? (MG: Kristof, Gracz: Logan)

Wszelkiego rodzaju sesje na naszym Forum.

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 4 cze 2009, 01:14

W istocie, dostrzegasz coś... interesującego. Miasto położone jest na wzgórzu, jakby prostokątnej równinie... Pod tym nieregularnym prostokątem unosi się dużo pyłu... I po chwili spostrzegasz, że to miejsce się porusza! Jesteś prawie pewien, że powoli, ale zmienia swoje położenie! Ale budynki jakby nadal stały w miejscu, tak jakby tylko ziemia się poruszała...

"Interesujące, prawda?" ze zdziwienia wybija cię głos Sceptyka. "To miejsce nazywa się Wędrującym Miastem, lub po prostu Wędrowcem. Porusza się wciąż bezustannie, po tej samej linii... Ale zdaje się, że pytałeś mnie o Dantego? Słyszałem to imię, ale niewiele mi mówi. To chyba dość popularny punkt odniesienia dla was, ludzi..."

Nie czujesz ani pragnienia, ani głodu. Dopiero teraz, gdy zacząłeś szukać tych uczuć zdałeś sobie sprawę z tego, że ich nie masz. A przynajmniej już nie. Te potrzeby chyba zniknęły...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 9 cze 2009, 22:16

Macam się odruchowo po brzuchu - faktycznie, dziwne, nic nie czuję.

"Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate." - przystaję i recytuję.

Dante Alighieri - włoski poeta żyjący w XIII. wieku, jego największym i najbardziej znanym dziełem jest "Boska komedia", poemat o wędrówce człowieka poprzez piekło, czyściec i niebo... jako "Sceptyk" możesz wtrącić tu jakąś kąśliwą uwagę, będzie pasować jak ulał! - odgrywam się.

Co do tego wędrującego miasta... nie wygląda to jakoś zachęcająco, ale co mi pozostaje. Ha! Skoro nie mogę umrzeć to co może mi grozić?

Z zapałem i przyspieszonym krokiem zmierzam w stronę odległych zabudowań.

Jak długo zamierzasz mi towarzyszyć? Dlaczego ze mną wędrujesz? Co chcesz przez to osiągnąć? - mówię obojętnie, nie spoglądając w stronę istoty.
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 9 cze 2009, 23:08

"Chwila, chwila. To nie Eden. Możesz tam iść, ale to może być dla ciebie dość nieprzyjemne przeżycie. Ci, którzy tam mieszkają, nie odnoszą się do śmiertelników... no, byłych śmiertelników, zbyt przyjaźnie... Eden jest niedaleko. To tylko może godzina marszu stąd."

"A jeśli o moje towarzystwo chodzi, to powędruję z tobą dopóki nie dotrzesz do Edenu. Nie lubią mnie tam, wolę się tam nie zapuszczać. Poza tym, wierz lub nie, wraki zamieszkujące to miejsce nawet mnie psują humor..." (oczywiście podsumował to obowiązkowym krzywym uśmieszkiem).

"Przyłączyłem się do ciebie, bo mnie ciekawisz. Nie pamiętasz nic, co jest bardzo rzadkie dla nowo przybyłych. Można powiedzieć, że staram się ciebie rozgryźć... ale póki co nie idzie mi najlepiej. Nie mam tutaj nic do zyskania, poza wiedzą. Ale ta jest tutaj największym bogactwem i mocą."
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 16 cze 2009, 13:35

"Godzina?" A więc w jakiś sposób potraficie mierzyć tu czas... chwileczkę, moment... - staję w miejscu, nadal ze wzrokiem utkwionym w horyzont. Przenoszę wzrok na Sceptyka - a zresztą, nieważne - urywam, widzisz cień uśmiechu na mojej twarzy.

Wiesz co? Chodźmy do tego Edenu, zakładam że naprawdę chcesz mi pomóc, nawet jeśli skorzystasz na tym przy okazji moją wiedzą... nie dbam o to, przynajmniej na razie. Czuję nawet pewien rodzaj wdzięczności do Ciebie, nawet jeśli nie rozumiesz znaczenia tego słowa.

Ruszajmy do Edenu, a po drodze opowiedz mi coś o tym dziwnym... poruszającym się mieście, czy czymkolwiek to jest.

A co z Edenem? Wytłumacz mi czym są te skorupy... Mam się w coś uzbroić?
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 16 cze 2009, 14:36

"Wędrujące Miasto to jedno z niewielu centrów "cywilizacji", o ile można to tak nazwać. Ale nie zamieszkują go ludzie. W twoim świecie być może nazwano by ich "demonami". Pożałowania godne kreatury, które żywią się energią. Mogą ją czerpać z różnych źródeł, ale najbardziej lubią pożerać ludzi. Nie zapuszczam się tam nigdy. To jedno z tych niewielu miejsc, gdzie nawet mnie może stać się coś złego."

"A skorupy? Są zasadniczo niegroźni. To byli ludzie, ale pozbawieni kompletnie woli życia. Ich dusze opuściły ich ciała, zmęczone istnieniem tutaj. Teraz snują się po Edenie... ich ciała nie rozpadają się, bo czas tutaj nie płynie - "godzina" o której mówię to taki ukłon w twoją stronę, żebyś miał punkt odniesienia. Jeszcze przez jakiś czas będzie ci się wydawać że czas płynie i że to dziwne, że cały świat stoi w miejscu. Ale to minie, wcześniej czy później."

Ruszacie dalej, przez zmieniający się krajobraz - krzaki stają się częstsze, część z nich nabiera bardziej brązowego niż czarnego koloru. Mógłbyś nawet przysiąść, że na kilku gałązkach widziałeś coś co wyglądało jak uschnięte kwiaty bądź owoce.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Logan » 30 cze 2009, 20:05

A więc to "wędrujące miasto" jak je nazwałeś, nie jest przyjaznym miejscem, co nie zmienia faktu, że w chwili obecnej i tak mnie ciekawi. Wiesz... zaczyna do mnie docierać informacja, że mogę zabawić tu trochę dłużej niż początkowo myślałem - znacznie dłużej... - zasępiam się.

Koniecznie udajmy się do Edenu. Chcę na własne oczy zobaczyć wyniszczonych pobytem tu ludzi, może uda mi się nawet coś tu zmienić? Sceptyku - czy każda trafiająca do tego przedziwnego wymiaru osoba, tak jak ja, jest na początku pełna sił? A dopiero później przemienia się w bezduszną skorupę? Próbuję dociec ile mam czasu... chociażby takiego wyimagowanego. W chwili obecnej nie pozostaje mi nic innego jak eksplorować i próbować... próbować... - może ci się to wyda zabawne, ale próbować powrócić do normalnego życia.

O popatrz! - zatrzymuję się i kucam nad bardziej okazałym porostem, dotykam go dłonią, muskam zasuszony kwiat i owoc - to kiedyś żyło! - rzucam oskarżycielko. Założę się, że odrobina wody pobudziłaby tą pustynną krainę do rozwoju...

Czekaj czekaj... o jakiego rodzaju cywilizacji mówiłeś na początku? Wiesz, tam w wędrującym mieście... - powstaję trzymając zasuszone kawałki rośliny w dłoniach. Przyglądam im się bacznie, po czym przenoszę na ciebie pytający wzrok...
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 30 cze 2009, 20:39

"Zmienić? Nie, nie. Ich dusze są już poza zasięgiem nawet bogów, a co dopiero śmiertelnych..."

"Każdy śmiertelny który tutaj trafia, z takiego czy innego powodu, pamięta. Dlatego ty jesteś takim interesującym przypadkiem, bo zamiast pamiętać, jesteś niczym niezapisana karta. Z czasem zaczynają zapominać kim byli, nie pamiętają już twarzy swoich bliskich ani wydarzeń ze swojego życia i stopniowo zamieniają się w Skorupy. Te istoty mają świadomość, ale ledwo. Czasami reagują na głos, czasami nawet przejdą parę kroków, ale w większości po prostu siedzą i wpatrują się w przestrzeń, lub czołgają się w jakimś nieokreślonym kierunku."

"Złe wieści - możesz zostać jednym z nich. I to szybciej niż oni się staczali, bo w końcu nie masz wspomnień. Z drugiej strony jednak, twój stan może się okazać dla ciebie zbawienny..."

"Co do tej roślinki - nie przykładaj wiedzy ze swojego świata do tego. Jestem tutaj od bardzo dawna, być może dłużej niż ktokolwiek inny, ale nigdy nie widziałem tutaj bujnej, zielonej roślinności. Te krzaki po prostu tak wyglądają, to wszystko."

"W Wędrującym Mieście mieszkają demony, które żywią się energią. Stąd też żadni śmiertelni się tam nie zbliżają. Ja również tam nie chodzę - nawet takim jak ja mogą oni zaszkodzić. Wyznawali oni niegdyś tego boga w którego Katedrze się pojawiłeś. Nadal nie wiem, dlaczego akurat tam przybyłeś..."
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Poprzednia strona

Powrót do Gry na Forum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 kwi 2019, 23:37 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron