Rola kobiet w fantastyce

Dyskusje na ogólne tematy związane z szeroko pojętą fantastyką. Jeżeli nie wiesz do jakiego działu przypisać swój temat, umieść go tutaj.

Rola kobiet w fantastyce

Postprzez Jok » 15 paź 2009, 09:41

Nie to zebym tu jakies feministyczne mysli toczyl czy antyfeministyczn, ale zastanowmy sie jaka jest rola plci pieknej w ogolniepojetej fantastyce czy SF. rzadko sie zdarza aby kobiety byly postaciami glownymi. Ok w nowych nurtach jest tego troche wiecej: "Taniec nad przepascia", "Jesienne ognie" czy "wojny świata wynurzonego" ale to zdecydowanie raz ze maly procent na ogole literatury, a dwa ze jak zaznaczylem sa to ksiazki z ostatnich lat.
a w filmach? W filmach kobiety zwykle sie ratuje albo sa lepsza polowka glownego bohatera. ja wiem ze "Obcy" jest dobrym przykladem ale to tez mniejszosc. Czyzby wiec fantastyka byla bardziej o facetach? Czyzby Tolkien kreujac druzyne pierscienia wyznaczyl trendy w fantastyce?
Do dyskusji sklonila mnie ostatnio uslyszana teza i to z ust kobiety, ktora biorac do reki "wojny..." powiedziala:"e jak o babie to nie bedzie zbyt ciekawe"(!)
I need someone to show me the things in life that I can't find
I can't see the things that make true happiness, I must be blind
Avatar użytkownika
Jok
 
Posty: 3875
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Otchłań

Postprzez Vivax Falciparum » 15 paź 2009, 14:29

Hmm...

Myśle że jeśli chodzi o fantastyke w stylu Tolkiena, oraz ogólnie tę klasyczną (elfy, krasnoludy, orki itd.) to nie ma co się dziwić, że kobiety mają tam małą rolę. Jeśli książka/film traktuje o niebezpiecznych przygodach lub wojnach (tak jest zazwyczaj), to trzymając się klimatu średniowiecza trudno żeby kobiety miały tam jakąś wyrazistą rolę. Samego mnie wnerwiają straszliwie filmy w których babka w metalowym staniku biega z mieczem. To po prostu wygląda tandetnie... :)

A co do SF. Wydaje mi się, że nie ma tu jakiejś wielkiej różnicy. Tak samo często spotykam się z bohaterami jak i bohaterkami...
Nie patrze tutaj na powiedzmy klasyczną pozycje - SW. Tam mimo akcji dziejącej się w odległej galaktyce i mnóstwa futurystycznych technologii, panuje taki średniowieczny klimat :P
Mam paliwo razy 100 suki.
Avatar użytkownika
Vivax Falciparum
 
Posty: 243
Dołączył: 13 lut 2009, 16:35
Lokalizacja: inąd

Postprzez Galathar » 15 paź 2009, 18:49

a ja sie nei zgodze ze kobiet nie ma - kobiet pojawia sie coraz wiecej, i to nie w rolach drugoplanowych, albo w rolach "dziewoj da zarąbania/uratowania". Taki schemat utrzymywał się dość długo, ale dzięki pozycjom w stylu Star Trek się to zmieniło.
Przykładów jest cała masa - od prozy z Fearunu (dobre 10 lat temu), kto pamięta książki Elaine Cunningham? A Terminator, gdzie ważną rolę miała Sarah Connor - 1 część właściwie to o niej byla. Druga w duzym stopniu tez. Inny przyklad? Stareńka Czerwona Sonia i tak mozna by mnozyć. Leia z SW - gdzie ona rolę miała? Jej w filmie nie było zbyt dużo tak naprawdę, w porównaniu z Hanem Solo i Lukiem i resztą męskich postaci. A zapadła w pamięć.
Komputery jeszcze tę tendencję wzmocniły. Lara Croft chociażby, a to nie jedyna znan przedstawicielka płci pięknej.

Na kobiety się co najwyżej nie zwraca uwagi. Z pewnych względów one też w niektórych miejscach - hard SF np - nie występują . Po prostu czasem nie pasują. Wyobraża ktoś sobie żeby latał "laską" w Doomie? Bo ja nie.

Jest inna sprawa - jest coś takiego co nazwać można "kobiecym" stylem. Coś takiego, że kobieta to powinna o uczuciach, że jak kobieta to będzie miłość, że płaczliwie.. a wcale też tak nie jest. Zobaczcie teksty Kossakowskiej. W nich to jeszcze trochę występuje, ale czy jej styl jest stricte kobiecy? Inna rzecz, że i u niej występują zazwyczaj mężczyźni. Ciekawe prawda? Po prostu archetyp faceta/wojownika/odkrywcy jest na stałe wpisany w s-f/fantasy. Ale to nie znaczy, że kobiet nie ma. Albo, że jak kobieta to od razu tekst będzie "romansidłem" (Chociaż taki Zmierzch na przyklad już nim jest).

Jeszcze inny problem: często jak kobieta pisze, to za zaletę uznaje się, że "pisze męskim stylem i nie da się poznać, że to pisała kobieta". Warto się nad tym zastanowić.

Kończąc te pare dość luźnych myśli: kobieta długi czas była traktowana jako ozdobnik - była uprzedmiotowywiana (no King Kong, Tarzan). Zaczęło się to zmieniać wraz ze zmianami obczyajowymi, flower power.. jak człowiek odkrył swoją seksualność, wtedy zaczęto doceniać kobiety i to również pojawiło się w fantastyce. Teraz co najwyżej mozna mówić o niedocenionych kobietach. Ale one w niej istnieją. I nie tylko po to by być ratowane/gwałcone.

Acha - i kobiety wyzwolone u Kresa. U Sapkowskiego w sumie też - istotna w końcu była i Ciri i Yennefer, i w sumie to niekoniecznie Wiedźmin jest tam głównym bohaterem.
powiedział baran co myśli, że jest kotem
Avatar użytkownika
Galathar
 
Posty: 2227
Dołączył: 25 kwi 2006, 19:28

Postprzez Jok » 15 paź 2009, 19:54

Leia to wybitnie postac do uratowania "help me obi-wan kenobi":P
Mi osobiscie dziwnie sie czyta o kobiecie w pierwszoosobowej narracji - ale to pewnie problem mozgu XD
I need someone to show me the things in life that I can't find
I can't see the things that make true happiness, I must be blind
Avatar użytkownika
Jok
 
Posty: 3875
Dołączył: 19 kwi 2004, 12:36
Lokalizacja: Otchłań

Postprzez Galathar » 15 paź 2009, 21:56

No bez przesady. Leia - postać do uratowania? A kto w "Powrocie Jedi" dusi Jabbę? :P Kto ucieka, ale jak staje przed Darthem Vaderem potrafi się mu postawić? Nie wspominając już o książkach, gdzie Leia to już w ogóle wojowniczka pełną gębą ;)
A propos SW - Jaina Solo czy Mara Jade to co?
powiedział baran co myśli, że jest kotem
Avatar użytkownika
Galathar
 
Posty: 2227
Dołączył: 25 kwi 2006, 19:28

Postprzez sectusempra » 15 paź 2009, 22:23

Mi to osobiście bez różnicy, czy czytam o kobiecie czy mężczyźnie, grunt, żeby bylo ciekawe XD
Rzeczywiście faceci występują w zdecydowanej większości, dlatego czasem jest taką miłą odmianą jak się trafi na coś z kobietą w roli głównej. Co do tych lasek do ratowania, zakochanych, bądź w innych żałosnych sytuacjach, to jak dla mnie to najgorsze co może być. Jeżeli wpadnie mi w ręce coś o bezbronnej księżniczce uwięzionej na szczycie wieży, czekającej na księcia z bajki, to mam odruchy wymiotne. Czemu wszyscy (dobra, większość) myślą, że kobieta nie może sobie sama poradzić??!! Jeżeli nie przemocą, to inteligencją lub magią. Słaba płeć??... nie sądze. Zdarza się, że to faceci są do niczego, pokonani przez kobietę
Jok napisał(a):Do dyskusji sklonila mnie ostatnio uslyszana teza i to z ust kobiety, ktora biorac do reki "wojny..." powiedziala:"e jak o babie to nie bedzie zbyt ciekawe"(!)

Niech żałuje... kobieta z nożami w ręku to nie byle co XD I to mi się wlasnie podoba w Dubhe. Zadnego użalania się nad sobą, ciągła walka o pzetrwanie...
Galathar napisał(a):Jest inna sprawa - jest coś takiego co nazwać można "kobiecym" stylem. Coś takiego, że kobieta to powinna o uczuciach, że jak kobieta to będzie miłość, że płaczliwie.. a wcale też tak nie jest

No niestety muszę ci przyznać rację. Trafilam na pare ciekawych tytułów, które, gdyby nieco zmniejszyć wątki miłosne, byłyby naprawde dobre. No ale cóż... kobiety... Niestety zdecydowana większość ma skłonności do romansowania, użalania się nad sobą, z obsesją na punkcie błyszczyków... jednym słowem PLASTIK <masakra> O ile takie wogóle cokolwiek czytają, to myśle, że im się to spodoba. Mi niestety ( a może całe szczęście) nie.
Galathar napisał(a):często jak kobieta pisze, to za zaletę uznaje się, że "pisze męskim stylem i nie da się poznać, że to pisała kobieta

no to już jest ewidentnie dyskryminacja kobiet... chociaż, chyba się zgodzę ;)
Boil them, burn them, eat them - just dispose of them <devilish laugh>
Avatar użytkownika
sectusempra
 
Posty: 240
Dołączył: 31 sty 2009, 23:37
Lokalizacja: black hole

Postprzez Galathar » 15 paź 2009, 23:24

Tyle że to właśnie często kobiety same się - używając Twojej termonilogii - dyskryminują :) Nawiasem mówiąc ja nie mam nic przeciwko temu romansowemu stylowi pisania. Tylko że tu napisać coś dobrego jest NAPRAWDĘ trudno, a i odbiorca bardziej wymagający. W sensie - wyrobiony odbiorca, a nie "kura domowa co czyta by oderwać się od montonii swego codzinnego życia". Zresztą - taka literatura też dla ludzi. Tolkienowi z drugiej strony zarzucano,że nie potrafi pisać o uczicuach i tez było źle.. ale to już temat na inny forumowy temat;)
powiedział baran co myśli, że jest kotem
Avatar użytkownika
Galathar
 
Posty: 2227
Dołączył: 25 kwi 2006, 19:28

Postprzez Zegarmistrz » 16 paź 2009, 11:26

Po pierwsze: podziękujcie swojemu adminowi. Summonował wam na forum trolla...

Nie to zebym tu jakies feministyczne mysli toczyl czy antyfeministyczn, ale zastanowmy sie jaka jest rola plci pieknej w ogolniepojetej fantastyce czy SF. rzadko sie zdarza aby kobiety byly postaciami glownymi.


Nie potrafię się nijak z tą opinią zgodzić. Owszem była ona prawdziwa gdzieś tak do końca lat 80-tych, głównie za sprawą amerykańskich wydawców. Wychodzili oni z założenia, że fantastyka w ogóle czytana jest głównie przez nastoletnich chłopców, którzy chcą czytać o dzielnych rycerzach, a silne postacie kobiece są raczej niepożądane, bo mogłyby odstraszać czytelników. Wymuszano więc ich brak. Paranoja osiągnęła taki stopień, że nawet pisarki zmuszano, by tworzyły pod pseudonimami męskimi lub przynajmniej bezpłciowymi (np. Andre Norton przez pewien czas podawała się za faceta).

Jakaś zmiana zaszła pod koniec lat 80-tych, gdy rola kobiet pisarek wzrosła, a postacie pokroju Conana Barbarzyńcy zaczęto traktować jako obciachowe. W chwili obecnej fantastyka jest bardzo feministyczna. Późne powieści Andre Norton czy Ursuli Le Guin, znaczna część twórczości Mercedes Lackey czy Marrion Zimmer-Brandley (czy jakoś tak) to feminizm żywej wody.
Trudno w nich znaleźć wartościowe postaci męskie, przeważają albo seryjni gwałciciele - mordercy, albo totalne ofiary potrzebujące damskiej ręki za przewodnika, albo brutalni alkoholicy z nadmiarem testosteronu...

Co ciekawe taki styl udzielił się też części męskich pisarzy. Np. w cyklu Christofera Rowleya (ogólnie żenującym) o Bazilu Złamanym Ogonie pojawiają się dwa rodzaje magii: dobra, kobieca i zła, czysto destruktywna, męska. Podobnie pisze Scott Lynch (choć akurat to jest niezły pisarz) w cyklu Kłamstwa Locke Lammorym, któremu zdarza się propagować dyskryminację wtórną (tzn. np. jeśli w rzeczywistości istniał przesąd, że kobieta na statku przynosi pecha, to u Lyncha na odwrót: facet na statku przynosi pecha).
Zegarmistrz
 
Posty: 31
Dołączył: 15 paź 2009, 21:29

Następna strona

Powrót do Ogólna dyskusja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 gru 2018, 13:43 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA | Forum: PHPBB
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka

cron