O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rulez

Dział obowiązkowy dla miłośników Starego Kontynentu, niezależnie czy są z Chaosu czy nie.

O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rulez

Postprzez Madalena » 22 kwi 2010, 07:49

A wszystko zaczęło się od przeprowadzki do Warszawy i tęsknoty za Warhammerem...

Mając już dość jeżdżenia do innych miast żeby sobie poprowadzić, czy pograć, postanowiłam skompletować własny team do tego systemu. Zadanie wydawało się dość proste. Napisać ogłoszenie, poczekać na zdecydowanych ludzi, zebrać od nich historię postaci i zacząć grę. Jednak nie wszystko jest tak proste i łatwe jakby się chciało.

Owszem, odpowiedzi dostałam całkiem sporo. Kilka propozycji matrymonialnych, maile od nastolatków grających w warhammera online i jakieś dziwne teksty frustratów życiowych. Po przejrzeniu tego wszystkiego, jesli już decydowałam się, żeby poświęcić czas danej jednostce, wypytywałam ludzi o ich oczekiwania co do sesji, doświadczenie, zaznajomienie z Warhammerem, a w koncu prosiłam o historie postaci. I niestety... Dostawałam je.

Im dłużej to czytałam, tym większe przerażenie mnie ogarniało. Zastanawiałam się czy to nie jakiś jeden wielki żart znajomych, którym żaliłam się, że większość ludzi uważa warhammerowych graczy za idiotów. Ale nie! To była prawda. Chyba wypadłam z obiegu na zbyt wiele lat i nie mam pojęcia kto teraz gra w młotka, albo w Warszawie jest jakaś dziwna woda, powietrze, cokolwiek, która zamienia - ludziom przysyłającym mi te wypociny - mózg w papkę.

Tak czy siak, pozwolę sobie wkleić tutaj kilka historii postaci osób, które twierdzą conajmniej, że nie lubią przepakowanych postaci, a w RPGach cenia myślenie. Niektorzy nawet opisywali siebie jako supergraczy. Teksty zamieszam w oryginale, czyli w stanie w jakim je dostalam po raz pierwszy. Bez późniejszych poprawek i nie poprawiając ich językowo. Gracze wg. ich własnych słów mieli od 19-32lat. Będę także odpowiednio dawkować te historie, bo zaręczam, że czytanie ich jedna po drugiej prowadzi do szaleństwa.

Miłego "polewania":)

GRACZ 1

Niewiele pamietam ze sowich lat dzecinnych. Moja matka była dobrą osoba i nie zasuzyla na taki los który ją spotkal. Los niestety jest nieublagany i czasem plata nam figle na które nie zasluguje najgorszy zbrodniaz. Ktorejs jesieni znalazlem ją w sadzie. Nie zyla i miala zerwane ubranie. Medyk powiedizal ze to był wypadek i przygniotł ją konar, ale ja wiem ze było inaczej. Od dawna slyszalo się plotki o pewnym grasującym po okolicy potworze. Obie jej rece były wyrwane i jakby żute a potem wyplute na ziemie. Tego nie mógl zrobić konar, to wiedzialem na pewno.
Na strychu zawsze mielismy kufer pelen roznosci, wiedzialem ze jest tam lupa która może mi pomoc rozwiązac zagadke jej smierci. Zakradlem się do skrzyni i ją wziąłem. Niestety srzynia była ciezka. Uzbrojony w lupe i krótki sztylet który znalazle poszedlem za śladami w cym bardzo pomogła mi lupa. Trop krwi i sladów doprowadzł ie do starego mostu który od lat nie był uzywany przez ludzi. Pod budowlą smierdzialo mięsem oraz odpadkami. Zakradlem się po cicho i nagle to co mnie uderzylo – ryki i pohukiwania pod spodem.
Nagle spod mostu wyskoczyla bestia. Miala co najmniej 5 sążni wzrostu i z jej ust cieknela slina i kwas który kapiąc na trawe rozpuszczał ja wypalając dziury. Nie musialem duzy myslec żeby wiedziec ze jest to troll który zabil moją matke. Najbardziej co zwrocilo moją uwage była urwana suknia mojej matki w ktorą był odziany jako czesc jego szaty.
Stwor krzyczal na mnie i machał kijem w czym przypominal mi moją matke, ale nie mysląc wiele rzucilem w niego sztyletem i trafilem go w brzuch. Wtedy stwor zaczal krwawic kwasem zalewając sobie spodnie i nogi które zaraz się rozpusciły i stwor zwalil się jak długi i rozpuscił. W jego legowisku znalazlem jeszcze ubrania mojego zaginionego wuja oswalda, mojej siostry oraz kuzynki którzy gineli przez lata i sluch o nich giną.
Nastepna sprawa ktorą rozwiązalem było to tajemnicze kradzieże kiedy byłem już starszy. Miałem wtedy 14 lat i spro wiedzialem o swiecie. W miescie zaczely znikać drogocenne ksiegi. Nie przejmowalem się nimi ale zglosil się do mnie miejscowy wladca i poprosil o pomoc mowiąc ze szlak tropow prowadzi do jednego z domów. Odwiedzilem ten dom, miał wybite szyby i raczej nieskosozny trawonik. Wszedlem do srodka i takjak się spodziewalem ksiązki krad miejscowy demonolog który chcial wykorzystac ich moc do zawladniecia miastem. Jeden syzbki cios w szyjei władcamianowal mnie glownym śledczym. Lata mijaly i natrafilem na swoją najcienzszą sprawe. Pewien czlowiek który miał doc dziwne swiecące oczy zglosil się do mnie zebym pomogl mu odnaleść zainionego syna.wazne w tej sprawie było to ze diecko znikneło. Kiedy czlowiek wychodzil z mojej komnaty spojrzalem w lustro i nie miał cienia.Tonasunely mi pewne poszliaki w tej sprawie.W bibliotcee okazlo się ze tosoba jest wampirem. Niezdziwilem się bo się tego spodziewalem alep ostanowilem go zapnąc w pułapke. Umówilem się z nim ze odnalazlem jego dziecko izeby się npo nie zglosił. Wsedl do mjego komanty,a ja udawalem ze spalem, choc naprawde nie.On uwazal żeby mnie nie obudzic i zabic, alenie spałem wiec nie ylo to możliwe. Wtedyszybkim pocignieciem pociągnalem okiennice i swiatlo slonca oswiecilo go.Z krzykiem wyparował a z jegobrzucha wypadly kości... Teraz już iwdzialem ze był najgorszym potworemi zjadl wlasnego dziecka.
Tearz na codzien za niebagatelne sumki ozwiązuje sprawy i zasze mi się tu udaje.Mam duzo przyjaciul którzy mi pomagajom.Wsesjach ceniedlatego duzomyslenia nad bardziej niż walke.

GRACZ 2


Gracz 1

Cześć :* :)))))
Dostalem twojego maila od kolegi co ma z Tobą grać w gre Warhammera Fantasy Role Play.Bradzo się ciesze ze razm zagramy bo coś chyba graczy nie masz.Nie przejmuj się bo dużo poczatkujących ma problemy ze znalezieniem sobie drużyny na poziomie, czyli takich co dobrze gra.Chętnie Cie troche podszkole bo znam się na rzeczy.Wysylam swoją historie postaci zebys mniej wiecej wiedziala jak powinna wyglądac taka naprawde dobra (Mistrzy Gry musi miec wszystkie historie wszystkich graczy zeby prowadzic).


Historia:

Rycerz miał na imie Ulryk Morgensztern i siedział w koncie. Wszyscy patrzyli na niego z lekką podejrzliwoscią bo miał na sobie dawna zbroje której dawno nie widziano w tych stronach. Można było się spodziewając ze była ona po ojcu który zmarł już dawno. Ulryk urodził się przed wojną w miescie zwanym Nuln które słynelo z produkcji dzial i armat. Matka Ulryka była kobietą która znala się na armatach i potrafila wyczyscic nawet te najwieksze. Ojciec Ulryka natomiast był kaplanem i zajmowal się modlitwami o to żeby wymarli wszyscy źli wyznawcy chaosu. Niestety podczas jednej z takich modlitw fanatycy chaosu i zwierzoludzie wbiegli do swiatyni i zabili go, a jego ciało pożarli w imieniu bogów zła i chaosu. Matka widząc ze ojciec nie zyje zamaist popaść w zalobe zaczeła jeszcze intensywniej zajmować się tym w czym była najlepsza i tym co sprawialo jej radość, czyli armatami. Nie mogła zniesc żalu i wielkiej rozpaczy wiec uciekla w prace, którą chorobliwie się zajela udając że nic się nie stało. Ulryk kiedy dowiedzial się o smierci ojca co nastąpilo w wieku trzech lat przechodzil wlasnie okres dorastania i slyszal wiele legend o bohaterach imperium. Slyszal tez o krasnoludach i elfach i trollach i wszystkich tych legendach związanych z baśniami, ale nie do konca w nie wierzył bo był wychowany w innej kulturze. Kiedy rycerz podrósł zostal mianowany na giermka a przyjął go na służbe przyjaciel ojca o imieniu Gerwazy. Był to stary rycerz który miał siwe wąsy. Ulryk spędzil tam pare lat ucząc się walczyć lancą oraz dwurecznym mieczem. Zapuścił też wąsy tak jak jego przybrany ojciec o imieniu Gerwazy. Stary rycerz przekazal mu wszystko co umial i potem Ulryk poszedł do zakonu rycerzy którzy przyjeli go w swe szeregi. Stamtąd udal się do Midenheim, miasta białych wilkow gdzie rozbił wniwecz spisek chaosu majacy na celu zło dla imperium i dla miasta. W podzięce za zasługi głowny kapłan wręczyl mu zbroje i plaszcz z wilczej skóry.
Potem udał się na połnoc gdzie poznał Legolaka z Loren, pewnego elfa który polował na giganty i razem z nim stoczyli walke z demonem którego wywołali kultyści którzy wcześniej zamordowali i nawspół z mutantami zjedli jego ojca.. Niestety elf w niej zginal i rycerz znowu został sam. Wtedy też spadl na niego drugi cios. Doszla do niego wiadomość ze matka która już nie była w pełni formy podczas przetykania lufy została przygnieciona wyjątkowo wielkim działem w efekcie czego umarła i ciężko było ją rozpoznać. Bardzo dotkneła go śmierć matki bo był z nią bardzo blisko choć nigdy nie okazywał jak bardzo i gorącą ją kochał.
Potem rycerz wybral się do Loren, miasta elfów żeby kupic wode która mogla ozywic jego matke, ale przypadkiem, co było nieporozuieniem zabil drzewca który pilnowal wody i elfy odmówily mu pomocy. Targany gniewem zabil tuzin z nich i odjechał, by nigdy nie wrócić.
Nastepnie spotkal na swojej drodze maga Trevora który poprosił go o pomoc w spenetrowaniu ruin Karak Osiem Szczytów gdzie obaj zeszli i stawili czola armi orków i goblinów, gdzie mag poświęcił się żeby rycerz mógł zabić orkowego przywódce który mieszkal w mroku pod miastem. Stal chwile nad grobem kompana i wtedy zalsnil magiczny pas czarodzieja co uznal za znak ze jest to ostatni prezent od przyjaciela. Kiedy opuszczal samotnie tamte ziemie, doreczony został mu list od hrabiego Vacława żeby co szybciej zjawil się w Sylvani bo wampiry otoczyly dwór księcia rządając wydania jego córki za von carsteina. Niestety kiedy rycerz dojechał na miejsce wszyscy już nie żyli a sam dwór był zajęty przez nieumarłych których zabił.
Teraz Ulryk podąrzając za zemstą ściga wampiry i obiecał nad grobem własnej matki ze nie spocznie płóki one będą chodzić żywe po tej ziemi.

Cechy charakteru: Dzielność, Odwaga, Siła, Męstwo, Mądrość, Nieupartość, Dobro oraz Zemsta

Wygląd: Ulryk ma około 30 lat i jego włosy są obciete na krótko żeby nie przeszkadzac mu w walce. Na głowie nosi hełm z przełbicą i rogami z symbolem boga wojny. W ręku ma miecz dwureczny który jest już wysluzony ale wciąż ostry jak brzytwa i tarcze w drugim, ma też wąsy. Na tarczy jest symbol wilka.

Celem życiowym jest pokonanie wampirów które zabiły vacława i jego służbe i rodzine

Rodzina i przyjaciele: Matka, Ojciec, Legolak, Gerwazy oraz Trevor. Wszyscy nie żyją

Ekwipunek: Magiczna zbroja Ulryka (płytówka 3PP), Medalion od matki który chroni go przed ciosami (+2 do PP na calym ciele), koń, hubka i krzesiwo, siodło, namiot, woda, wino, złoto, kusza, troche diamentów, Pas Większej Ochrony (sprawia ze wrogowie mają –20 do WW chcąc go trafić) woda swiecona, tarcza i bełty oraz paczki z jedzeniem na miesiąc wędrówki

Jak będziesz miala jakies pytanka to wal śmiało. Jestem bardzo doświadczonym graczem i raczej nie ma problemow ze mną, zato chętnie pomagam w prowadzeniu i mogę wczesniej przyjść pomuc coś ustawić stoł, krzesla itd.
Mogę tez mistrzować bo w warhammera gram od 4 lat i wiem bardzo dużo o tym systemie. Nie zawiedziesz się.


Topic przeniesiony do bardziej odpowiedniego działu - Misiekh
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Misiekh » 22 kwi 2010, 12:55

Nie dałem rady przebrnąć przez historie postaci, po 1) dlatego, że styl jest straszny (jakbym miał takie coś czytać, to zacząłbym od klawisza "Delete" ;) ), a po 2) kilka zdań mnie już złamało :D

A to zdanie to po prostu perełka:
Doszla do niego wiadomość ze matka która już nie była w pełni formy podczas przetykania lufy została przygnieciona wyjątkowo wielkim działem w efekcie czego umarła

:lol: :lol: :lol:

Albo to:
Stal chwile nad grobem kompana i wtedy zalsnil magiczny pas czarodzieja co uznal za znak ze jest to ostatni prezent od przyjaciela.

Normalnie jak w tej scenie z "The Gamers", gdzie ściągają łupy z zabitego towarzysza :D

Ale generalnie wystarczyło przejrzenie listy ekwipunku pana Morgenszterna
Ekwipunek: Magiczna zbroja Ulryka (płytówka 3PP), Medalion od matki który chroni go przed ciosami (+2 do PP na calym ciele), koń, hubka i krzesiwo, siodło, namiot, woda, wino, złoto, kusza, troche diamentów, Pas Większej Ochrony (sprawia ze wrogowie mają –20 do WW chcąc go trafić) woda swiecona, tarcza i bełty oraz paczki z jedzeniem na miesiąc wędrówki

Toż on ma dość sprzętu, żeby wyposażyć kompanię tarczowników :D Z tego połowa magiczna, dobrze że bamboszy nie ma zaczarowanych (+3 do szukania szklanki mleka po ciemku ;) ). Moi gracze dorabiają się niekiedy czegoś porównywalnego po wielu, wielu przygodach, a i to nie zawsze. A rozumiem, że to jest pierwszolevelowa postać? :D

Ale przynajmniej teraz wiadomo, czemu ci ludzie - mieszkając, jak się domyślam, od bardzo dawna (jeśli nie od urodzenia) w Warszawie, muszą szukać współgraczy przez Internet :D
Avatar użytkownika
Misiekh
 
Posty: 2289
Dołączył: 20 kwi 2004, 15:25
Lokalizacja: Wawa

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Madalena » 22 kwi 2010, 13:03

Hehehehehe. Owszem, wszystkie listy ewkipunkowe jakie dostałam wyglądały bardzo podobnie. "Należy się" to najczęstsza odpowiedź na pytanie, czym sobie zasłużyli na startowy stuff. Czasami jak mam bardzo porabany dzień, to sobie siadam i czytam część z tych historii:)

A oto nastepne:


GRACZ 3

Argos – historia postaci

Argos jest wojownikiem chaosu przenisienym do DnD ze świata warhammera. Argos który zapuscil się do saych wrot Chasou gdzie stoczyl walke z samym Khornem i zostal przeniesiony do innego wymiaru a jego potężna moc zostala mu zabrana... (do czasu).
Argos jest synem potężnego wikinga Boulfa oraz kaplanki Ulryka o imieniu Rudia.
Rodzice wojownika poznali się podczas bitwy w Sylvanii kiedy jego ojciec zabił czterdzieści sześć szkieletów, szesnaście upiorów i siedem wampirów. Jego matka w tym czasie zniszczyla zaklęciami ponad setke zombi i rozniosła w pył dwa regimenty grobowej straży.
Kiedy bitwa ucichla wśród jękow konających nieumarlych na plaszczu jednego z zabitych wampirów, kochali się jak nigdy i poczeli Argosa – wojownika któremu przeznaczone jest spalić świat.
Kiedy Argos dorósł był tak silny że jedną reką mógl nosić pięcdziesięciokilowy topór, który dostal od ojca. Normalnie taką broń wikingowie nosili dwoma rękoma, natomiast w drugiej trzymał miecz ze świątyni Ulryka, prezent od najwyższego kaplana Ulryka za zabicie demona Krwiopijcy który zaatakował świątynie.
Oba te oręza są magiczne. Na toporze jest większy run smierci, który może zabić niemal każdego, a na mieczu jest run zniszczenia i run anihilacji.
Argos stoczył w życiu tysiące, a może i miliony pojedynków – wszystkie oczywiście zwycięskie. Nie jest on type wojownika który podnosi rzeczy pokonanych przeciwnikow. Nie obchodzą go magiczne miecze czy zbroje – po prostu ma znacznie lepsze.

Argos kiedy po wielu walkach pokonał wlaściwie każdego przeciwnika w Starym Świecie udal się na pólnoc gdzie stoczył dwudniową walke z najwięszym smokiem tych krain. Zwal się od Dracoterror i miał tysiące lat choć spal uśpiony w swoim leży. Smok umiał ciskać głazy oraz i potężne zaklęcia. Jednakże Argos odbijał je swoim mieczem.
Smok zial na argosa ogniem i plomieniami, ale wybraniec bogów, za nic miał plomienie bo dostal błogoslawieństwo od wszystkich dobrych bogów.
W końcu Argos zniecierpliwiony długoą walką wskoczył smokowi na szyje i wbił w nią topór. Stór jękną i zaczal się miotać wtedy Argos wbił mu miecz w oko i ściął toporem szyje u nasady. Smok umarl, a Argos był zwyciężcą tego pojedynku.

Argos szedl dalej na północ i na swojej drodze spotykal demony, wojownikow chaosu i zwierzoludzi. Wszystkich ich zabijal. Po tygodniu wędrówki dotarl do góry czaszek, na której mieszka bóg Khorne. Argos niemal czerwony od zatęchlej krwi przeciwnikow których zabijal od miesięcy stanął przed bogiem i zarządal żeby ten oddal mu swoją moc.
Khorn oczywiście się roześmial i rzucił na śmialka armie tysiąca czempionów. Kiedy Argos ściął pierwszej setce glowy, reszta uciekła. Argos zostal tylko nieznacznie draśnięty i stal dumnie wycierając miecz o włosy jakiejś demonicy.
Khorn zirytowany faktem straty setek najlepszych wojownikow. Zszedl z tronu czaszek, a był okrutny, wyglądal jak czerwony rogaty szkielet w zbroi z mieczem w ręku ale w jego oczach płoną gniew. Sylwetka boga chaosu miala ponad 50 metrów wzrostu. Rzucił się na argosa, ale on uskoczyl i zadal cios. Potem Khorn uderzyl go mieczem,ale Argos odbił cios. W końcu po godzinie walki kiedy Khorn pomimo swoich sztuczek, widział ze przegrywa, a Argos miał zadać ostatni cios, Khorn rzucił jakieś zaklęcie.
- Ty który wyzwales mnie na pojedynek, masz wielką odwage, haha, ale właśnie przegrales.
- Co do diabła?

Wtedy Argosa ogarneła fala czerwonej magii i jakby czul że leci. Potem obudził się na trawie, w lesie i niestety nic nie pamiętał. Ostatnie co widzial to jak miał zadać ostateczny cios bogowi zła i tą czerwoną energie...
Argos wstal i zobaczyl ze nie ma na sobie zbroi a jedyne co ma to miecz i topór które dostał od rodziców w dzicinstwie. Z topora kapala krew Khorna i jedna krolpla kapnela Argosowi na piers wypalając znamie w ksztalcie czaszki.
Nie wiedział gdzie jest wiec znalazl miasto i po zabiciu straży która nie chcial go wpuscic, spytal jdnego wieśniaka:
- Gdzie jestem? Mów bo cie zabije.!!
- W Graihawk panie. Powiedzial wieśniak i odszedl a Argos zaczal się zastanawiać jak wrócić do domu tak dalekiego.




GRACZ 4 ( Tutaj się komuś system pomylił:P)

Askion

Moc to nieprzewidywalne narzędzie, zwłaszcza w rękach niepewnej woli

Kim jestem?
Czyli historia dzieciństwa

Otóż kim jestem? Jestem sobie bardzo potężną postacią choć jeszcze za młodu o tym nie wiedziałem. Ale co się dziwić byłem młody wiec takie rzeczy mnie nie obchodziły, teraz kiedy jesteś potężny i starszy to ważne bo decyzje o tym jak potężny jestem i jak się mogę stać.
Ale zacznijmy od początku moja historia zaczyna się w malej wiosce Oliw (to tak w skucie).
Moja matka była prosta kobieta - mieszkała w niewielkiej chacie przy drodze. O mojej wiosce nie wielu wie bo jest w gorach i nawet poborcy podatkowi tam nie bywają.
Wszystko zaczęło się kiedy od czasu do czasu jako jeden z niewielu rzucałem kamieniami siła woli. Nikt inny tego nie potrafił, ale ja umiem wiec jestem wyjątkowy co czyni mnie innym.
Od zawsze byliśmy biedni, ja i moja matka która mnie wychowywała nie mięliśmy za dużo grosza. Żyliśmy z tego co dal nam las i pole.
Las był duży i był za domem. Było w nim dużo rożnych drzew. Były tam i sosny i jodły. Były tez dęby w których mieszkały ptaki i zwierzęta. Miedzy drzewami rosły krzaki. Była tam tez trawa i trochę roślin.
Pole było zwykle rosły na nim ziemniaki i fasola. Czasami matka sądziła inna rośliny i jakieś kwiaty. Lubiłem ich zapach i dalem je swojej dziewczynie – która była najpiękniejsza w całej okolicy.
Musicie wiedzieć ze od dzieciństwa byłem bardzo dobrze umięśniony, przystojny, charyzmatyczny i przede wszystkim szczupły. Choć wiele dziewczyn w wiosce patrzyło na mnie z ochotą, ja kochałem tylko jedną.
Miała złote włosy i piękne ciało jak u elfki. Miała duże oczy i duże piersi. Zgrabną pupę za którą oglądali się wszyscy.
Tak była we mnie zakochana, ale jej ojciec nie godził się na związek bo byłem dziwny... jak już wspomniałem wcześniej.
Miałem jednak rożne ataki i wizje, pewnego razu a było to w czasie burzy i gromy waliły z nieba, stało się cos strasznego. Cos co zmieniło moje życie i sprawiło ze stalem się potężny. A może zawsze taki byłem? Nie wiem, ale to wydarzenie niechybnie miało wpływ na mój los i los mojej wsi.
Otoż mój dom – w chałupę uderzył grom! Otóż wszyscy się bali. Grom rozpołowi moją chatę na pol. o czym wiem bo byłem w środku. Kiedy zbiegli się ludzie myśląc ze nie żyje podeszła tez moja kulawa matka i powiedziala:
- Co się stało mój synu? Czy nic ci nie jest? Czy od błyskawicy ci się nic nie stało?

Spojrzałem na siebie ale nic mi się nie stało co było dziwne.
- Mamo widziałem smoka!

Tutaj jest ważna cześć opowieści bo jestem... no właśnie kim jestem. Nigdy nie znalem swojego ojca. Ale mogę jasno powiedzieć ze jest nim niebieski smok, co jest powiazane ze idę później na prestizowke smokoczego potomka.

Potem przyszła groźna zima i odwiedził mnie druid który przyj mnie na naukę. Nazywał się Adrian i mnie szkolił 3 lata. Dobrze się zlozylo bo ludzie w wiosce nie lubili mnie i oskarżali o zimę która była w tym roku wyjątkowo raczej nieprzystępna i zimna.
Kiedy po skończeniu długiej nauki odszdedlem, pożegnałem się ze swoja matka i druidem i swoja dziewczyną. Spędziliśmy niezapomniana noc na trawie, kiedy moje muskularne ciało leżało na jej zmysłowym i opalonym biuście.
Kochaliśmy się tak wiele godzin az nastał dzien. i musiałem odejść.
Od tego czasu chodze po świecie, a moje moce budzą podziw i respekt.
Oto kilka z nich:

Zbroja Maga
Przywoływanie (Tworzenie ) [Moc]
Poziom: 1
Komponenty: W, S, K (zakonserwowana skóra)
Czas rzucania: 1 akcja
Zasięg: Dotykowy
Cel: Dotknięte stworzenie
Czas trwania: 1 godz./ poziom
Rzut Obronny: Wola neguje (nieszkodliwy)
Odporność na czary: Tak (nieszkodliwy)
Wygląd: Z przykurczonymi palcami klepię cel wypowiadając (der twa). Daje +4KP.

Reszta to chyba magiczny pocisk i płonące dłonie...

Zobaczę wkrótce (na sesji).

Gracz 5

Imie: Dark lee
Rasa: clzowieik pólsmok pólczart



Dark lee urodzil się w miescie greyhawk. Ojciec był poteznym wojwonikiem i magiuem a matka była otenyzą czarodzzejka. Bedonc mlay gobliny ktroe napałdy na masto zabily mu rozidzoc których bardzo kochal. Mimo ze był mały cos zabilo ogobliny. On o tym nie wiel ale to bylon...
W wiejku 2 lat na nauke wzial go do lasztoru go mistrz wladca mnichow ktroy nazywal się Geralt. Dark lee uczyl się pilnie i od razu było widca ze jest bardzo silny. W wieku 4 lat noil już na plecavch drzewa ,a wiwelku 6eściu kamienie i duze góry.
Jako broni uzywa broni mnciha-dwoch mieczy mnichuw i umei walczyc wreczi mzanieniac się w smoka (czranego i srebrnego)
Jest bardzo zreczny tez bo umei unikcac wielu atakow i uniknać ich bo wie gzie są.
Młodosc Lee uplynlea na tm ze łapal przestpcow i bral nza nich nagrode.
Potem ich zabijał. Jak był starszy to poszłe w góry gdzie trenowa z najlepszymi mncihcami w kraju i naucyzli go sztuki konrtroli umysłu oarz lamanai bulu.
Jest bardzo tajemniczy i wsezchsronny.
Jest tez bardzo wytrzymaly i umie ldugo wlczyc oraz biec wielee dnia.
Mab zlizne na twryz po mieczu krotą zstawil mu jego wróg o imie Falon. Od zawsz był zazdorsyny ze jego barzoej kochali rozdzice i ma wiekszą moc bo jetzm łodszysm bratem jego lee.
Słuzy bogowi zła Nergulowi.
Darklee kiedys był zl yale potem stal się dorby bo zobaczył splaoną wioske która znziszczyl jego bra Falon, wteyd tez dostal swoje magcize miecze od mitstrza w klasztorze bo dostzregl w nim zmiane. Jeden ma ostrze z gnia z driugi z wody. Io obsa są magiczne. Ja zlaczy oba może wywolac potezny atak zwnay uderszeniem smoka.
POdczas wlkzi z FAlkonem Darklee musiał zamjiecnic się z smoka i zabic hgo, ale to była ostatecznosc i był sdo tego zmuszny. PO walce wzial zbroje jego brata która jes tak lekza ze może chozidzc w niej mnich nei tracac zadnych uzyc.
Terz drak lee jest dobry i pomaga innym za zloto.

Ekwoipunek podstawowy:
- miecze wodyi ognia oba długie +3z plomieniem i lodem (orazenia)
- zborja ze smczej skury – koszulka kolcza +5(nie traci premii)
- 150 metriw liny
- buklak z elfim winem
- rózdzka teleportu
- poslanie podrozne
- 25.000 platyinne i złocie
- koń
- buty tyhrysa (pozwlaja biegac dwa razy syzbciej i obrazenia są wieksze razy 2)
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Chitos » 22 kwi 2010, 14:00

Tego nie mógl zrobić konar, to wiedzialem na pewno.

:lol:
Świetne, i jaka plejada gwiazd, Geralt, Gerwazy...
Wrzucaj dalej, tylko faktycznie jakoś to dawkuj bo może zaszkodzić :D
Porozmawiajmy o życiu, śmierci i syntezie chlorku cyny z pierwiastków.
http://www.lastfm.pl/user/Chitos_
Avatar użytkownika
Chitos
 
Posty: 349
Dołączył: 20 maja 2007, 14:37
Lokalizacja: Poznań

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Madalena » 22 kwi 2010, 19:14

a tutaj...przykład nabuzowanych hormonów ( choć ten gość miał 26 lat), albo zwykłego erotomaństwa:P

Gracz 6

Ha- rzeklem i doblem rapiera który bylprzy pasie. Natcyhmiastwszyscy się cofneli bo ma lutnia była tak ostra jak mój miecz. Natychmiats obwiesiowi kturzy mnie zaczpiali pozalowali ze mnie zaczepiali. Rzekłem:
Ha i walnalem pierwszeg z nich w glowie rapierem i oona odpadła bryzgajac krwią i flakami. Obok około 2 metry dalej stala lawa, a obok jakies 50 cm dalej beczka. Nieopodal stała skrzynia oraz taboret z drewna, wiedziałem ze musze to wykorzystać. Natychmiast doskczylem do drugiego ktury był 2 i pol metra obok i scialem go w poł. Nogipotczyły się na prwo a głowa i brzuch na lewo. Otstani prubowal uciecale rzcilem wn iego rapierem i przebilemdo deski gdzie go zabilem szybkim ruchem.
Karczmarz ktury miał 185cm powiedzial wtem że:dziękuje ci za uratowanie mojej karczmy panie gdybyniety oni na pewno by zabili wszystkich ludzi. Przyjmijte 5000zlotych koron w nagrode. Rzeklem ze tob yla przyjemnosc i wzialem 10000złotych koronktore wytargowalem w nagrode.
Wisdalem do powozu i potemwyruszylem powozem w strone Marienburga na konkurs bardów.Piekna zona karczmarza wziela bagaze i zloto iuciekla ze mną. Miała rude wlosy oraz około 56kg oraz 170cm wzrostu. Miala rude wlosy i była elfką o pieknym ciele.Praie cala droge kochalismysie wkarocy tylko co pewien czasmusialem wlaczyc zbandytami i zwierzakludzmi.Moje uiesnione cialo ylo gorace od milosci i krwi napastników. Niestety podkoniec podrozy jeden z gobliów zabił ją co sprawio zezpragalem zemstyale i poczulem się smaotny bo bardzoją kochale. Wszedlem wtedy do palacu gdziebyl turniej, miał on około 30 metrow wysoksci oarz wieze. Był wykonany z kamienia oraz dachówek, a po bookach z cegiel. W srodku były tez okna przez które wpadalo slonce i muzyka do ogrodu w ktorym duzo było w niem bardów ale żaden nei takszybki w lutni jak ja i nie grający tak dobrze na strunach żeby przywoac widoki pieknych krain jak ja. Konkurencja byladuza ale wygralem przez co w nagrode podarowano mi ksiazecy zloty apier.
Potem zacignalem się na statek który plynął pnna wyprawe przeciwko chaosowi gdzie walczylem i pisalem baallady o milosci oraz poznałem piękną wysoką Katarzyne która wayzla okoo 65kg z ktorą uprawialem dlugo milosc.Jej wlosy były rude,miala tez wielkie piersi. Niestety naszstatek zaatakowaly harpie i porwaly go na wyspe gzie rządził demon Lucyfer.kazał ze nas zabije,Wszyscy mysleli ze umzemy ale ja wetdy alewtedy dobylem lutni i go aczarowalem. Demon znalazl się w mojej wladzy wiec odzsyaklismy satek i wzielismy go żeby namsłuzyl. Dziękiniemu keidy napadli naspiraci zbailismy ich i zabralismy ich statek oraz kobiety. Poznałem wtedy opaloną majacą około 170cm i warzacą 56 kilo arabke o imieniu Szehera i razem z katarzyną uprawilismy milosc na tygrysiej skórze w kapitaniena staktu piratów. Szehera potrafila calowac jak nikt oraz miala cialo bogini za to katarzyna potrafila dacmi rozkosz i wszytsko polykała oraz miała jędrną skorena piersiach i posladku. Wkoncu dopłynliemy do kisleva gdzie wygralem walke z trollami i uwolnilem córke cara milene która była blondynką majacą około 60kg i dosyc szczuplą o blond wlosach i jasnej skóorze oraz krztaltnych piersiach. W podziece oddala mi się i dlugo ziekowala w lodowej jaskini jednak nie tak duzej jak ta poprzednia.Nasze sczescie nie trwało dlugo bo zaatakowal nas gigant i wyslalem lucyfera żeby go zgladzil, ale zabii sieobaj. W kislevie wykonalem pare misji dla roznych ldzi w tym zabiłem złego barona Vulka który pojmal swoją corke i trzymal w zamku. Miał on 3 wysokie wieze z czego jedna była najwyzsza oraz sgrube mury wykonane przez krasnoludy oraz fose która wiodła dozamku wraz z walem z którego były pale chroniące przed napascią. Niestety córka już nie zyla co bardzo przezylem bo ją kochalem. Baron wypowiedzial mi pojedynek i mierzylismysie wrokiem kiedy naparl na mnie swoją kislevicą szblą ale odbilem cios i mu ją sciolem swoim rapierem. Potem szybko podbieglem i jednym ciosem w gardlo zakonczyłem pojedynek.Niestety znajomi hrabiego byli majetni i mieli dlugie palce cosprawilo ze msuaielm opuscickislevzeby nie wybuchla wojna pomiedzy nim a imperium. Tak tez otarlem w koncu do altorfu gdzie od dawna chcialem dotrzec i tam poznalem Esmeralde,córke burmistrza torą ocalilem przed atakiem chaosu. Bardzo ją kochalem ale jestem tylko zwyklym bardem a ona była wysoko postawioną szlachciczką wiec jej ojcec naslal na mnie zbirów. Zabilem ich ale wrobiono mnie w ich mrderstwo. A niedlugo potem zobaczylem ze onaumarla.
Ktos zasztyletowal ja w nocy. Zalazlem jej cialo z wbitym w piersi sztyletem. Burmistrz tak pociągnal za maronetki ze mysleli ze to ja. Jednak nie byłem to ja bo kiedy ją zbaito pisałem wswym pokoju balade dotyczącą milosci oraz gwiazd. Nasylal na mnie mrderców oraz rycerzy i bandytow. Musialem uciekac bo wszyscy oni chcieli mnie niesłusznie zabic. Burmistrz znał wszystkich w okolicy wiec nie chciano miudzielic zadnej pmocy Musialem uciekać z miasta i tak znalaezlem się tu w tej karczmie gdzie druzyna się od mnie przyłączy.
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Cazpian » 22 kwi 2010, 19:18

Cóż ... mycho znasz moje zdanie na ten temat , po jasno je wyraziłem jak mi o tym opowiadałaś . Niektórzy jedyne co powinni robić w życiu to jeździć taczką :) .
Jakby nie można było się hmm 'dopisać ' do właściwych osób - Proszę o usunięcie swojego konta ... pozdrawiam..
Cazpian
 
Posty: 396
Dołączył: 6 lis 2005, 17:45

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Logan » 22 kwi 2010, 22:42

UUU :) Na początku zapisywałem cytaty, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że prawie każde zdanie jest kwiatkiem o wielkiej mocy... :lol: Normalnie aż mi wstyd, od prawie 8 lat mieszkam w Warszawie, ale nie wiedziałem, nie miałem pojęcia, że mieszkają tu tacy ludzie. Misiekh +1 za "The Gamers" - aż sobie odpaliłem i obejrzałem. co poprawiło mi humor, a zwierzoludzie, zombi i bandyci przynieśli mi hubke i krzesiwo, ja nauczywszy się się tajnego języka mleczarzy postanowiłem Cię czegoś nauczyć o grze Fantasy Role Play Warhhamer, bo mam duże doświadczenie i gram już 4 miesiące :lol:
You might be a big fish, in a little pond... doesn't mean you've won...
Avatar użytkownika
Logan
 
Posty: 3094
Dołączył: 3 lis 2004, 21:38
Lokalizacja: Fenris / Warszawa

Re: O waleniu (się) 'młotkiem' w głowę, czyli Warhammer rule

Postprzez Madalena » 22 kwi 2010, 23:04

Kolega z Warszawy?:P Nie wiedziałam, że mieszkają tu "swoi" ludzie;P
Na pośmianie się trochę przed snem :

GRACZ 7 ( niestety, gracze do D&D okazali się tak samo tepi jak to warhammera)

Kurd wypatrywał. Kurd zabijał. Takie było jego wyszkolenie.
Od najmłodszych lat był szkolony w sztuce medytacji, koncentrowania czakry i technik ninja.
Ojciec Kurda był mnichem, który na zawsze oddał się walce i nie zwracał uwagi na uciechy fizyczne. Matka Kurda, była psioniczką o potężnej mocy, która mieszkała w groźnym lesie. Zajmowała się wytważaniem kryształowej broni.
Młody Kurd był złodziejem w jednym z brudnych miast, ale potem znalazł go ojciec i wyszkolił na wspaniałego ninja zabujce.
Kurd jest wyszkolony w rzucaniu nożem ku-nai. Potrafi tez rzucać wszystkim innym. Jest bardzo silny bo bardzo dużo trenuje i się nie poddaje. Co ma odzwierciedlenie w statystykach:

SIŁA- 18 ZRĘCZNOŚĆ- 17 BUDOWA- 15
INTELEKT- 12 ROZTROPNOŚĆ- 18 CHARYZMA- 5

Kurd Jest dość przystojny. Ma około 17 lat i podkochuje się w nim wększość dziewczyn w wiosce. Ma czarne włosy które nosi na oczach. Jednakże nie wiedzą one że robi to żeby ukryć swoje największe znamię. Czerwone oczy. Z ich powodu, choć jest przystojny i dobrze zbudowny ma tylko 5 charyzmy.

Kurd w wieku 7 lat został kapitanem drużyny ninja zabujców. Jest bardzo doświadczony i nie ma oporów przed zabijaniem. Jeśli ktoś mu się przeciwstawia (np. przy podziale skarbu) zazwyczaj go zabija. Nie okazuje strachu i zawsze działa bez emocji. Taki jest Kurd.
Jego głuwną bronią jest włucznia która posiada ostrza z obu stron. Oba są zatrute trucizną wyverny. Którą zrobiła mu matka dlatego włucznia jest z kryształu (ostrza).

Kurd zaczyna z poziomem łotrzyka i mnicha. Na trzecim poziomie (premiowym za historie) weźmie poziom kapłana, żeby odzwierciedlić leczenie i techniki niszczenia nieumarlych samą siłą woli.
BAB ¾+¾+¾= 2 i ¼ .
Łączna premia do trafienia z tego i sily wynosi +8. Premiowe atuty to wyszkolenie w broni włucznia dwuostrzowa i mistrzowska broń.
Rzuty obronne:
Wytrwałość – 2+2+2 = 6
Refleks – 2+3 = 5
Wola – 2+2+4 = 8
Cele i marzenia: Kurd jest mścicielem. W przeszłości miał brata który zabił całą jego rodzine. Teraz jego celem jest zabicie zabujcy. Dlatego tak ciężko pracuje.
Cechy charakteru to: upór, wola walki, nieustepliwosc, brak litości, determinacja, nieustraszoność, odporność na ból, zawsze parcie do celu, zimna krew.

GRACZ 8 ( wkurzał mnie niesamowicie:/)

Witka

Pisze w sprawie ogłoszenia dotyczącego rpg. Moje ulubione systemy to Vampire: tM oraz 7th sea, lubię też Gasnące Słońca.
Właściwie nie spodziewam się wiele po sesji w uniwersum fantasy bo to nieco dziecinne klimaty, ale może dasz się namówić na cos poważniejszego jak właśnie WoD.

W warhammera grałbym jak nie ciężko się domyśleć wampirem.

Ściana kamiennej wieży stała niewzruszona od lat. Lestar podszedl do niej i nie zważając na zabytkowość muru wywalił go jednym uderzeniem pazurzastej rękawicy. Za ścianą która rozpadla się w drzazgi spoczywał od co najmniej dwustu lat magiczny oręż – przeklęty miecz zwany wysysaczem posoki. Starożytny oręż przywieźli do zamku Drachendorf przodkowe Lestara. Oczywiście nie chodzilo o przodkow fizycznych, a raczej takich którzy przekazali mu Dar.
Dar nieśmiertelności.
Wampir pewnym krokiem podszedł do miecza i chwycił rękojeść zdobioną diamentami i czaszkami ze złota. Oręż zdawal się nic nie ważyć choć Lestar wiedział że naprawde waży 120kg, bo wykonany jest z przeklętego gromniru z balrogowej głębi. Nikt poza najsilniejszymi demonami i wampirami, jak Lestar nie mógł z niego korzystać, ani nawet go unieść.
Lestar z uśmiechem rozwalił kopniakiem ściane wieży i spojrzał pod siebie. Cały budynek otaczała armia zbroi i włóczni. Konni wydawali rozkazy, a z great cannonów ustawionych na wzgórzu dobywał się dym.
Kiedy ludzie dostrzeli zamieszanie w wieży natychmiast zwarli szyki i zapadła grobowa cisza. Lestar wiedzial po co tu są. Po masakrze jaką urządził w Altdorfie, imperator wysłał armie żeby poradzila sobie z ostatnim członkiem wampirzego rodu...
W pewnej chwili ktoś spaniował i padl pierwszy strzał. Za nim poszły następne i w strone Lestara pomknęlo ponad 200 kul z muszkietu. W tej chwili wampir uruchomil akceleracje i nagle nie stal już na wiezy a pod nią. Zobaczyl jak kule z muszkietu dziurawią kamień i się uśmiechnął oblizując wampirze wargi. Natychmiast dopadl do pierwszych strzelców i nie zatrzymując się zabił co najmniej sześciu z nich. Następny cios i kolejnych dwunastu padło rozciętych wpół. Krew była wszedzie. Wtedy naparl na niego rycerz, ale ten bez trudu wyrwal mu ramie wraz z lancą. Hrabia wydał rozkaz otwarcia ognia z armat i za moment w strone wampira pomknęły kilogramy ołowu z great cannonów. Kule nie stanowily dla Lestara większego zagrożenia, głupi hrabia zapomnił ich poświęcić. Bez trudu odbijal wszystkie swoim mieczem, a one wbijaly się w szeregi wroga masakrując dziesiatki żołnierzy.
Wtedy z tłumu wyszła odziana w białe szaty kapłanka Mora i wyciągneła księge modlitewną. Wampir wiedział że nie jest w stanie mu nic zrobić, ale irytowała go bezczelność kobiety. Dopadł do niej i jednym ruchem urwał jej głowe, która potoczyła po trawie kiedy ją kopnął. W tej samej chwili regiment halabardierów rzucił się na wampira próbując go zabić, ale on tylko obrócił się i zatoczył kolo mieczem, odcinając kilka głów i ramion.
Hrabia dostrzegając to próbowal uciec żeby donieść imperatorowi o porażce, ale wampir pojawil się nagle przed jego koniem urywając mu głowe. Zwierze zarżało i próbowalo odjechać, ale bez głowy potknęło się i zdechło. Przerażony szlachcic dobył miecza, ale było za późno Lestar zagłębił w niem już swe kły i hrabia opadł bez siły.
Lestar spojrzał na pobojowisko jakie po sobie zostawił. Ponad 3 setki zbrojnych stały tu jeszcze kwadrans temu, a teraz tylko kruki i wilki ucztowaly na zwłokach.
Nie będzie ciężko przejąc władze w Imperium, pomyślał Lestar. Oczywiście gdyby ktoś chcial – dodał z uśmiechem w myślach. Wiedział dobrze ze i tak kraj jest od dawna rządzony przez księcia wampirów, a imperator i inni sa tylko marionetkami - ghulami. Lestar złapal swój miecz i zniknął w ciemności, wraz z kilkoma zwłokami które podniosły się z ziemi i podąrzyly aby mu służyć.

To troche niestandardowa postać, ale napewno znacznie lepsza i silniejsza niż pachoły jakimi grają dzieciaki, dlatego mam nadzieje nie bedzie zadnych krzywych pretensji do mnie jesli zamienie druzyne w moje sługi. Takie jest prawo przedwiecznych, lepsi gracze którzy dłużej grają przewodzą młodszym - trzodą i się nimi opiekują jeśli ci są posłuszni, lub ich zabijają jeśli próbują sie stawiać :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten mail wyjątkowo wyprowadził mnie z równowagi z powodu ostatniego akapitu. Potem, po niecałych 3 godzinach dostałam ponownie wiadomość. Nie pamiętam nawet czy zdołałam tego 1 maila przeczytać na spokonie.

'To gramy do cholery razem czy nie? Nie lubie niezdecydowanych ludzi! To raczej ja robie ukłon w twoją strone, nie twój w moją, że zgadzam się grać z ludźmi którzy bez urazy napewno maja mniejsze pojęcie o RPGach niż ja.'

Jak dla mnie - bez komentarza.
I have ways to make you talk,
but you have nothing interesting to say
Avatar użytkownika
Madalena
 
Posty: 137
Dołączył: 19 kwi 2010, 21:11
Lokalizacja: cholerna Warszawa

Następna strona

Powrót do Warhammer

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2019 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 cze 2019, 09:44 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron