? (MG: Kristof, Gracz: Logan)

Wszelkiego rodzaju sesje na naszym Forum.

? (MG: Kristof, Gracz: Logan)

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 21 gru 2008, 00:35

Ponieważ pozostałe sesje nie wypaliły, zdecydowałem się poprowadzić sesję SOLOWĄ Loganowi. Proszę o nie komentowanie sesji w tym temacie (jeśli chcecie, załóżcie osobny), natomiast zachęcam do śledzenia losów bohatera.

Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate. ("Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wkraczacie") - Dante, "Boska Komedia"
"Better to reign in hell, than serve in heav'n" ("Lepiej rządzić w piekle, niż służyć w niebie") - John Milton, "Raj Utracony"

Cisza.
To pierwsze co przychodzi ci na myśl, gdy się budzisz. Tak przenikliwej ciszy jeszcze nigdy nie doświadczyłeś. Otwierasz oczy. Leżysz na czymś twardym, twarzą do sklepienia dziwnej budowli. Wygląda jak katedra, ale jest w niej coś... nienaturalnego. Może to cisza tak na ciebie oddziałuje - masz wrażenie że każdy twój oddech trzęsie murami budowli.
Leżysz na kamiennym stole. Dopiero teraz czujesz jak bardzo zimny jest kamień. Uświadomiwszy to sobie zaczynasz trząść się z zimna, twoje zęby szczękają, a całym ciałem wstrząsają drgawki.
Gdzie jesteś?
Co tu robisz?
Jak się tutaj znalazłeś?
I przede wszystkim - kim jesteś?
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 21 gru 2008, 20:41

Otwieram oczy. Gwałtownie uświadamiam sobie otaczającą mnie pustkę. Poczucie absolutnego zagubienia, gdzie ja jestem... co to za miejsce... skąd się tu wziąłem, przecież jeszcze chwilę temu byłem... byłem... . Poczucie zagubienia zastępuje wdzierające się we mnie nieprawdopodobne zdziwienie.

Wstaję z kamiennego łoża i siadam. Czuję zimno, bardzo zimno, z ust buchają mi kłęby pary, rozcieram sobie ramiona i dmucham na splecione dłonie. Niewiele to pomaga, bo cały czas dygocę, ale efekt jest przynajmniej psychologiczny. Nie, jednak nie, jest trochę lepiej. Czuję jak krew zaczyna szybciej płynąć, nadal odczuwam przenikliwy chłód, ale jest lepiej.

Nie mogę uwierzyć w to co mnie otacza, nic nie pamiętam, nie wiem kim jestem, ani skąd się tu wziąłem. Co to w ogóle za miejsce?! Wstaję i rozglądam się uważniej po otoczeniu, oglądam dziwne sklepienie i mury dziwnej budowli. Wygląda mi na jakąś świątynię, albo mauzoleum, może salę królewską. Zachowuję się cicho, nie wydaję żadnych dźwięków, które mogłyby mnie zdradzić. Przez chwilę przyszło mi do głowy aby spróbować wezwać pomocy, ale szybko zrezygnowałem z tego pomysłu, w końcu nie mam pojęcia kto mógłby przyjść mi z pomocą.

Kiedy minął pierwszy szok, rozglądam się po okolicy w poszukiwaniu jakiś punktów charakterystycznych budowli. Może w okolicy jest coś do okrycia się, jakieś ubranie, albo chociaż zasłona.
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 22 gru 2008, 00:51

Wstałeś. Twoje ciało jest sztywne, trochę nawet obolałe. Trudno ci się poruszać, tak jakbyś z trudem rozkazywał mięśniom. Temperatura panująca w pomieszczeniu jest... o dziwo, zwykła. Tylko od płyty na której leżałeś - jak widzisz, znajduje się ona w takim miejscu, w którym znajdowałby się ołtarz w katedrze - bije przenikliwy chłód.
Oglądasz wnętrze - i prawie od razu zauważasz co było z nim nie tak gdy pierwszy raz spojrzałeś. Wygląda na to że to miejsce jest w całości zbudowane z kości i mięsa. Zaczynasz szybciej oddychać, odrobinę panikujesz. Po chwili jednak się uspokajasz, ale makabryczne wnętrze katedry nie daje ci spokoju.
Dopiero teraz zwracasz uwagę na światło - jest dziwnego, szaro-ciemno-brązowego koloru, wpada przez witraże tak brudne, że nie jesteś w stanie zobaczyć co jest na zewnątrz ani nawet jaki wzór znajduje się na oknach. Sklepienie ginie w ciemnościach, podobnie ołtarz...
A przynajmniej tak ci się wydawało moment temu.
Teraz, jakby się wyłaniał. Ciemność się cofa? Tak, to chyba dobre określenie. I zdajesz sobie sprawę z tego, że ołtarza nie ma. Jest tylko posąg.
Nie człowieka.
Ubrany w czarną suknię z długimi rękawami humanoidalne monstrum spogląda na ciebie swoimi martwymi oczami. Krzyżuje na klatce piersiowej dłonie, u każdej z nich pięć bardzo długich pazurów. Z jego barków wystają kościane (a przynajmniej tak wyglądają) skrzydła pozbawione błony. "Twarz" zaś jest najbardziej niesamowita - choć maluje się na niej gniew i jest przerażająca, jest tam też niejaka... szlachetność? Autorytet? Ciężko powiedzieć. Po chwili spostrzegasz, że na głowie ma diadem, wystrzępiony i asymetryczny.
Choć mógłbyś przysiąc, że posąg zaraz się na ciebie rzuci, stoi on bez ruchu. Ciemność nie powraca. Cisza pozostaje.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 23 gru 2008, 12:14

Pozwalam by ciało samo przystosowało się do panujących warunków - temperatury, oświetlenia, a przede wszystkim do makabrycznego wyglądu otoczenia. Serce mi bije szybko, ale po chwili lekko uspokaja się, tętno powraca do swojego normalnego trybu, ale jestem czujny i zmysły mam wyostrzone - to przez strach i adrenalinę. Otoczenie zaczyna się zmieniać, ołtarz zniknął, pojawia się coś dziwnego...

W milczeniu patrzę na wyłaniającą się figurę. Okrzyk więźnie mi w gardle, stoję jak sparaliżowany. Mój Boże! Co to jest?! - w mojej głowie wyję, ale na zewnątrz przedostaje się tylko ciche westchnienie. Po paru sekundach rozluźniam się, nic złego się nie stało, to chyba jakaś statua, ot pomnik. Tylko o co tu chodzi? Rozglądam się dokoła, czy ten spektakl przeznaczony jest dla moich oczu? A może to właśnie ja tu tworzę jakiś przedziwny teatr, tylko kto jest w takim razie widzem...?

Niemal wbrew sobie podchodzę do rzeźby i dotykam jej dłonią, próbuję wydedukować materiał i pochodzenie, jestem przygotowany by odskoczyć i rzucić się do ucieczki, jeżeli wydarzy się coś... nieoczekiwanego.
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 23 gru 2008, 14:51

Podchodzisz do rzeźby. Twoje kroki wzbijają tumany kurzu. Wygląda na to, że w tym miejscu dawno nikogo nie było.
Rzeźba jest chłodna w dotyku, ale i tak nieporównywalnie cieplejsza od płyty na której się obudziłeś. Wygląda na to, że to jakiś kamień - twardy, nie kruszy się, ostry na krawędziach. Przypomina odrobinę obsydian, ale nie jesteś w stanie stwierdzić na pewno.
Ku twojej uldze nic się nie dzieje. Posąg to po prostu rzeźba.
Nagle słyszysz nieprzyjemny dźwięk, jakby odklejało się coś mokrego... na ziemię kilka metrów od ciebie odpada kawał mięsa z kośćmi. Wypełza z niego wszelkie robactwo, rzeźbiąc w kurzu malutkie ścieżki. Nie wygląda na to, aby katedra miała zamiar się zawalić, to chyba był przypadek...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 24 gru 2008, 16:08

Drygam odruchowo na głośny plask. Krzywię się. Czuję, że najwyższa pora się stąd ruszyć, te robale wyglądają niegroźnie, ale na pewno nie chciałbym aby któryś mnie dotknął, może są jadowite... Patrzę chwilę w sufit, nie chcę aby na mnie coś spadło. Kusi mnie tylko ten diadem na posągu... wyciągam po niego rękę i próbuję zabrać, jeżeli nic się nie dzieje, to chowam go do kieszeni (jeśli taką mam).

Oddalam się od tego miejsca, szukam wyjścia, drzwi, jeżeli widze coś takiego będę zmierzać w tą stronę.
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 24 gru 2008, 19:45

Diadem jest zdecydowanie za wysoko, żebyś zdołał go dosięgnąć - figura jest potężna. Ponadto, nic nie wskazuje na to aby był niepołączony z pomnikiem - zapewne jest wykuty w tym samym kawałku skały.
Omijając ostrożnie kłębowisko robaków przechodzisz między ławami katedry. Nie zwróciłeś wcześniej w ogóle na nie uwagi, ale jest między nimi normalne przejście. Starasz się trzymać dystans - są z tego samego materiału, wręcz zrośnięte z podłogą, która na szczęście jest kamienna.
Docierasz do wrót, kamiennych. Są zawarte, ale nie wyglądają na zamknięte, przynajmniej nie z tej strony. Poza tym nie mają na sobie żadnego zamka ani kłódki, nic co by wskazywało na to że są zamknięte.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 27 gru 2008, 21:14

Próbuję je w w jakiś sposób otworzyć, pociągnąć, popchnąć... cokolwiek by nie było potrzebne. Jeżeli siła fizyczna nie znajdzie zastosowania, to mam w odwodzie pewną starą sztuczkę, która może poskutkuje...

Próbuję z całych sił otworzyć wrota i wydostać się z tej cholernej katedry!
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Następna strona

Powrót do Gry na Forum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 lut 2019, 04:54 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron