwania tego, co go zainteresuje.

Ugff, nagadałam się xD.
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez naimad » 9 cze 2009, 18:06

Wiedźma napisał(a):Ale nie oszukujmy się - ogromna część winy za błędną edukację młodzieży leży po stronie rodziców, którzy(...)

Pełne poparcie dla Wiedźmy. Podobne opinie mają liczni nauczyciele z którymi rozmawiałem, także moja mama która również przez długie lata była nauczycielką. Ogólnie, coraz częściej mówi się, że szkoła ma poniekąd wychowywać dzieciaki. Otóż nie. Wychowanie to w 90% sprawa rodziców, szkoła może jedynie w tym pomóc. Jeśli od kilkulatka się nie wymaga (oczywiście nie można przesadzać w drugą stronę), to trudno oczekiwać, że za lat 5 lub 10 dzieciak będzie sam od siebie wymagał.

A jeśli już chodzi o ogólne wspomnienia dotyczące szkoły... Cóż. Napiszę o liceum, bo to pamiętam najlepiej - w podstawówce i gimnazjum bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej. LO natomiast wspominam bardzo ciepło.

Jak mówiłem wcześniej, byłem na profilu matematyczno-geograficznym gdyż idąc do liceum byłem przekonany, że w przyszłości zwiążę się w ten czy inny sposób z ekonomią lub administracją. Jeśli chodzi o przedmioty kierunkowe - były realizowane nieźle. Geografie mieliśmy 4 w tygodniu, i o ile pierwsze dwa lata były luźniejsze, to w klasie maturalnej nauczycielka brała się za maturzystów ostro - ja po przedstawieniu deklaracji maturalnej, miałem luzy, mogłem się w tym czasie uczyć na historię :P. Co do matematyki - mieliśmy przerąbane. 4 matmy w tygodniu, na bardzo wysokim poziomie. Nauczycielka wymagała dużo. I gdyby nie fakt, że zdarzyło się jej kilkakrotnie nas oszukać, to zakwalifikowałbym ją do tych nauczycieli na których wpierw się klnie, a potem szanuje.

Jeśli chodzi o pozostałe przedmioty - język wiodący był realizowany perfekcyjnie, ale to dlatego, że trafiłem na świetnego nauczyciela. Wszechstronnie uzdolniony, o dużej erudycji, ale przy tym niezwykle wymagający (jednocześnie wykładowca na poznańskim uniwerku). Efekty nauki, podejrzewam, będą wymierne, bo matura poszła bardzo dobrze. Ale z językami to różnie jest - moja dziewczyna np. miała lekcje z nauczycielką, która kiedy dowiedziała się, że zdaje angielski na poziomie rozszerzonym, życzyła jej po prostu powodzenia i oznajmiła, że będzie musiała dużo przygotowywać 'od siebie'. Mój nauczyciel - a w mojej grupie wraz z koleżanką tylko we dwoje zdawaliśmy angielski rozszerzony - sam podjął się nieodpłatnego organizowania nam kilku dodatkowych lekcji w tygodniu.

Polski - cóż, świetny nauczyciel, lekcje dobrze prowadzone, ale mocno przesadzone kartkówki z lektur. To była zawsze moja zmora. Zazwyczaj jako jedyny w klasie czytałem lektury, a i tak dostawałem co najwyżej 2+ ze znajomości treści. Bywało, że osoby które czytały dobre streszczenia dostawały lepsze oceny :P.

Pozostałe przedmioty - chemia nigdy nie była nikomu z nas potrzebna. Jeśli chodzi o fizykę, to nauczyciel wchodząc na 1 lekcję w 1 klasie zapytał: "Chcecie się uczyć fizyki?". Padła odpowiedź "Nie". "To się nie uczymy" - i trzymał się tego do końca, wiedząc, że i tak nikt nie podejdzie do matury z tego przedmiotu. Biologia była przesadzona, nauczycielka dawała nam na kartkówkach i sprawdzianach zadania maturalne, albo inne dość szczegółowe, wymyślone przez siebie.

O wosie i historii pisałem już wcześniej - nie ma co się powtarzać :). Oprócz tego sporo było lekcji takich jak PO, PP, informatyka które pełniły rolę "podwyższaczy ocen końcoworocznych". Prowadzonych różnie - niektóre lepiej, niektóre gorzej. Średnia krajowa, rzekłbym.

Generalnie - jak w każdej szkole, byli nauczyciele mniej lub bardziej ambitni, wymagający i nie. Większość starała się maksymalnie wykorzystać wątpliwy zapał uczniów, a przynajmniej zachęcać ich do nauki. Tak więc jeśli chodzi o kadrę pedagogiczną, nie było u nas źle. Gorzej z uczniami, których ok. połowa była raczej oporna wobec wszystkiego, co nie było przedmiotem kierunkowym ;).

Na koniec jeszcze raz zgoda z Wiedźmą - bycie na kierunku takim czy innym nie zamyka drogi do matury/studiów o charakterze skrajnie odmiennym. Jeśli np. mamy rozszerzoną biologię i chemię, a w połowie liceum zdajemy sobie sprawę, że jednak chcemy zdać WOS lub historię - da się to zrobić. Dobry wynik wymaga dużej ilości własnego wysiłku - ale nie jest to niemożliwe.

Nie mieliśmy natomiast nigdy wkuwania czegokolwiek na pamięć - ani na polskim, ani na historii. Jedyne, co trzeba bylo zapamiętać, to niektóre łacińskie sentencje: takie jak "exegi monumentum aere perennius" czy "odi profanum vulgus et arceo". Żadnych fragmentów lektur, manifestów czy cuś :)

Po tych lekcjach szczerze znienawidziłam polską lewicę

Wiedźma +10 :D
www.bezkompleksow.com.pl Energia. Pasja. Polska.
Avatar użytkownika
naimad
 
Posty: 2927
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Kraina Podziemnych Pomarańczy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Polityka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 3 gości

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 9 gru 2018, 20:25 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka