Zmiana kanonu lektur

Czyli wszelkie sprawy związane z polityką - zarówno Polską jak i światową.

Postprzez Chitos » 6 maja 2009, 13:38

A ja tak sobie myślę, ok, mamy sobie kanon lektur, mamy krocie książek, na których przerobienie czasu nie starcza(bo jakoś nie wyobrażam sobie czytania Potopu czy Pana Tadeusza w tydzień, a tak to w mojej szkole wyglądało) jedna lepsza i ważniejsza od drogiej tylko co z tego, skoro ludzie ich zwyczajnie nie czytają, ja przyznaje się także, z lektur w LO podobały mi się Dziady, i to by było na tyle. Wychodzę z założenia, że jeśli książka mi się nie podoba to czytać jej nie będę i tyle i mam gdzieś czy to epopeja narodowa czy cokolwiek innego. Po co skoro mogę w tym czasie przeczytać 2 czy 3 książki, które mnie zainteresują? A już totalnym absurdem są sprawdziany z treści lektur z pytaniami typu "Jaką herbatę pito w czyimś domu?" pewnie, że tego nie wiem bo co mnie obchodzi jaką herbatą ktoś poczęstował Wertera(to pytanie chyba odnosiło się właśnie do Cierpień... nie pamiętam już dokładnie)? Takie wciskanie na siłę, musisz przeczytać bo to Sienkiewicz czy Mickiewicz, bo to patriotyczne bo cośtam. Albo wykuwanie na pamięć wierszy czy inwokacji w gimnazjum, o ile przy nauce jeżyka obcego to ma jeszcze jakiś sens to w polskim moim zdaniem żadnego. Potem słychać, jaka to młodzież zła, młodzież nie czyta, młodzież to, młodzież tamto, ale powiedzmy sobie szczerze, jak ma czytać skoro katuje się ludzi od małego książkami, które nie koniecznie muszą się każdemu podobać?
Porozmawiajmy o życiu, śmierci i syntezie chlorku cyny z pierwiastków.
http://www.lastfm.pl/user/Chitos_
Avatar użytkownika
Chitos
 
Posty: 349
Dołączył: 20 maja 2007, 14:37
Lokalizacja: Poznań

Postprzez douth » 6 maja 2009, 14:22

Chitos napisał(a):Wychodzę z założenia, że jeśli książka mi się nie podoba to czytać jej nie będę i tyle i mam gdzieś czy to epopeja narodowa czy cokolwiek innego.

True, true...
Lektur z założenia nie czytam. Co rok spoglądam w spis lektur i co rok nie znajduję tam nic ciekawego. Tak, zaczynałam kilka razy Potop, Pana Tadeusza, Krzyżaków i wiele innych lektur, ale trudno potem wymagać ode mnie czegokolwiek, jak ja siedzę, wodzę wzrokiem po literkach, a nie zapamiętuję nic. Bo czytam to z przymusu, nie interesuje mnie taka tematyka i ogólnie nie rozumiem tego. Czytam po pięć razy jedno zdanie, a za chiny nie chce mi ono wejść go głowy. Czytałam na przykład Szekspira, czytałam Karatynkę, czytałam Hobbita (który był moją lekturą na szczęście 8) ). Czytam jak mnie interesuje. Jak nie to nawet nie mam zamiaru męczyć się z trzema tomami tylko po to, żeby później sięgnąć po streszczenie.
odjeżdżać to zawsze trochę umierać
Avatar użytkownika
douth
 
Posty: 24
Dołączył: 1 maja 2009, 08:16
Lokalizacja: Białystok

Postprzez Wiedźma » 6 maja 2009, 16:04

Chitos napisał(a):[...] (bo jakoś nie wyobrażam sobie czytania Potopu czy Pana Tadeusza w tydzień, a tak to w mojej szkole wyglądało) [...]

Chitos - za moich licealnych czasów powiedzieli nam pod koniec pierwszej klasy, że w drugiej robimy te kobyły i mamy je przez wakacje przeczytać, bo potem w tydzień nie zdążymy. Ludzie przeczytali. W większości w ciągu tego tygodnia, choć znam kilka jednostek, które czytały w wakacje :P.

Wychodzę z założenia, że jeśli książka mi się nie podoba to czytać jej nie będę i tyle i mam gdzieś czy to epopeja narodowa czy cokolwiek innego.

Uznajcie, że jestem ortodoksyjna, ale uważam, że jest kilka książek, które powinno się znać - nawet jeśli się nie podobają. Z przeróżnych względów - dodam, że aspakt narodowościowy jest tu dla mnie akurat stosunkowo mało istotny :P.

Po co skoro mogę w tym czasie przeczytać 2 czy 3 książki, które mnie zainteresują?

Bo przeczytasz trzy gnioty, napisane potwornym językiem i z błędami, które myślenia humanistycznego za grosz Ci nie przekażą. Lektury z definicji powinny zmusić młodego człowieka do myślenia i nauczyć właśnie myślenia humanistycznego w pierwotnym tego słowa znaczeniu. Co oczywiście nie znaczy, że to robią ;).

A już totalnym absurdem są sprawdziany z treści lektur z pytaniami typu "Jaką herbatę pito w czyimś domu?" (...)

Absurd - ale absurdem jest także to, że dzieciaki się uczą polskiego z bryków. Tak więc absurd generuje kolejny absurd ;).

(...) bo co mnie obchodzi jaką herbatą ktoś poczęstował Wertera(to pytanie chyba odnosiło się właśnie do Cierpień... nie pamiętam już dokładnie)? (...)

Werter pijący herbatę? Hmmm... xD

Albo wykuwanie na pamięć wierszy czy inwokacji w gimnazjum, o ile przy nauce jeżyka obcego to ma jeszcze jakiś sens to w polskim moim zdaniem żadnego.

A moim zdaniem akurat w tym punkcie się zasadniczo mylisz. Wykucie wierszy na pamięć wyrabiało w zakutych łbach, które kończą edukację na gimnazjum, elementarny zmysł językowy.

Kiedyś słuchałam znakomitej radiowej audycji, w której ktoś, nie pamiętam kto to był, bronił tezy, że dzisiejszy język polski w stosunku do dwudziestolecia międzywojennego strasznie zbrzydł i zdewaluował się. Ludzie nie potrafią używać pięknej polszczyzny, gdyż tak naprawdę nikt tego od nich nie wymaga. Znajomość choćby inwokacji z "Pana Tadeusza" zapewniała to minimum obycia z klasyczną formą języka, w jakiś sposób uwrażliwiała młodego człowieka (robiąc to, nie przeczę, na siłę).

Potem słychać, jaka to młodzież zła (...)

Nie mieszajmy problemów ^^.

(...) jak ma czytać skoro katuje się ludzi od małego książkami, które nie koniecznie muszą się każdemu podobać?

Wiem, że to co teraz powiem może być zaskoczeniem, ale zmysł czytelniczy wyrabia się w człowieku od najmłodszych lat. Nie oczekuj, że jeśli nie zmusisz kogoś do czytania w szkole to potem sam z własnej woli, stając się dorosłym człowiekiem, nagle zachłyśnie się książkami. To się zdarza, ale tylko czasem. Problem nie polega na tym, że młodzi ludzie nie czytają, bo się ich zmusza, tylko nie czytają, bo im się czytać nie chce.

Zupełnie odrębną kwestią jest to, jak poloniści egzekwują wiedzę i czy zachęcają czy zniechęcają do czytania.

douth napisał(a):Lektur z założenia nie czytam.

A jakie są przesłanki tego założenia? :P

Co rok spoglądam w spis lektur i co rok nie znajduję tam nic ciekawego.

Na jakiej podstawie poznajesz, czy coś jest ciekawe, skoro tego nie czytasz? :D

Bo czytam to z przymusu, nie interesuje mnie taka tematyka i ogólnie nie rozumiem tego.

Myślę, że poruszyłaś bardzo ważny problem. Otóż uczniowie NIE ROZUMIEJĄ tego, co każe im się czytać. To jest zasadniczy błąd dydaktyczny - nauczyciele powinni najpierw wytłumaczyć motywy, zrobic wstęp do epoki, wyjaśnić panujące tendencje, a dopiero potem rzucać na głęboką wodę. Bo bez tej wiedzy część lektur, choćby były prawdziwymi arcydziełami, istotnie pozostanie niezrozumiała.

Tyle póki co ode mnie 8).
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 6 maja 2009, 16:09

A, to ja trochę odpowiem jak stary pryk :P
Kanon lektur aktualnie jest do tylniej strony (żeby nie powiedzieć, że do dupy... ups...). Ale jeśli ktoś wreszcie zmieniłby go na sensowny, to jestem zdania że warto czytać to co nam wpychają. Ja w ten sposób poznałem kilku naprawdę ciekawych autorów i choć ostatecznie do większości z nich nie zajrzałem, to przynajmniej nie świecę oczami jak widzę dane nazwisko. No, ale ja miałem program autorski (To Lubię! - mam nadzieję że jeszcze gdzieś się tego używa, doskonały podręcznik), o czym zdaje się już pisałem gdzieś na forum.
Także czytać książki czytać, nawet jeśli was bardzo nie interesują, bo niektórych autorów po prostu warto znać. A że rozkład lektur w PL jest od zapewne 20 z górką lat taki sam (lub niewiele się zmieniający), to znany fakt.

EDIT: żeby się ustosunkować do tego co rzekła Wiedźma - w zasadzie w 90% zgoda. Mam trochę inne podejście do Sienkiewicza, ale kłócić się o to nie będę :P
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Wiedźma » 6 maja 2009, 16:18

Kristof Dernhest Eidenfel napisał(a):Mam trochę inne podejście do Sienkiewicza, ale kłócić się o to nie będę :P

Kris, ja nigdzie o Sienkiewiczu nie pisałam, nie licząc tej wzmianki, że ludzie go przeczytali ^^. Zresztą - osobiście za nim wcale nie przepadam :P.
"Lecz czemu jesteś samotny? I czemu nie zbiegło z Tobą całe piekło? Czyżby ból ich był mniejszy, mniej godny ucieczki? Lub mniej odporny jesteś niźli oni?"

Pamiętaj: każdy popełniony błąd ortograficzny zwiększa prawdopodobieństwo wiedźmofobii!
Avatar użytkownika
Wiedźma
 
Posty: 5475
Dołączył: 27 cze 2004, 19:52
Lokalizacja: Inferno / Kraków /

Postprzez douth » 6 maja 2009, 16:38

Fakt, nie rozumiem co do mnie piszą. Żeby jakoś tak przetłumaczyć Sienkiewicza, Mickiewicza i innych na polski to może by się dało coś przeczytać. Tak, wiem. Z polskiego na polski ;) Ale jak nie zrozumiem to nie polubię, basta. Ekranizację "Quo Vadis?" obejrzałam, zrozumiałam i spodobała mi się nawet. Książkę otworzyłam, przeczytałam jeden rodział i odłożyłam.
A że lektur nie czytam z założenia to takie już zboczenie. Jak widzę, że lektura obowiązkowa to jakoś mnie to odpycha na kilomert.
Podsumowanie : piszcie do mnie po polsku! (angielskim też nie pogardzę ;P )
odjeżdżać to zawsze trochę umierać
Avatar użytkownika
douth
 
Posty: 24
Dołączył: 1 maja 2009, 08:16
Lokalizacja: Białystok

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 6 maja 2009, 19:14

Nie no, rozumiem trochę argument o tym że wmuszone się nie przyswaja, bo sam tak miałem przez całe moje gimnazjum i liceum ze wszystkimi przedmiotami ścisłymi :P
Ale kurcze, skoro nie rozumiesz co do ciebie piszą, to trzeba próbować zrozumieć... Co jak co, ale Sienkiewicz może i jest specyficzny, ale trudnego języka to on nie używa... Co najwyżej można powiedzieć że ma niestrawny styl, ale to też nie zawsze prawda... I takie tam.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez douth » 6 maja 2009, 19:36

Chodzi mi o archaizmy. Ja nie wątpię, że historia Kmicica mogłaby być ciekawa, ale jeśli co chwilę padają słowa, których nie znam to naprawdę trudno jest mi się wczytać. To chyba takie pokolenie, że jak nie zna słowa to nie czyta ;)
Jestem za przetłumaczeniem z polskiego na polski ;) Streszczenia naprawdę rozumiem i zaczynam dostrzegać interesujące wątki w całej powieści, ale jak tylko otwieram oryginał to mnie szlag trafia...
Lektury - okej, ale w języku polski XXI wiek.
odjeżdżać to zawsze trochę umierać
Avatar użytkownika
douth
 
Posty: 24
Dołączył: 1 maja 2009, 08:16
Lokalizacja: Białystok

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Polityka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 paź 2018, 18:15 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron