Warhammer (MG: Kristof)

Wszelkiego rodzaju sesje na naszym Forum.

Warhammer (MG: Kristof)

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 3 paź 2008, 17:29

Błysk nad waszymi głowami, który rozjaśnia na ułamek sekundy rosnący nad brzegiem rzeki gęsty las – drzewa, ich korony i krzaki je otaczające. No i nurt, rwący i trzęsący waszą barką.
Grzmot, wkrótce po tym, szybciej niż ostatnio. Burza jest bezpośrednio nad wami.
Gdy wsiedliście na barkę, już padało, ale nikt z was nie spodziewał się, że narodzi się z tego taka ulewa. Gdybyście to przewidzieli, zapewne nie zdecydowalibyście się na podróż rzeką...
Jest tak ciemno, że nawet nie widzicie nieba. Księżyc jest całkowicie przesłonięty czarnymi chmurami, z których bez chwili przerwy pada rzęsisty deszcz. Jesteście już zupełnie przemoczeni, a nie dotarliście jeszcze nawet do połowy swojej podróży. Wiele byście teraz dali żeby móc po prostu gdzieś przycumować i schować się w jakiejś chacie.
Nie mówicie ze sobą. Nikomu nie przypisuje humor. Flisak Otto jest zbyt zajęty prowadzeniem barki, krasnolud natomiast wygląda jak sto nieszczęść: od początku podróży na zmianę wymiotował i przysiadał na barce, aby z niej nie wypaść. Trzeci mężczyzna nawet nie raczył się przedstawić. Przemoknięci do suchej nitki i pogrążeni we własnych myślach płyniecie z nurtem.
Znów błysk. Ale tym razem moglibyście przysiąc, że poza drzewami dojrzeliście też sylwetki... to zapewne tylko wasze zmęczenie... ale gdy uderza kolejny piorun, przekonujecie się, że ktoś jest na brzegu. I wygląda na to, że porusza się wzdłuż rzeki, starając się utrzymać tempo waszej barki...

UWAGA: odbierzcie PW nim odpiszecie.
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez grzegoorz1 » 4 paź 2008, 22:38

sięgam do torby i wyjmuje jednego z kilku skrętów tytoniowych, powoli zbliżam się do krasnoluda i "heh, jak na reprezentanta profesji tak niebezpiecznej i której wykonawcy tak wiele w swym życiu widzieli (zaciągnięcie papierosem) masz ZADZIWIAJĄCO słaby żołądek, może zapalisz na rozluźnienie?" w międzyczasie staram się kontem oka obserwować owe postaci na brzegu.
...TWOJA MATKA BYLA CHOMIKIEM, A OD OJCA PACHNIAłO ZGNIłYMI JAGODAMI!!! ... SMARKAM OGóLNIE W TWOIM KIERUNKU!!!
grzegoorz1
 
Posty: 3
Dołączył: 24 wrz 2008, 11:57
Lokalizacja: z nienacka

Postprzez Largus » 5 paź 2008, 14:01

„Przestać mi palić na pokładzie do cholery!” - Wrzeszcze w kierunku pasażerów starając się przekrzyczeć burzę.
Co prawda mało prawdopodobne aby podczas takiej ulewy cokolwiek się zapaliło, jednak jestem na tyle zdenerwowany stanem pogody, że nie myślę nad tym co mówię. Skupiam się jedynie na sterowaniu barką. A jest to cholernie ciężkie, takiej burzy nie było tu odkąd pamiętam. Fale tak trzaskają o burtę, że o mało co już raz się by ta barka nie przewróciła. W dodatku jest to jeden z najniebezpieczniejszych odcinków na tej rzece. Na szczęście za jakieś dwie mile jest wioska, a w niej przystań. W niej przeczekam burzę i mam nadzieję, że również w niej pozbędę się tych dwóch pasażerów. Co oni w ogóle mogą wiedzieć o pływaniu, pewnie nawet nie wiedzą co to burta albo ster. Tylko siedzą na pokładzie i nic nie robią, a jak dotrzemy do celu to pewnie jeszcze mi wytkną, że zmokli. No dobra, jeden coś robi. Co chwila rzyga za burtę. I to wszystko za marne parę koron! Chciałem im to wszystko wytknąć, ale wole ugryźć się w język. Jeszcze będę miał przez to jakieś nieprzyjemności z ich strony.

Podczas któregoś to błysku z kolei, a robi się podczas ich jasno jak w dzień, na jednym z brzegów dostrzegam, że ktoś biegnie wzdłuż brzegu.
„Psiakrew! Jeszcze tego brakowało…” - mówię do siebie.
Avatar użytkownika
Largus
 
Posty: 21
Dołączył: 24 wrz 2008, 18:44

Postprzez Jok » 5 paź 2008, 16:50

Moja twarz zlewa gesty pot.
-Gdyby krasnoludy mialy plywac.... - oj znowu mi sie zebralo. Nienawidze tego uczucia kiedy soki zoladkowe podchodza mi do gardla -to by mialy pletwy...albo cos....

Nigdy tak nie pragnalem umrzec jak w tej chwili. A ja juz jak malo kto wiem o pragnieniu smierci. Zaczolem sie zastanawiac ilez jeszcze bedziemy plynac. Z pewnoscia ZA DLUGO
I need someone to show me the things in life that I can't find
I can't see the things that make true happiness, I must be blind
Avatar użytkownika
Jok
 
Posty: 3875
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Otchłań

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 5 paź 2008, 17:26

Sylwetki na brzegu nadal idą wzdłuż rzeki, utrzymując się na tej samej linii co wasza barka. Nadal jednak jest za ciemno, aby dojrzeć kto was śledzi. Nie słychać żadnych nawoływań, ani też nie wygląda na to, aby postacie dawały wam sygnały rękoma...

Grzesiek: Nie udaje ci się zapalić w tej ulewie. Jedyne co osiągnąłęś, to zamoczenie jednego z twoich ostatnich papierków i jednej z ostatnich działek tytoniu.

Largus: Starając się utrzymać pokład w jako takim ładzie nadal sterujesz barką. Wydaje ci się, że wioska jest już niedaleko, ale nadal nie widzisz żadnych świateł. Jesteś bardzo zmęczony, wiesz jednak że przybicie do brzegu w tych warunkach będzie cię kosztować sporo wysiłku.

Jok: Twoim ciałem wstrząsa kolejna konwulsja. Opluwasz sobie brodę żółcią. Twoje gardło jest suche i czujesz w nim kwaśny smak wymiocin. Ile byś teraz dał za przepłukanie ust jakimś dobrym piwem... zapewne nie mógłbyś go jednak przełknąć w tym stanie. Podnosisz głowę i rzucasz okiem na sylwetki na brzegu. Mógłbyś przysiąc, że jest w nich coś, co nie wygląda do końca ludzko...
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez Kristof Dernhest Eidenfel » 8 paź 2008, 07:21

Przepraszam za obsuwę i proszę graczy o odpisywanie częściej - najlepiej raz dziennie, jeśli to możliwe.
Bo w takim tempie, to nie pogramy :)
Rycerz Astarotte
Avatar użytkownika
Kristof Dernhest Eidenfel
 
Posty: 4055
Dołączył: 16 paź 2004, 09:24
Lokalizacja: Kraków / Rochester / Canterbury

Postprzez grzegoorz1 » 8 paź 2008, 22:41

"Pierdolony deszcz... ostatniego fajka umoczylem, ech... Panie Łajbowy... wie pan moze coz to za dziwy tam na brzegu... wcale mi sie to nie podoba i bylo by milo jakby pan nas jakos uspokoil, na przyklad mowiac ze to normalne o tej porze roku, albo co..."
...TWOJA MATKA BYLA CHOMIKIEM, A OD OJCA PACHNIAłO ZGNIłYMI JAGODAMI!!! ... SMARKAM OGóLNIE W TWOIM KIERUNKU!!!
grzegoorz1
 
Posty: 3
Dołączył: 24 wrz 2008, 11:57
Lokalizacja: z nienacka

Postprzez Largus » 9 paź 2008, 21:36

Nadal staram się za wszelką cenę sterować barką, próbując zwalczyć zmęczenie.
„Cholera, gdzie jest ta przeklęta wioska!” – wykrzykuje zdenerwowany.

Słysząc pytanie mężczyzny pobladłem na twarzy, można zauważyć na niej wyraz zakłopotania. Co prawda słyszałem co nieco o tej okolicy jednak nie do końca byłem przekonany co do tych historii. Oblał mnie zimny pot.
„Nie martwcie się, nie będziemy mieli z tym kimś styczności, płyniemy prosto do najbliższej wioski, już nie daleko. Zresztą to raczej nic groźnego, raczej…” – odpowiadam, sam nie wierząc w to, co właśnie powiedziałem.
Avatar użytkownika
Largus
 
Posty: 21
Dołączył: 24 wrz 2008, 18:44

Następna strona

Powrót do Gry na Forum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 kwi 2019, 09:33 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron